„Dokończ pakowanie” – powiedział w końcu Robert, stanowczym głosem, pomimo widocznego bólu w oczach. „Możesz zatrzymać się w moim starym mieszkaniu. Nadal mam klucze. Jest w centrum Atlanty. Ma dwie sypialnie. Nie jest duże, ale wystarczy, dopóki nie znajdziesz innego lokum”.
„Nigdzie się nie wybieram” – powiedziała Rosalyn, prostując plecy i próbując odzyskać odrobinę godności. „Jeśli odejdziemy, pójdziesz z nami, Robercie. To jedyne wyjście”.
Spojrzałem na Roberta i czekałem. To była chwila prawdy, chwila, w której naprawdę będzie musiał wybrać między manipulacją matki a szacunkiem dla żony. Robert spojrzał na matkę, a potem na Laurę, która stała obok mnie ze łzami spływającymi po policzkach, ale z wysoko uniesioną głową. Widziałem na jego twarzy wewnętrzną walkę: lata uwarunkowań kontra to, co uważał za słuszne.
„Nie, mamo” – powiedział w końcu. „Zostaję tu z żoną, w jej domu, gdzie powinienem być przez cały czas, broniąc jej, zamiast pozwalać, żeby ją tak traktowano”.
Roselyn jęknęła, jakby dostała w twarz. Jej oczy napełniły się łzami, ale nie były to łzy smutku. Były to łzy wściekłości, bezradności, świadomości, że straciła kontrolę nad synem, którą sprawowała przez 45 lat.
„Pożałujesz tego” – powiedziała drżącym głosem. „Kiedy cię zawiedzie, kiedy to małżeństwo się rozpadnie, tak jak jej pierwsze, pożałujesz, że wybrałeś kogoś obcego zamiast własnej krwi”.
„Laura nie jest obca” – powiedział Robert z stanowczością, jakiej nigdy wcześniej u niego nie słyszałem. „To moja żona i jeśli to małżeństwo się rozpadnie, to dlatego, że nie chroniłem jej, kiedy powinienem, a nie dlatego, że nie była tego warta”.
Rosalyn spojrzała na nas wszystkich z mieszaniną bólu i wściekłości, która zdawała się ją trawić od środka. Przez chwilę myślałem, że będzie się kłócić dalej, że będzie rzucać kolejne oskarżenia, manipulacje. Ale coś w wyrazie twarzy Roberta, w jego stanowczości, uświadomiło jej, że ta bitwa jest przegrana.
„Dobrze” – powiedziała w końcu lodowatym głosem. „Wyjeżdżamy, ale nie oczekuj, że kiedykolwiek się do ciebie odezwę. Ani do ciebie, Robercie, ani do ciebie, Lauro. Wybrałaś swoją drogę. Teraz będziesz musiała żyć z konsekwencjami”.
Odwróciła się i ruszyła w stronę głównej sypialni, żeby dokończyć pakowanie. Angel i Martha poszły za nią, rzucając nam spojrzenia pełne czystej nienawiści. Ryan i jego żona pospiesznie zebrali rzeczy swoich dzieci, szepcząc między sobą o niewdzięczności i braku szacunku.
Ojciec Roberta został jeszcze chwilę. Podszedł do Laury i położył jej dłoń na ramieniu.
„Przepraszam” – powiedział po prostu. „Powinienem był powiedzieć coś wcześniej. Powinienem był cię bronić”.
Laura skinęła głową, nie mogąc wydusić słowa przez łzy, które teraz swobodnie płynęły. On również skinął głową i wyszedł pomóc załadować walizki do samochodu.
Robert opadł na sofę, chowając głowę w dłoniach. Widziałem, jak drży, przetwarzając wszystko, co się właśnie wydarzyło. Po raz pierwszy w życiu sprzeciwił się matce i chociaż postąpił słusznie, było jasne, że kosztowało go to każdą cząstkę jego istoty.
Podszedłem do Laury i przytuliłem ją. Przytuliła się do mnie, jakbym był dla niej kołem ratunkowym, szlochając w moje ramię. To nie były łzy smutku, nie do końca. To były łzy ulgi, wyzwolenia, lat cichej wytrwałości, które w końcu dobiegły końca.
