Kazała mi zniknąć, więc zaczęła martwić się o jego reputację.
Siedziałem w samochodzie na zewnątrz mojego budynku mieszkalnego, z włączonym silnikiem i nadmuchanym powietrzem, by ochronić się przed grudniowym chłodem.
Moje ręce się trzęsły, gdy otwierałem kontakt Jamesa Morrisona i klikałem „Zadzwoń”.
„Willow” – jego głos był ciepły, zatroskany. „Jest późno. Wszystko w porządku?”
„Przyjmę to stanowisko” – powiedziałem. „Ale muszę coś wiedzieć. Jutro ogłoszenie. Mój ojciec będzie. Pierwszy rząd, stolik VIP. Jest brany pod uwagę jako dyrektor szpitala”.
James zrobił pauzę.
„Czy to problem?”
„Nie” – powiedziałem. „Jest idealnie”.
Potem wziąłem oddech.
„Technova jest głównym darczyńcą nowego skrzydła Seattle Grace. Pięćdziesiąt milionów. Nasza największa deklaracja w historii”.
Jego ton uległ zmianie. Zrozumienie zaświtało.
“Wierzba.”
“Co się stało?”
„Moja rodzina właśnie dała mi jasno do zrozumienia, że nie pasuję do nich. Jutro chciałbym im pokazać, gdzie moje miejsce jest”.
„Ogłoszenie zaplanowano na godzinę 20:00” – powiedział. „Zaraz po przemówieniu twojego ojca na temat doskonałości medycznej na przestrzeni pokoleń”.
Ironia w jego głosie była wyraźna.
„Komunikat prasowy o Twoim Złotym Medalu Genewskim zostanie opublikowany jednocześnie.”
Wygłosi przemówienie na temat dziedzictwa rodzinnego i medycyny.
Jak nazwa Eiffield symbolizuje trzy pokolenia doskonałości chirurgicznej.
Naprawdę się zaśmiałem.
„W takim razie jutro powinno być edukacyjne”.
„Willow” – głos Jamesa złagodniał. „Jesteś pewna, że jesteś na to gotowa?”
Spojrzałem na rozmowę rodzinną — planowali jutrzejszą kolację wigilijną beze mnie.
„Jestem gotowy od ośmiu lat”.
Hej wszystkim, zróbcie krótką przerwę.
Co byś zrobił na moim miejscu?
Przyjąć rolę CTO i stawić czoła gniewowi rodziny, czy zachować milczenie, aby zachować spokój?
Po zakończeniu rozmowy z Jamesem otworzyłem laptopa, aby sprawdzić umowę DocuSign, którą właśnie wysłał.
Każdy szczegół wydawał się surrealistyczny.
Dyrektor ds. technologii.
Opcje na akcje warte więcej niż wszystkie zarobki mojego ojca w trakcie jego kariery zawodowej.
Biuro narożne z widokiem na zatokę Elliott.
Ale jeden załącznik do wiadomości e-mail sprawił, że zaparło mi dech w piersiach.
Hierarchia darczyńców Seattle Grace 2024.
Na szczycie znalazła się firma Technova Corporation.
Główny dobroczyńca.
Zadeklarowano 50 milionów dolarów.
Cały nowy oddział chirurgiczny będzie nosił nazwę Technova.
Każde drzwi.
Każda sala pooperacyjna.
Każdy element wyposażenia, którego mój ojciec będzie używał do końca swojej kariery, będzie oznaczony logo firmy, którą teraz będę pomagał prowadzić.
James dołączył notatkę:
Zarząd szpitala poprosił Cię o osobiste uczestnictwo w jutrzejszej prezentacji czeku.
Są szczególnie podekscytowani możliwością wdrożenia systemu diagnostycznego opartego na sztucznej inteligencji w całym szpitalu.
Dr Patricia Hayes zapytała konkretnie, czy rozważyłby Pan dołączenie do ich komitetu ds. innowacji.
