Mój syn i synowa wybrali się na rejs, zostawiając mnie z opieką nad ośmioletnim wnukiem – dzieckiem, które wszyscy uważali za „nieme” od urodzenia. W chwili, gdy drzwi zamknęły się z trzaskiem, przestał się kołysać, spojrzał mi prosto w oczy i wyszeptał wyraźnie: „Babciu… nie pij herbaty, której mama nie podała. Coś jest nie tak”. I to, co powiedział, powstrzymało mnie przed popełnieniem strasznego błędu… – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój syn i synowa wybrali się na rejs, zostawiając mnie z opieką nad ośmioletnim wnukiem – dzieckiem, które wszyscy uważali za „nieme” od urodzenia. W chwili, gdy drzwi zamknęły się z trzaskiem, przestał się kołysać, spojrzał mi prosto w oczy i wyszeptał wyraźnie: „Babciu… nie pij herbaty, której mama nie podała. Coś jest nie tak”. I to, co powiedział, powstrzymało mnie przed popełnieniem strasznego błędu…

3 września – epizod przełomowy. Pacjent odzyskał chwilową przytomność i miał wątpliwości co do problemów z pamięcią. Zmniejszono dawkę przez tydzień, aby uniknąć podejrzeń.

Kliniczny obojętność języka była niemal gorsza od treści.

Nyla traktowała moje stopniowe zatrucie jak eksperyment naukowy – skrupulatnie dokumentowała mój spadek nastroju z taką samą dbałością o szczegóły, z jaką przyglądałaby się przepisowi czy budżetowi.

Najnowsze wpisy były najbardziej przerażające.

1 października — konieczne przyspieszenie harmonogramu. Rosnąca presja finansowa. Temat musi zostać wyeliminowany przed kolejnym kwartalnym przeglądem finansowym.

10 października — przygotowane skoncentrowane dawki na tydzień rejsowy. Obliczone dawki powinny wystarczyć do trwałego ustąpienia objawów w ciągu 48 do 72 godzin od podania.

Drżącymi rękami odłożyłem papiery.

Nyla nie tylko powoli mnie zatruwała.

Zaplanowała konkretny harmonogram mojej śmierci.

A ta oś czasu umiejscowiła to dokładnie w tygodniu, kiedy ona i Dean mieli być na swoim rejsie — zapewniając sobie idealne alibi, podczas gdy ja rzekomo uległam „naturalnym przyczynom” we własnym domu.

„Babciu?” Głos Damiana był cichy i zaniepokojony. „Wszystko w porządku?”

Spojrzałem na to niezwykłe dziecko, które chroniło nas oboje w jedyny możliwy sposób – zachowując milczenie, by zapewnić nam bezpieczeństwo, jednocześnie gromadząc dowody, które mogłyby uratować nam życie.

„Nic mi nie jest” – powiedziałem, choć nie byłem pewien, czy to do końca prawda. „Ale musimy być jeszcze ostrożniejsi, niż myśleliśmy”.

“Co masz na myśli?”

Pokazałem mu ostatni wpis na liście Nyli.

Jego twarz zbladła, gdy przeczytał słowa o trwałym rozwiązaniu.

„Nie zamierza czekać, aż lek zacznie działać powoli” – wyjaśniłem delikatnie. „Planuje podać mi w tym tygodniu tyle, żeby mieć pewność, że w ogóle się nie obudzę”.

Damian milczał przez dłuższą chwilę, analizując tę ​​informację z powagą kogoś, kto jest o wiele starszy, niż wskazywałby na to jego wiek.

W końcu spojrzał na mnie zdecydowanym wzrokiem.

„W takim razie musimy ją powstrzymać, zanim wróci” – powiedział.

“Jak?”

„Dokumentujemy wszystko” – powiedział, powtarzając moje słowa z poprzedniego dnia. „Ale nie tylko dokumenty. Potrzebujemy dowodu, że naprawdę potrafię mówić, dowodu, że kłamała na mój temat, i dowodu na temat leku”.

Miał rację.

Dokumenty były obciążające, ale potencjalnie można je odrzucić jako dowód poszlakowy.

Potrzebowaliśmy niezbitego dowodu intencji i metod Nyli.

„Mam pomysł” – powiedziałem powoli, a w mojej głowie zaczął formować się plan. „Ale to będzie wymagało od ciebie ogromnej odwagi”.

„Byłem odważny przez całe życie, Babciu” – powiedział po prostu. „Mogę być odważny jeszcze trochę”.

Tego popołudnia, podczas gdy Damian spał — prawdziwej drzemki, a nie odurzenia, jakie wywołałyby leki Nyli — ja wykonałem kilka ważnych telefonów.

Najpierw zadzwoniłem do mojej prawniczki, Margaret Chen, która zajmowała się moimi sprawami przez ostatnie piętnaście lat.

„Lucindo” – ciepły głos Margaret był wyraźnie słyszalny – „jak miło cię słyszeć. Jak się czujesz? Dean wspominał, że miałaś problemy z pamięcią”.

