„Wiem” – szepnąłem.
„Dlaczego myślisz, że jestem tak zdenerwowany?”
„Rozumiem twój konflikt” – powiedział Gilbert ze współczuciem.
„To twój syn.
Ale musisz też chronić siebie.
Po pierwsze, natychmiast odwołamy to pełnomocnictwo.
Mogę przygotować dokumenty jeszcze dziś.”
„Dziękuję” – powiedziałem z ulgą.
„Po drugie, musimy podjąć decyzję w sprawie zarzutów karnych” – kontynuował.
„Masz niezbite dowody – nagranie, zeznania sąsiada.
Fakty są jasne.
Ale gdy już wniesiesz oskarżenie, nie będzie już odwrotu.
Proces prawny będzie miał swój bieg.”
„Dałam im miesiąc” – wyjaśniłam.
„Jeden miesiąc na zwrot tego, co ukradli”.
Gilbert pokiwał głową zamyślony i złożył ręce na biurku.
„Miesiąc to rozsądny okres, biorąc pod uwagę okoliczności.
Ale musimy to sformalizować.
Nie może to być tylko umowa ustna.
Potrzebujemy dokumentu prawnego, który jasno określi warunki.”
„Jaki dokument?” zapytałem, zadowolony, że mam do czynienia z kimś, kto potrafi zająć się tym profesjonalnie.
„Przygotowam umowę restytucyjną” – wyjaśnił Gilbert.
Będzie w nim wyszczególniony każdy skradziony przedmiot, jego szacunkowa wartość i całkowita kwota, którą trzeba zwrócić.
Będzie w nim również określony termin – trzydzieści dni od podpisania – oraz konsekwencje jego niedotrzymania, którymi będzie natychmiastowe wniesienie oskarżenia karnego.
„Musieliby to podpisać?” – zapytałem.
„Tak” – potwierdził.
„Będziemy musieli to zrobić w obecności notariusza.
To czyni je prawnie wiążącymi.
Jeśli nie podpiszą, cóż, to samo w sobie będzie przyznaniem, że wiedzą, że zrobili coś złego i nie chcą tego naprawić.
„A co jeśli podpiszą, ale nie zapłacą?” Mój głos lekko drżał.
„W takim razie masz dokument prawny potwierdzający, że przyznali się do kradzieży i zgodzili się na odszkodowanie” – powiedział stanowczo Gilbert.
„Dzięki temu wnoszenie oskarżeń stanie się o wiele prostsze.
W zasadzie skazalibyśmy samych siebie”.
Powoli skinąłem głową, analizując wszystko.
„Ile czasu zajmie Ci przygotowanie tego dokumentu?”
„Mogę to mieć gotowe jutro rano” – odpowiedział.
„Dodam również klauzulę zakazującą jakiegokolwiek nieproszonego kontaktu z Tobą lub wchodzenia na Twój teren bez Twojej wyraźnej pisemnej zgody.
W zasadzie jest to nakaz cywilny.
„Dziękuję, Gilbercie” – powiedziałem, czując po raz pierwszy od poprzedniego dnia, że ktoś jest po mojej stronie, że mnie chroni.
„Nie wiem, co bym zrobił bez twojej pomocy.”
„Właśnie po to tu jestem” – odpowiedział z życzliwym uśmiechem.
„A teraz porozmawiajmy o pełnomocnictwie.
Czy posiadasz oryginał dokumentu?
Wyjęłam dokument z torebki.
Trzymałem go w sejfie w domu wraz z innymi ważnymi dokumentami.
Gilbert przeczytał tekst uważnie, marszcząc brwi.
„To pełnomocnictwo ma dość szeroki zakres” – skomentował z zaniepokojeniem.
„Więcej niż powinno być w przypadku tymczasowego zasilania po operacji.
Kto to napisał?
„Prawnik, którego polecił mi Robert” – przyznałam, czując nowy ciężar w żołądku.
„Powiedział, że jest jego przyjacielem i że da nam dobrą cenę.”
„Pani Baker” – Gilbert spojrzał na mnie poważnie.
„Ten dokument daje Twojemu synowi władzę nad praktycznie wszystkimi Twoimi sprawami finansowymi i prawnymi.
Dzięki temu teoretycznie mógłby sprzedać Twój dom, opróżnić Twoje konto bankowe, zaciągnąć pożyczki w Twoim imieniu.
Czy zdajesz sobie sprawę, jak to jest niebezpieczne?
Poczułem się, jakby ktoś mnie uderzył.
„Ale prawnik powiedział, że to standard, że jest to potrzebne do zarządzania moimi kontami w czasie, gdy wracam do zdrowia”.
„Skłamał” – powiedział Gilbert bez ogródek.
„Albo był niekompetentny, albo zrobił to celowo.
Podejrzewam, że to drugie.
Kto zapłacił za tę usługę?
„Robert zapłacił” – przypomniałem sobie.
„Powiedział, że to jego prezent dla mnie, dzięki któremu nie będę musiała martwić się kosztami prawnymi, gdy będę chora”.
“Rozumiem.”
Gilbert zrobił kilka dodatkowych notatek.
„Musimy to natychmiast odwołać i muszę też zbadać sprawę tego prawnika.
