Mój mąż schował mnie za rośliną na swojej gali, a potem nowy dyrektor generalny wziął mnie za ręce i powiedział, że szukał mnie przez 30 lat – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój mąż schował mnie za rośliną na swojej gali, a potem nowy dyrektor generalny wziął mnie za ręce i powiedział, że szukał mnie przez 30 lat

Mieć nadzieję.

CZĘŚĆ DRUGA

Minęło kilka godzin zanim przestałam się trząść po powrocie do domu.

Fletcher zamknął się w gabinecie z butelką szkockiej i telefonem, krążąc i wrzeszcząc do każdego, kto chciał słuchać, jak go upokorzyłem przed nowym prezesem. Słyszałem, jak jego głos wznosi się i opada przez ściany naszego dużego, zimnego domu na przedmieściach Denver.

Siedziałam na skraju naszego łóżka king-size, wciąż w granatowej sukience, z wizytówką Juliana na stoliku nocnym. Proste srebrne litery zdawały się świecić w świetle lampy.

Julian Blackwood
Dyrektor generalny
Blackwood Industries
Denver, Kolorado

Trzydzieści lat milczenia sprowadzone do imienia, tytułu i numeru telefonu.

Mój wzrok powędrował w stronę szafy. Za rzędem równo powieszonych bluzek, na najwyższej półce, stało małe drewniane pudełko, którego nie otwierałam od lat.

Wstałem, ściągnąłem go i usiadłem z powrotem na łóżku, trzymając go na kolanach.

Pudełko pachniało lekko cedrem, gdy podniosłem wieczko. Stare bilety z koncertów uniwersyteckich w Colorado State, złożony program przedstawienia teatralnego, wyblakłe zdjęcie chłopca i dziewczyny nad jeziorem uniwersyteckim.

Ja i Julian.

Na zdjęciu śmiałam się z czegoś, co właśnie powiedział, z głową odchyloną do tyłu, z włosami potarganymi przez wiatr. Patrzył na mnie, a nie w obiektyw, a jego oczy były pełne tej spokojnej, niemal poważnej radości, która zawsze sprawiała, że ​​czułam się zauważona.

Zamknęłam oczy i pozwoliłam wspomnieniom mnie zalać.

Poznaliśmy się w tygodniu egzaminów na trzecim roku studiów na Uniwersytecie Stanowym Kolorado. Leżałam rozciągnięta na trzech bibliotecznych krzesłach, otoczona podręcznikami i pustymi kubkami po kawie, starając się utrzymać wysoką średnią ocen, żeby utrzymać stypendium. Podszedł z lekko przechyloną głową, co oznaczało, że intensywnie nad czymś myśli.

„Wyglądasz, jakbyś potrzebował prawdziwego jedzenia” – powiedział z ciepłym rozbawieniem w głosie. „Knajpka zamyka się za dwadzieścia minut, ale na College Avenue jest knajpka otwarta całą noc. Najlepsza tarta w Fort Collins”.

Spojrzałem w górę, gotowy grzecznie odmówić. Nie miałem pieniędzy na obiady i zdecydowanie nie miałem czasu na bogatego chłopaka szukającego rozrywki.

„Nie stać mnie na obiady” – powiedziałam mu szczerze. „Ale dziękuję”.

Uśmiechnął się powoli i szczerze.

„Nie pytałem, czy cię na to stać” – powiedział. „Pytałem, czy jesteś głodny”.

To był Julian.

Bezpośredni. Szczery. Przebijający pozory, trafiający w sedno sprawy.

Poszliśmy do baru. Kupił mi szarlotkę. Rozmawialiśmy prawie do świtu o książkach, muzyce i o tym, jak góry Kolorado wyglądają o zachodzie słońca. Opowiedział mi o dorastaniu w Denver, o dawnych pieniądzach, klubach wiejskich i oczekiwaniach. Opowiedziałam mu o pracy mojego taty na budowie i o pracy sekretarki mojej mamy, i o tym, że byłam pierwszą w rodzinie, która poszła na czteroletnie studia.

Nie próbował mi zaimponować bogactwem swojej rodziny. Po prostu słuchał, jakby każde moje słowo miało znaczenie.

Od tamtej pory byliśmy nierozłączni.