Następne 30 minut to zorganizowany chaos: ciągnięcie walizek, noszenie pudeł, płacz dzieci, bo nie chciały wychodzić. Rosalyn przechadzała się po domu z urażoną godnością zdetronizowanej królowej, gromadząc każdą rzecz, która do niej należała, jakby każdy przedmiot był dowodem niesprawiedliwości, jakiej doświadczyła.
W pewnym momencie Angel próbował zabrać dekoracyjną lampę z salonu.
„Ta lampa zostaje tutaj” – powiedziałem stanowczym głosem.
„Kupiłem to” – skłamał bezczelnie Angel.
„Nie, kupiłam” – powiedziała Laura, po raz pierwszy podnosząc głos. „Osiem miesięcy temu w tym antykwariacie w centrum. Kosztowało 120 dolarów i zapłaciłam gotówką. Mogę ci pokazać paragon, jeśli chcesz”.
Angel w przypływie wściekłości upuścił lampę i wyszedł z domu, nie mówiąc już nic.
W końcu, po tym, co wydawało się wiecznością, wszystkie walizki znalazły się w samochodach. Przed domem zaparkowane były dwa samochody: sedan Rosalyn i pickup Ryana. Dzieci były już zapięte w pasy, wciąż płakały i pytały, dlaczego muszą wyjść. Rosalyn wyszła z domu po raz ostatni, niosąc torebkę. Zatrzymała się w progu, patrząc na nas wszystkich z miną, która próbowała być pogardliwa, ale nie potrafiła całkowicie ukryć bólu.
„Robert” – powiedziała lekko drżącym głosem. „Ostatnia szansa. Chodź z nami. Nie pozwól tym kobietom zniszczyć naszej rodziny”.
Robert, który stał obok Laury i obejmował ją ramieniem, powoli pokręcił głową.
„Podjąłem decyzję, mamo. Moje miejsce jest tutaj.”
Rosalyn zacisnęła usta w wąską linię.
„Więc niech tak będzie. Ale kiedy uświadomisz sobie swój błąd, kiedy zrozumiesz, że wybrałeś źle, nie szukaj mnie. Te drzwi zamykają się dziś i już się nie otworzą”.
„To twój wybór” – powiedział Robert spokojnym, ale stanowczym głosem. „Ja po prostu wybieram żonę. To ty zamieniasz to w wojnę”.
Roselyn nie odpowiedziała. Po prostu odwróciła się i poszła w kierunku swojego samochodu z wyprostowanymi plecami i wysoko uniesioną głową. Angel i Martha wsiedli razem z nią do samochodu. Ryan, jego żona i dzieci wsiedli do pickupa. Ojciec Roberta wsiadł ostatni, rzucając nam ostatnie przepraszające spojrzenie, zanim zamknął drzwi samochodu.
Silniki zawyły. Samochody powoli potoczyły się żwirowym podjazdem w stronę bramy. Laura, Robert i ja staliśmy na ganku, patrząc, jak odjeżdżają. Nikt się nie odzywał. Słyszeliśmy tylko chrzęst opon na żwirze, warkot silników, a potem ciszę, gdy w końcu zniknęli nam z oczu.
Laura poruszyła się pierwsza. Odwróciła się do Roberta i mocno go przytuliła, szlochając mu w pierś. On odwzajemnił uścisk, a jego własne łzy w końcu popłynęły.
„Przepraszam” – szeptał Robert w kółko. „Bardzo mi przykro, Lauro. Powinienem był cię posłuchać. Powinienem był cię bronić od samego początku. Przepraszam”.
Nie mogła odpowiedzieć, tylko płakała i kurczowo się go trzymała, jakby bała się, że on również odejdzie.


Yo Make również polubił
Matka znalazła lekarstwo na egzemę, którego lekarze nie potrafili wyleczyć na półce sklepowej
Węgiel drzewny i cytryna – duet o wielu zaletach
Lekka panna cotta z mlekiem migdałowym i sosem malinowym
Naturalna MOC dla Ogórków, Papryk i Pomidorów: Sekret Zdrowych Plonów w Twoim Ogrodzie