Czy pamiętasz jego imię?
Podałem mu nazwisko i zobaczyłem, jak wyraz twarzy Gilberta stał się jeszcze bardziej ponury.
„Znam tego człowieka” – powiedział z obrzydzeniem.
„Wniesiono na niego kilka skarg do izby adwokackiej.
Działa w szarej strefie.
Powiedzmy, że nie zdziwiłbym się, gdyby celowo współpracował z twoim synem w tej sprawie.
„Masz na myśli, że Robert zaplanował to dwa lata temu?”
Skala zdrady stale rosła.
„To możliwe” – powiedział ostrożnie Gilbert.
„Albo może po prostu chciał mieć możliwość wyboru, na wszelki wypadek.
Tak czy inaczej, pełnomocnictwo to powinno zostać odwołane już dawno temu.
Fakt, że twój syn nigdy tego nie zasugerował, jest wymowny.
Dwie godziny później opuściłam biuro Gilberta z jasnym planem, ale z jeszcze cięższym sercem.
Pełnomocnictwo zostanie oficjalnie odwołane następnego dnia.
Porozumienie w sprawie restytucji miało być gotowe w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, a gdyby Robert i Patty nie zastosowali się do niego, miałbym wszystko, co potrzebne, aby wnieść oskarżenie, które mogłoby doprowadzić do ich więzienia.
Kiedy wróciłem do domu, zastałem Florence czekającą na mnie w swoim ogrodzie i przycinającą krzewy róż.
Gdy tylko zobaczyła, że wysiadam z taksówki, natychmiast podeszła.
„Jak poszło?” zapytała z troską.
„Już sobie poradziliśmy” – odpowiedziałem zmęczony.
„Gilbert wszystko przygotowuje.
Ale dowiedziałem się czegoś gorszego, Florence.
Pełnomocnictwo, które dałem Robertowi dwa lata temu, było o wiele szersze, niż powinno być.
Dało mu to w zasadzie całkowitą kontrolę nad moim życiem finansowym”.
Florencja zbladła.
„O mój Boże, Rosemary.
Masz na myśli, że mógł… mógł sprzedać twój dom bez twojej wiedzy?”
„Tak” – dokończyłem zdanie za nią.
„Mógł opróżnić moje konta.
Mógł zrobić wszystko.
A prawnik, który przygotował ten dokument, znany jest z tego, że działa w szarej strefie prawa.
„Robert zaplanował to dwa lata temu” – powiedziała Florence, mówiąc to, o czym oboje myśleliśmy.
„Albo przynajmniej upewnił się, że miał potrzebne narzędzia, gdy nadszedł czas”.
Skinąłem głową.
„Nie wiem, co jest gorsze.”
Tej nocy znowu prawie nie spałem.
Dręczyły mnie koszmary.
Przyśniło mi się, że wróciłem do domu i zastałem go całkowicie pustym.
Przyśniło mi się, że otworzyłam szuflady i wszystko zniknęło.
Śniła mi się twarz Roberta, ale była to twarz obcej osoby, kogoś, kogo nigdy tak naprawdę nie znałam.
Obudziłem się o piątej rano, zlany potem, z bijącym sercem.
Nie mogłem już zasnąć.
Wstałem, zrobiłem kawę i usiadłem w kuchni, oglądając wschód słońca nad cichą ulicą New Jersey.
Mój telefon zadzwonił około godziny siódmej.
To był nieznany numer.
Zawahałem się, zanim odpowiedziałem, ale w końcu to zrobiłem.
“Mama.”
To był głos Roberta, załamany i zdesperowany.
„Proszę nie rozłączać się.”
Powinienem był się rozłączyć.
Powinienem od razu zakończyć rozmowę, ale coś w jego głosie mnie powstrzymało.
„Czego chcesz, Robert?” zapytałem zmęczonym głosem.
„Muszę z tobą porozmawiać” – powiedział szybko, jakby obawiał się, że w każdej chwili mu przeszkodzę.
„Proszę, daj mi tylko pięć minut.
Pięć minut, żeby ci coś wyjaśnić.
„Dużo wyjaśniłeś ostatnio” – odpowiedziałem chłodno.
„Nie, nie zrobiłem tego” – upierał się.
„Są rzeczy, o których ci nie powiedziałem.
Rzeczy, które musisz wiedzieć.”
„Więcej kłamstw?” – zapytałem z goryczą.
“NIE.
Prawda” – jego głos się załamał.
„Cała prawda.
Prawdę powinnam ci powiedzieć już parę miesięcy temu.
Westchnąłem głęboko.
Wbrew rozsądkowi i wszystkim ostrzeżeniom w mojej głowie, powiedziałem: „Masz pięć minut.
Rozmawiać.”
Słyszałem, jak wziął głęboki oddech po drugiej stronie linii.


Yo Make również polubił
Nie wyrzucaj puszek po tuńczyku, w domu są one na wagę złota: oto jak je ponownie wykorzystać
Wlej ocet do zbiornika toalety. Będziesz zaskoczony szybkim efektem.
Restauracyjna Sałatka w 5 Minut: Sekretny Przepis na Balsamiczno-Musztardowy Dressing
Przepis na najlepszy chleb w historii (adaptacja)