Zabierał mnie na koktajle i imprezy charytatywne w Denver, ucząc mnie, którego widelca używać i cicho się śmiejąc, gdy się myliłam. Zaciągałam go na nocne sesje nauki i pizzę w ciasnych mieszkaniach na kampusie. W weekendy, kiedy było nas stać na benzynę, chodziliśmy na piesze wycieczki do Parku Narodowego Gór Skalistych. Uczyliśmy się razem w bibliotece uniwersyteckiej, ocierając się dłońmi pod stołem.

Tego wieczoru, kiedy się oświadczył, siedzieliśmy nad jeziorem na kampusie, obserwując słońce chylące się ku zachodowi za wzgórzami na zachód od miasta. Wyciągnął z kieszeni szmaragdowy pierścionek swojej babci, zabytkowy i piękny, i drżącymi dłońmi wsunął go na mój palec.

„Proszę, wyjdź za mnie, Moren” – powiedział głosem pełnym emocji. „Chcę spędzić resztę życia, uszczęśliwiając cię”.

Powiedziałem „tak” bez wahania.

Planowaliśmy, jak to młodzi ludzie. Skromny ślub po studiach. Malutkie mieszkanie w Denver, podczas gdy on będzie kończył studia MBA. Będę uczyć angielskiego w liceum. Będziemy jeździć na weekendowe wycieczki w góry, a kiedyś zabierzemy ze sobą nasze dzieci.

Wszystko wydawało się możliwe.

Aż do momentu, gdy dowiedzieli się o tym jego rodzice.

Charles i Victoria Blackwoodowie byli starą kasą z Denver, taką, o jakiej można przeczytać w dziale biznesowym gazety. Nazwa Blackwood Industries widniała na wieżowcach biurowych w centrum miasta. Ich światem były prywatne kluby i rady charytatywne, a nie stypendia dla dzieci i mieszkania na wynajem.

Gdy dowiedzieli się, że Julian się ze mną zaręczył, ich reakcja była szybka i bezwzględna.

Charles wezwał mnie do swojego biura na najwyższym piętrze szklano-stalowego wieżowca w centrum miasta. Weszłam w najlepszej spódnicy z second-handu i pożyczonym blezerze, ściskając pasek torebki tak mocno, że bolały mnie palce.

„Proszę, usiądź” – powiedział, odchylając się w skórzanym fotelu za biurkiem, które prawdopodobnie kosztowało więcej, niż moi rodzice zarabiają w ciągu roku.

„Rozumiesz, że mój syn złożył ci pewne obietnice” – zaczął.

„Jesteśmy zaręczeni” – powiedziałem, unosząc brodę. „Planujemy ślub po ukończeniu studiów”.

Uśmiechnął się, ale nie było w tym uśmiechu nic miłego.

„I wyobraża pani sobie, jak będzie wyglądało życie małżeńskie, panno Campbell?” – zapytał. „Członkostwo w klubie golfowym Cherry Hills Country Club? Letnie wycieczki do Hamptons? Widzi się pani w takim świecie?”

„Myślę, że miłość jest ważniejsza od statusu społecznego” – odpowiedziałem, choć mój głos się załamał.

„Miłość” – powtórzył, jakby słowo to miało gorzki posmak. „Powiem ci coś o miłości. Miłość to luksus, na który w mojej rodzinie nie stać. Julian ma obowiązki. Wobec tej firmy. Wobec naszego nazwiska. Wobec dziedzictwa, które sięga czterech pokoleń. Poślubi kogoś, kto to dziedzictwo wzmocni, a nie kogoś, kto je zniszczy”.

Potem pokazał mi dokładnie, ile ma mocy.

Wymienił moje dane tak, jakby czytał raport.

Częściowe stypendium naukowe. Kierunek: literatura, kierunek dodatkowy: pedagogika. Ojciec pracuje w budownictwie. Matka jest sekretarką w biurze ubezpieczeniowym.

„Dobrzy ludzie, jestem pewien” – powiedział. „Ale nie tego oczekujemy od synowej Blackwood”.

Siedziałem zamrożony, a wstyd i gniew walczyły w mojej piersi.

„Oto, co się stanie” – powiedział Charles, pochylając się do przodu. „Zerwiesz z moim synem. Powiesz mu, że zrozumiałaś, że oboje chcecie różnych rzeczy. Oddasz mu ten pierścionek i odejdziesz. W zamian dopilnuję, żebyś ukończyła studia z nienaruszonym stypendium. Może nawet wstawię się za tobą w lokalnych okręgach szkolnych, kiedy będziesz się ubiegać o posadę nauczycielki”.

Zrobiło mi się sucho w ustach.

„A co jeśli odmówię?” zdołałem zapytać.

