Doris skinęła głową.
„Na to wygląda. Przepraszam, Ellie. Wiem, że to boli, ale musiałaś to zobaczyć. Musiałaś wiedzieć, jacy to ludzie”.
Wstałem. Chodziłem po salonie. Moje dłonie były zaciśnięte w pięści. Szczęka napięta. Coś we mnie się zmieniało. Ból przemieniał się w coś innego. W coś silniejszego, mroczniejszego, potężniejszego.
„Jak długo trwa impreza?”
„Od 10:00 rano, według mojej siostrzenicy. Teraz jest 15:00. To pięć godzin.”
Pięć godzin. Pięć godzin świętowania. Pięć godzin śmiechu ze mnie. Pięć godzin cieszenia się moim domem, jakby był ich. Jakbym nigdy nie istniał. Jakbym był martwy.
„Ellie, o czym myślisz?” W głosie Doris słychać było zaniepokojenie.
Odwróciłem się, żeby na nią spojrzeć.
„Myślę, że popełniłem błąd.”
„Jaki błąd?”
„Błąd odejścia w milczeniu. Błąd ucieczki jak złodziej. Jakbym to ja był w błędzie. Jakbym to ja był winny”.
Doris wstała. Podeszła do mnie.
„Co zamierzasz zrobić?”
„Odzyskam swój dom. Wywalę ich. Pokażę im, że zadarli z niewłaściwą osobą”.
„Ale jak? Nie masz pieniędzy. Nie masz prawnika. Oni mają wszystko. Mają twój dom, twoje rzeczy, wszystko.”
„Mam coś lepszego. Mam prawdę. Mam dokumenty, które dowodzą, że ten dom jest mój. Mam tę ranę na głowie. Mam wyciągi bankowe, które pokazują, że za wszystko płacę. Mam świadków. Mam dowody.”
Doris spojrzała na mnie z czymś w oczach. Może szacunkiem. Podziwem.
„Potrzebujesz pomocy? Znam prawniczkę. Dobrą. Specjalizuje się w sprawach przemocy w rodzinie i oszustw. Mogę do niej zadzwonić.”
„Zadzwoń do niej.”
Doris wyjęła telefon. Wybrała numer. Mówiła cicho. Wyjaśniła sytuację. Słuchała. Skinęła głową. Rozłączyła się.
„Może nas przyjąć dzisiaj. Teraz. Ma wolny termin. Mówi, że to brzmi pilnie, że im szybciej zadziałamy, tym lepiej. Chodźmy.”
Założyłam sweter. Chwyciłam torbę. Włożyłam do niej wszystkie dokumenty, które zachowałam: kopie aktów własności, wyciągi bankowe, stare zdjęcia domu – wszystko, co mogło się przydać.
Pojechaliśmy samochodem Doris. Kancelaria prawna mieściła się w centrum miasta, w starym, ale zadbanym budynku. Weszliśmy na trzecie piętro. Biuro było małe, pełne książek i akt. Przywitała nas kobieta po pięćdziesiątce. Krótkie włosy, okulary, poważna, ale miła twarz.
„Pewnie jesteś Elleną Miller.”
“Ja jestem.”
„Proszę, usiądź. Opowiedz mi wszystko od początku.”


Yo Make również polubił
Domowy Baileys – Smak jak z oryginalnej butelki!
Każda kobieta powinna znać te 15 wskazówek dotyczących goździków
Urolog ostrzega: PIJ WODĘ, ABY NIE MUSIAŁ IŚĆ WIECZOREM DO SALONU Sekrety, które seniorzy chcieliby poznać wcześniej!
Świąteczna bułka ze śledziem i lawaszem – szybka, tania i znika ze stołu w mgnieniu oka!