Patricia Hayes.
Dyrektor szpitala, na którym mój ojciec bardzo chciał zrobić wrażenie, ubiegając się o awans.
Pojawił się kolejny e-mail — przesłany dalej przez Jamesa.
Nadawca sprawił, że puls mi przyspieszył.
Komitet Szczytu Medycznego w Genewie.
Szanowny Panie Morrison, z przyjemnością potwierdzamy, że media zostały powiadomione o jutrzejszym zniesieniu embarga.
Ogłoszenie Złotego Medalu Genewskiego dla panny Eiffield odbędzie się w tym samym czasie, co uroczysta gala o godzinie 20:00
Potwierdziły to agencje PS Reuters, Associated Press i Medical Innovation Quarterly.
Dziennik „Seattle Times” specjalnie poprosił o ekskluzywny wywiad z panną Eiffield na temat tego, że została pierwszą od 40 lat laureatką nagrody Nobla niebędącą lekarzem.
Pierwszy nie-lekarz od 40 lat.
Mój ojciec złożył osiem prac.
Osiem odrzuceń.
I wygrałem dzięki pracy, którą on nazywał „zabawą”.
Złożyłem podpis w DocuSign palcem na gładziku.
Znak czasu wskazywał 23:04
23 grudnia.
Jutro wieczorem wszystko się zmieni.
Mój telefon zadzwonił o 7:00 rano
Dr Patricia Hayes.
„Willow, mam nadzieję, że nie dzwonię za wcześnie.”
W jej głosie słychać było nutę, której nigdy wcześniej nie słyszałem.
Podniecenie.
„James Morrison przekazał mi nowinę. Gratulacje z okazji nominacji na stanowisko dyrektora technicznego”.
„Dziękuję, doktorze Hayes.”
„Patricio” – poprawiła mnie delikatnie. „Będziemy ściśle ze sobą współpracować”.
Zatrzymała się.
„Musisz mi coś powiedzieć. Przed dzisiejszym wieczorem byłem członkiem genewskiej komisji kwalifikacyjnej. Przeczytałem wszystkie zgłoszenia, jakie kiedykolwiek wysłał twój ojciec. Dobra robota, ale wtórna. Twoja? Rewolucyjna”.
Ścisnęło mnie w gardle.
„On nie wie, że wygrałem.”
„Nie, nie ma.”
Potem jej głos stał się cichszy.
„Ale dowie się tego dziś wieczorem. I czegoś jeszcze.”
Kontynuowała.
„Dokumentowałem wpływ waszej platformy na nasze szpitale partnerskie. Dwanaście tysięcy uratowanych istnień to w rzeczywistości ostrożna liczba. Rzeczywista liczba jest bliższa piętnastu tysiącom”.
Piętnaście tysięcy.
Każda sprawa śledzona.
Zweryfikowano.
Udokumentowane.
„Zaprezentuję te dane dziś wieczorem” – powiedziała – „zaraz po tym, jak James ogłosi twoją nominację”.
Znów się zatrzymała.
„Twój ojciec lubi cytować statystyki swojej kariery. Cztery tysiące udanych operacji w ciągu trzydziestu lat”.
Ona zostawiła to bez odpowiedzi.
„W ciągu sześciu miesięcy udało ci się to poczwórnie zwiększyć”.
Wpatrywałem się w sufit mieszkania, próbując złapać oddech.
„Dlaczego mi to mówisz?”
„Bo przez osiem lat” – powiedziała – „obserwowałam, jak Robert umniejszał twoje osiągnięcia, przypisując sobie jednocześnie zasługi za budowę skrzydła szpitalnego, na które nie mógłby sobie pozwolić bez darowizny twojej firmy”.
Ścisnęło mnie w żołądku.
„Czy wiesz, że on sam uważa się za głównego mediatora partnerstwa Technova?”
“Co?”
„O tak.”