Jego uśmiech zniknął.

„Wtedy wykonam jeden telefon do odpowiedniego administratora w Colorado State i twoje stypendium przepadnie. Jest mnóstwo znakomitych studentów, którzy potrzebują tych pieniędzy. Zrezygnujesz w ciągu semestru. Julian myśli, że jest gotowy oddać swój fundusz powierniczy i znaleźć dla ciebie własną drogę. Romantyczne. Nie zdaje sobie sprawy, że mogę dopilnować, aby wszystkie drzwi, które spróbuje otworzyć, pozostały zamknięte. Każda praca, każda pożyczka, każda szansa. Dopilnuję, żeby spędził następną dekadę, zastanawiając się, dlaczego świat się od niego odwrócił”.

Zatrzymał się, pozwalając słowom do niego dotrzeć.

„Tak czy inaczej” – powiedział cicho – „wasz związek nie przetrwa. W ten sposób przynajmniej jedno z was zachowa swoje marzenia”.

Trzy dni przed tym spotkaniem siedziałem na zimnej, kafelkowej podłodze łazienki w akademiku i wpatrywałem się w dwie różowe linie na plastikowym teście.

W ciąży.

Jeszcze nie powiedziałam Julianowi. Wyobrażałam sobie jego twarz rozjaśnioną radością, jego dłonie na moich policzkach, gdy rozmawialiśmy o przekształceniu naszych planów na „kiedyś” w teraźniejszość.

Ale gdy siedziałem w gabinecie Charlesa Blackwooda, to drugie życie we mnie wydawało mi się mniej cudem, a bardziej celem.

Gdybym została z Julianem, jego ojciec zniszczyłby nasze wykształcenie, nasze kariery, naszą możliwość zapewnienia dziecku bytu.

Miałam dwadzieścia dwa lata. Bałam się. Byłam sama w tamtej chwili.

Podjąłem więc decyzję, która prześladowała mnie przez trzydzieści lat.

Złamałem mu serce, żeby ocalić jego przyszłość.

Spotkałam Juliana w naszej ulubionej kawiarni niedaleko kampusu. Był już tam, kiedy dotarłam, trzymając mój kubek herbaty, jak zawsze. Jego twarz rozjaśniła się, gdy mnie zobaczył.

„Oto moja piękna narzeczona” – powiedział, wstając, żeby mnie pocałować. „Jak poszło spotkanie z ojcem? Mam nadzieję, że nie był zbyt natarczywy”.

Nie mogłam spojrzeć mu w oczy.

„Musimy porozmawiać” – powiedziałem.

Jego uśmiech zniknął.

„Co się stało?” zapytał.

Wpatrywałem się w szmaragdowy pierścień na moim palcu, jego zielony kamień migotał w popołudniowym świetle.

„Myślę, że nie pasujemy do siebie” – powiedziałem.

Kłamstwo smakowało jak trucizna.

„Moren, o czym ty mówisz?” – zapytał. „Wszystko razem zaplanowaliśmy. Chcemy tego samego życia”.

„Nie” – powiedziałem, siląc się na dodanie słów. „Nie potrzebujemy. Odziedziczysz rodzinny interes. Będziesz potrzebował żony, która będzie pasować do tego świata. Ja nie jestem taką osobą”.

Sięgnął przez stół po moje ręce.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Wczesna menopauza: 10 oznak (i ​​więcej), na które należy zwrócić uwagę

Słynne uderzenia gorąca: dobrze znany alarm organizmu Charakterystycznymi objawami są nagłe fale gorąca, rozprzestrzeniające się od tułowia w kierunku twarzy, ...

Zapiekanka z kurczakiem i parmezanem: niebiański posiłek w 4 prostych krokach

Instrukcje: Rozgrzej piekarnik: Rozgrzej piekarnik do 375°F (190°C). Rozprowadź równomiernie sos marinara na dnie naczynia do pieczenia o wymiarach 8x8 ...

Panna Cotta z Truskawkami i Czekoladą – Wyjątkowy Deser na Każdą Okazję!

Sposób przyrządzenia: Przygotowanie panna cotty: Rozpuść żelatynę w wodzie (w miseczce) i odstaw na kilka minut, aż napęcznieje. W rondlu ...

Ciasto pekanowe Kentucky

Przygotowanie: Rozgrzej piekarnik do 350°F (175°C). W średniej misce wymieszaj syrop kukurydziany, brązowy cukier, sól, roztopione masło i ekstrakt waniliowy, ...

Leave a Comment