Poczułem, jak moje palce zaciskają się mocniej na szklance.
Pracowałam piętnaście lat. Zarządzałam kampaniami, budżetami i klientami. Ale dla Davida, w obecności człowieka, którego szacunku pragnął, moja praca stała się uroczą rozrywką.
Tanaka skinął uprzejmie głową, ale jego wyraz twarzy lekko się zmienił – ledwie wyczuwalny był dyskomfort. David tego nie zauważył.
W miarę trwania kursu dowiadywałem się coraz więcej.
W języku japońskim David stał się inną wersją samego siebie – odważniejszą, bystrzejszą, bardziej arogancką. Wyolbrzymiał swoją rolę w projektach, mówił o kolegach z subtelną pogardą, postrzegał siebie jako mózg stojący za każdym sukcesem.
Następnie Tanaka wspomniał o równowadze między pracą a rodziną. Opowiedział ciepło o tym, jak jego żona radziła sobie z życiem domowym podczas jego podróży.
Dawid roześmiał się lekceważąco.
A potem powiedział słowa, które zamieniły mi krew w żyłach.
Powiedział Tanace, że nie rozumiem świata biznesu. Że zadowalam się „prostym życiem”. Że to on zajmuje się wszystkimi ważnymi decyzjami i finansami. I że jestem tam głównie dla pozorów – dobrze dbam o porządek w domu i odpowiednio wyglądam na imprezach.
Żartował nawet, że jest łatwiej, gdy żona nie ma zbyt wielu ambicji i wymagań.
Sala się nie zmieniła. Oświetlenie się nie zmieniło. Talerze wciąż brzęczały. Rozmowy toczyły się dalej przy pobliskich stolikach. Ale we mnie coś pękło na pół.
Twarz Tanaki, siedzącego naprzeciwko nas, lekko się skrzywiła. Skierował rozmowę z powrotem na bezpieczniejsze tematy biznesowe.


Yo Make również polubił
Świetny trik na czyszczenie płytek łazienkowych z osadu mydła i plam wodnych
Książę William: jego decyzja o ochronie zdrowia Kate Middleton
Niezwykły Kartoffelsalat: Przepis, Który Zaskoczy Twoich Gości!
Rodzina panny młodej mojego syna nazwała mnie „υneᴅυcateᴅ” na jego ślubie… Byłem tam jako samotny ojciec, który go wychował – ale na mojej wizytówce widniał napis: „Tak zwany tata…”. Rodzina panny młodej, dumna ze swoich dyplomów, śmiała się, jakby to był żart. Kiedy próbowałem wstać i wyjść, mój syn powiedział: „Tato, chodźmy do domu”. Następnego dnia w ich firmie wydarzyło się coś niewiarygodnego…