Fakt, że Dean rozmawiał z moim prawnikiem o moim rzekomym pogorszeniu funkcji poznawczych, był kolejnym elementem układanki, która zaczęła się układać.

Czy przygotowywał grunt pod jakieś postępowanie w sprawie niekompetencji?

„Właściwie, Margaret, czuję się lepiej niż od miesięcy” – powiedziałem. „Ale muszę cię zapytać o coś ważnego. Hipotetycznie, gdyby ktoś systematycznie podawał leki osobie starszej bez jej wiedzy, jakie dowody byłyby potrzebne, żeby to udowodnić?”

Po drugiej stronie linii zapadła cisza.

„Lucindo… czy jest coś konkretnego, co cię niepokoi?”

„Potencjalnie” – powiedziałem. „Wolałbym nie wdawać się w szczegóły przez telefon, ale mogę wkrótce potrzebować twojej pomocy”.

„Oczywiście. Odpowiadając na twoje hipotetyczne pytanie: najbardziej przekonującym dowodem byłyby zeznania lekarskie wskazujące na obecność leków bez recepty w organizmie ofiary, w połączeniu z dokumentacją zamiaru i środków. Dowód w postaci nagrania wideo byłby idealny, ale często trudno go uzyskać”.

Dowód wideo.

Ten pomysł rozbudził we mnie pewną myśl.

„A co z nagraniami audio?” – zapytałem.

„Nagrania audio mogą być dopuszczalne w zależności od okoliczności i lokalnych przepisów” – powiedziała Margaret. „Ale Lucinda… jeśli jesteś w bezpośrednim niebezpieczeństwie, powinnaś skontaktować się z policją”.

„Na razie jestem bezpieczna” – zapewniłam ją.

Co było prawdą tak długo, jak długo unikałam wszystkiego, co przygotowywała dla mnie Nyla.

„Ale może się okazać, że będziesz musiał być gotowy do szybkiego działania, kiedy nadejdzie czas”.

Po zakończeniu rozmowy z Margaret zadzwoniłam po raz drugi – do mojej lekarki, dr Patricii Reeves, która leczyła mnie od dziesięciu lat.

„Pani doktor Reeves” – powiedziałem, kiedy się odezwała – „muszę zapytać o moje problemy z pamięcią. Czy możliwe, że są one spowodowane lekami, a nie naturalnym procesem starzenia?”

„Zdecydowanie” – powiedziała bez wahania. „Interakcje leków – szczególnie u starszych pacjentów – mogą powodować objawy łudząco przypominające demencję. Czy przyjmowała pani jakieś nowe leki? Nawet suplementy diety dostępne bez recepty mogą czasami powodować problemy”.

„Właśnie to próbuję ustalić” – powiedziałem. „Gdybym chciał sprawdzić obecność leków, których nie brałem świadomie, na czym by to polegało?”

„Kompleksowy panel badań krwi i analiza moczu mogą wykryć większość popularnych leków” – wyjaśniła. „Chociaż niektóre substancje metabolizują się szybko, czas jest ważny”.

Jej głos stał się ostrzejszy.

„Lucindo… to brzmi poważnie. Czy obawiasz się, że ktoś może podawać ci leki bez twojej wiedzy?”

„To możliwe” – przyznałem. „Czy mógłbyś wykonać te testy, gdybym przyszedł jutro?”

„Oczywiście. Poproszę pielęgniarkę o umówienie wizyty na rano.”

Kiedy odłożyłam słuchawkę, poczułam pierwszy promyk nadziei, jakiego nie doświadczyłam od miesięcy.

Mieliśmy dokumentację planów Nyli.

Wkrótce mielibyśmy dowody medyczne jej czynów.

A teraz, dzięki pomysłowi, który wciąż się kształtował, być może uda nam się nagrać wyznanie w formie audio, które połączyłoby wszystko w całość.

Ale najpierw musieliśmy zastawić pułapkę.

Aby ta pułapka zadziałała, Nyla musiała uwierzyć, że jej plan przebiega dokładnie tak, jak zamierzała.

Kiedy Damian obudził się po drzemce, wyjaśniłam mu, co zamierzamy zrobić.

Jego oczy rozszerzyły się, gdy zrozumiał konsekwencje tego, co się stało, lecz skinął głową z tą samą determinacją i odwagą, którą okazywał podczas tej próby.

„Zadzwoni dziś wieczorem, żeby sprawdzić, co się dzieje” – powiedział. „Zawsze tak robi drugiego dnia”.

„Doskonale” – powiedziałem, choć to słowo wydało mi się dziwne, biorąc pod uwagę to, co planowaliśmy. „Kiedy zadzwoni, damy jej dokładnie to, czego oczekuje”.

Wieczorem poczułem ciężar tego, czego próbowaliśmy dokonać.

Właśnie mieliśmy rozpocząć najniebezpieczniejszą fazę naszego planu — przekonać Nylę, że jej plan działa, jednocześnie gromadząc dowody, które ostatecznie miały ją zniszczyć.

