Kiedy skończyliśmy, radosne, młodzieńcze rysy zniknęły z twarzy Millera, ustępując miejsca czemuś twardszemu.
„Przeprowadziliśmy wstępne sprawdzenie przeszłości Moniki Vance, z domu Roberts” – powiedział, przesuwając po stole cienką teczkę w kolorze manili. „Powinnaś o tym wiedzieć”.
Otworzyłem.
W środku znajdowało się ziarniste zdjęcie młodszej Moniki – mocniejszy makijaż, tania blond farba do włosów, te same zimne oczy.
„Ma dwa wcześniejsze małżeństwa” – kontynuował Miller. „Na Florydzie i w Arizonie. Obaj mężczyźni są znacznie starsi i obaj dysponują majątkiem. Obaj ogłosili bankructwo krótko przed lub po rozwodach. Pojawiły się oskarżenia o oszustwo, ale nic się nie przyjęło. Jest inteligentna. Trzyma się ściśle wyznaczonych ram”.
Beatrice cicho gwizdnęła.
„Ona jest wzorem” – mruknęła. „Ona jest drapieżnikiem”.
„A twój syn” – kontynuował łagodnie Miller – „ma spore długi hazardowe. Poker online. Strony internetowe offshore. Ma około stu tysięcy dolarów długu u ludzi, którym nie chcesz być winien pieniędzy”.
Układanka rozwiązała się z brutalną jasnością.
Nagła potrzeba „optymalizacji” moich inwestycji. Nocne telefony. Sposób, w jaki zbywał żartami moje pytania o pracę.
Julian nie był tylko chciwy.
Tonął.
A Monika rzuciła mu tratwę ratunkową zrobioną z moich oszczędności emerytalnych.
„Co się teraz stanie?” zapytałem.
„Mamy już wystarczająco dużo dowodów, by wydać nakaz aresztowania za usiłowanie oszustwa elektronicznego i spisek” – powiedział Miller. „Ale jeśli ruszymy teraz, zanim fundusze zostaną „wyczyszczone”, ich obrona będzie polegała na tym, że to była inwestycja, na którą wyraziłeś zgodę. On ma pełnomocnictwo. To bałagan”.
Zatrzymał się.
„Jeśli pozwolimy im uwierzyć, że telegram przeszedł i zmusimy ich do mówienia o tym, możemy dodać próbę prania pieniędzy, wyraźne dowody intencji i powiązanie z historią Moniki. Do tego potrzebujemy czegoś więcej”.
„Na przykład?” – zapytałem, chociaż już miałem przeczucie, że wiem.
Spojrzał mi w oczy.
„Czy jest pani gotowa nosić podsłuch, pani Vance?”
W pokoju zapadła cisza.
Beatrice wyciągnęła rękę i ścisnęła moją dłoń.
Wyobraziłem sobie Juliana jako malucha, stojącego na brzegu jeziora Green Lake i wyciągającego rękę do mnie, bo kaczki z bliska były trochę za duże. Wyobraziłem go sobie jako szesnastolatka, wściekłego i zawstydzonego po wypadku samochodowym, przysięgającego, że to nie jego wina.
Wyobraziłam go sobie siedzącego poprzedniej nocy w mojej bibliotece, z moją wizytówką w dłoni, moim imieniem na ustach, a moje życie sprowadzone do liczby, którą, jak sądził, mógł po cichu wymazać.
„Tak” – powiedziałem. „Zrobię to”.
Potem plan szybko ruszyl pełną parą.
Późnym popołudniem byłam już w domu, z małym urządzeniem nagrywającym przyklejonym do piersi pod bluzką. Nieoznakowany van stał zaparkowany na końcu ulicy, a Beatrice i agent Miller w środku nasłuchiwali.
Zrobiłem najzwyklejszą i najbardziej absurdalną rzecz na świecie.
Ugotowałem obiad.
Pieczony kurczak – ulubiony przysmak Juliana. Przechodziłem przez to jak przez pamięć mięśniową: płukanie, doprawianie, ćwiartki cytryny, rozmaryn. Zapach wypełniał dom, przytulny i znajomy, kłócił się okropnie z drutem wbijającym się w skórę i świadomością, że agenci federalni czekają, aż mój syn przyzna się do okradzenia mnie.
Kiedy Julian i Monica podeszli do stołu, wyglądali na… szczęśliwych.
„Świetna wiadomość, mamo” – powiedział Julian, nalewając mi wino do kieliszka. „Dzwonił z banku. Ten mały problem z podatkami? Wszystko wyjaśnione. Wszystko gra”.
Niemal widziałem, jak pan Henderson rozmawia ze mną, kłamiąc mi w żywe oczy.
„To wspaniale, kochanie” – powiedziałam, krojąc kurczaka, piłując ostrożnie, żeby mikrofon uchwycił moje słowa, a nie brzęk sztućców. „Trochę się tym wszystkim denerwuję”.
Wziąłem łyk wina i odstawiłem kieliszek.
„Wiesz” – powiedziałem niemal nonszalancko – „zalogowałem się wcześniej na swoje konto. Tylko żeby sprawdzić stan mojej emerytury. I zauważyłem, że saldo na koncie głównym wydaje się…” Zawahałem się przez chwilę, „…wyłączone”.
W pomieszczeniu zrobiło się gęściej.
Widelec Moniki zatrzymał się w połowie drogi do jej ust. Uśmiech Juliana zgasł.
„Jak to?” zapytał zbyt lekkim głosem.
„No cóż” – powiedziałem, przechylając głowę, jakbym szukał wspomnienia – „wyglądało niżej. Znacznie niżej. Czy jest ku temu jakiś powód, Julian? Czy przeniosłeś kapitał na tę strategię inwestycyjną, o której mówiłeś?”
To była przynęta.
Spojrzał na Monikę. Lekko skinęła mu głową.
„Tak” – powiedział, odchylając się na krześle, jakby wygłaszał prezentację. „Dokładnie. Przeniosłem to do zdywersyfikowanego portfela obligacji wysokodochodowych. Teraz widnieje jako debet, ale pojawi się ponownie na nowym koncie za kilka dni. To standard. Wiesz, jak to działa, mamo. Nie stresuj się tym”.
„Czterysta pięćdziesiąt tysięcy dolarów to dużo obligacji” – powiedziałem.
„A dlaczego odbiorcą jest Orion Holdings z Kajmanów?”
Cała twarz mu odpłynęła.
„Ty… ty sprawdziłeś logi?” wyjąkał.
„Mogę być stary” – powiedziałem, a mój głos stał się ostrzejszy – „ale nie jestem ślepy. Spędziłem czterdzieści lat budując tę firmę, cegła po cegle, rysunek po rysunku, walcząc o każdy kontrakt. Naprawdę myślisz, że nie zauważyłbym zniknięcia prawie pół miliona dolarów?”
Monica uderzyła dłonią w stół, aż talerze podskoczyły.
„Dość” – warknęła. „Słuchaj, Eleanor. Pieniądze zniknęły. Są na koncie, którego nie możesz otworzyć. Julian ma pełnomocnictwo. Wszystko, co zrobił, jest legalne. Robimy to dla twojego dobra. Nie jesteś już w stanie zarządzać takim bogactwem”.
„Dla mojego dobra” – powtórzyłem.


Yo Make również polubił
Kurczak pieczony na ryżu – szybki obiad
Myślisz, że dobrze śpisz? 90% ludzi popełnia ten błąd.
Kremowa Zupa Warzywna z Aromatycznymi Grzankami – Idealna na Każdy Dzień
Jak utrzymać dom wolnym od much i komarów za pomocą mielonej kawy