We wniosku o objęcie stanowiska dyrektora twierdził, że finansowanie zapewniły mu powiązania rodzinne i technologia.
Miał na myśli mnie.
Córka, o której mówił wszystkim, że marnuje swoje życie.
„Odrzuciłeś jego podanie o stanowisko dyrektora” – powiedziałem, a wszystko w końcu złożyło się w całość.
„Zarząd zbiera się 3 stycznia” – powiedziała Patricia. „Ale między nami? Dyrektor, który publicznie odrzuca innowację ratującą życie – to nie jest materiał na przywódcę”.
Wszystko zaczęło się układać.
24 grudnia.
Wielka Sala Balowa w hotelu Fairmont Olympic rozświetliła się blaskiem medycznej elity Seattle.
Pięciuset gości w designerskich sukniach i szytych na miarę smokingach.
Płynie szampan.
Trwają intensywne rozmowy na temat finansowania, badań i reputacji.
Na zewnątrz, na rogu ulicy, pod czerwonym parasolem, stał dzwonnik Armii Zbawienia, a dźwięk dzwonu rozbrzmiewał w mieście niczym bicie serca.
Weszłam głównymi drzwiami ubrana w prostą czarną sukienkę i odznakę absolwenta MIT — jedyną biżuterię, jakiej potrzebowałam.
Gospodyni zdezorientowana sprawdziła listę.
„Willow Eiffield… siedzisz przy stoliku numer jeden z Technova Corporation.”
Tabela pierwsza.
Tabela głównego sponsora.
Bezpośredni widok na scenę.
Mój ojciec stał przy trzecim stole – przeznaczonym dla personelu medycznego VIP – i wspólnie z kolegami chirurgami nadzorował obrady.
Jeszcze mnie nie zauważył.
Michael stał obok niego i ożywionym gestem pokazywał mu jakąś procedurę.
Mama założyła swoje ulubione perły i śmiała się z czyjegoś żartu.
“Wierzba.”
Głos Jamesa Morrisona przebił się przez tłum.
Sześć stóp i dwa cale.
Srebrnowłosy.
Dominująca postawa, która przyciągała wzrok.
„Oto nasz nowy dyrektor.”
Zaprowadził mnie do stolika numer jeden, przy którym siedzieli przedstawiciele Technovy oraz główni akcjonariusze.
Umiejscowienie nie było subtelne.
Każdy, kto się liczył, zauważył córkę Eiffield siedzącą z największymi darczyńcami szpitala.
„Zdenerwowany?” zapytał cicho James.
„Nie” – uświadomiłem sobie ze zdziwieniem. „Jestem gotowy”.
Przygasły światła, aby rozpocząć kolację.
Patricia Hayes stanęła na podium, wygłosiła przemówienie otwierające, powitała gości i podziękowała darczyńcom.
Następnie ogłosiła nazwisko głównego mówcy.
„Powitajmy dr. Roberta Eiffielda, który opowie o trzech pokoleniach doskonałości medycznej”.
Tata wszedł na podium z wyćwiczoną pewnością siebie.
Światło reflektorów go znalazło.
Rozpoczął przemowę, w której słyszałem wersje z całego swojego życia.
Dziedzictwo Eiffielda.
Święte powołanie medycyny.
Znaczenie tradycji.
„Nazwisko Eiffield od siedemdziesięciu lat kojarzy się z uzdrowieniem” – oznajmił.
„Mój syn Michael kontynuuje tę chlubną tradycję”.
Ani słowa o mnie.


Yo Make również polubił
Nie miałam o tym pojęcia! Dobrze wiedzieć!
Anturium – Dzięki temu płynowi kwiaty rozmnożą się w ciągu kilku dni
NASIONA, KTÓRE WZMACNIAJĄ KOŚCI, LECZĄ WSZELKI BÓL I REGULUJĄ PRACĘ JELITA!
10 nocnych objawów wysokiego poziomu cukru we krwi