Telefon zadzwonił dokładnie o godzinie ósmej, tak jak przewidział Damian.

Gdy sięgnąłem po słuchawkę, zobaczyłem swoje odbicie w lustrze na korytarzu.

Po raz pierwszy od dwóch lat moje oczy były czyste i skupione.

Nyla miała wkrótce odkryć, że jej ofiara była o wiele bardziej rozbudzona, niż planowała.

„Cześć, Lucinda”. Głos Nyli w słuchawce brzmiał z tym idealnie modulowanym tonem troski, który opanowała przez lata. „Jak się dogadujesz z Damianem?”

Usiadłem przy kuchennym stole, skąd mogłem widzieć Damiana w salonie.

Bawił się spokojnie swoimi figurkami, ale wiedziałem, że słuchał każdego mojego słowa.

Przećwiczyliśmy tę rozmowę i nadszedł czas, abyśmy oboje dali występ naszego życia.

„Och… cześć, kochanie” – powiedziałam, celowo nadając głosowi zmęczony i lekko zdezorientowany ton. „Myślę, że… chyba dobrze sobie radzimy. Chociaż muszę przyznać, że czułam się dość zmęczona. Bardziej niż zwykle”.

„O nie” – powiedziała Nyla, a ja usłyszałem ledwo skrywaną satysfakcję pod maską jej fałszywego współczucia. „Piłeś herbatę, którą ci przygotowałam? Powinna pomóc”.

„Tak, tak, mam” – skłamałem gładko. „Smakuje trochę mocniej niż zwykle… ale ty zawsze wiesz, co jest najlepsze”.

Zapadła cisza. Prawie słyszałam, jak Nyla kalkuluje w myślach.

Gdybym pił przygotowane przez nią skoncentrowane torebki z herbatą, do tej pory powinienem mieć już objawy poważnego upośledzenia.

„Jaki masz apetyt?” zapytała, a ja zrozumiałam, że w tym pytaniu chciałam ocenić, czy leki działają na mnie zgodnie z oczekiwaniami.

„Niezbyt dobrze” – przyznałem, co było prawdą. Stres związany z odkryciem prawdy o jej planach zdecydowanie wpłynął na moje odżywianie. „Czuję się trochę niedobrze… i czasami nie wiem, która jest godzina”.

„To zupełnie normalne w twoim wieku, Lucinda” – powiedziała Nyla, a ja musiałam mocniej ścisnąć telefon, żeby nie zareagować na jej protekcjonalny ton. „Czy ty też bierzesz swoje regularne leki?”

To była pułapka.

Gdybym się zgodził, wiedziałaby, że połączenie jej spreparowanej herbaty i moich legalnych recept może powodować niebezpieczne interakcje.

Gdybym powiedział, że nie, mogłaby nabrać podejrzeń, dlaczego nie postępuję zgodnie ze swoimi normalnymi zasadami.

„Chyba tak” – powiedziałam, pozwalając, by w moim głosie zabrzmiała niepewność. „Szczerze mówiąc, mam problemy z zapamiętywaniem. Wczoraj nie mogłam sobie przypomnieć, czy nakarmiłam Damiana lunchem. A dziś rano… znalazłam kluczyki do samochodu w lodówce”.

Szczegóły dotyczące kluczyków do samochodu zostały zmyślone, ale był to dokładnie ten rodzaj nieporozumienia, który mógł wskazywać, że leki wpływały na moje funkcje poznawcze w sposób, w jaki ona tego chciała.

„Ojej” – powiedziała Nyla, a satysfakcja w jej głosie była teraz nie do podrobienia. „To rzeczywiście brzmi niepokojąco. Może po powrocie porozmawiamy o tym, jak załatwić ci dodatkową pomoc w domu”.

Dodatkowa pomoc.

Kod rozpoczynający proces uznania mnie za niekompetentnego i przejęcia kontroli nad moimi sprawami.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Sałatka pomarańczowa Dreamsicle

Dodaj mandarynki, rozgniecionego ananasa, rozgniecioną śmietankę, serek śmietankowy i cukier do mieszanki galaretki. Mieszaj, aż dobrze się połączą. Wlej mieszankę ...

Przekąski Biszkoptowe: Każdy Je Pokocha!

Posyp biszkopty cukrem pudrem lub przekrój na pół i wypełnij ulubionymi dodatkami, takimi jak bita śmietana i owoce. Wskazówki dotyczące ...

„Czwórka dzieci?! Zabierz je i spadaj! Nie będę tego tolerował!” krzyknął mój mąż.

Rozmowa telefoniczna  (5/10) Ciąg dalszy na następnej stronie 👇 Pierwsza noc jest często najdłuższa. Gdy cztery małe oddechy wypełniły pokój ciepłym ...

Jak Wybielić Szary Tiul: Niezawodny Trik z Apteki, Który Przywróci Blask Twoim Tkaninom!

Przygotowanie wody: W pierwszym kroku przygotuj odpowiednią ilość ciepłej wody (nie gorącej), w której rozpuszczą się tabletki wybielające. Woda powinna ...

Leave a Comment