Mój syn i synowa wybrali się na rejs, zostawiając mnie z opieką nad ośmioletnim wnukiem – dzieckiem, o którym wszyscy przysięgali, że jest „niemy od urodzenia”. W chwili, gdy tylko drzwi wejściowe zamknęły się z trzaskiem, przestał się kołysać, spojrzał mi prosto w oczy i wyszeptał: „Babciu… nie pij herbaty, której mama nie podała. Coś jest nie tak”. – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój syn i synowa wybrali się na rejs, zostawiając mnie z opieką nad ośmioletnim wnukiem – dzieckiem, o którym wszyscy przysięgali, że jest „niemy od urodzenia”. W chwili, gdy tylko drzwi wejściowe zamknęły się z trzaskiem, przestał się kołysać, spojrzał mi prosto w oczy i wyszeptał: „Babciu… nie pij herbaty, której mama nie podała. Coś jest nie tak”.

„Na razie jestem bezpieczna” – zapewniłam ją.

Co było prawdą tak długo, jak długo unikałam wszystkiego, co przygotowywała dla mnie Nyla.

„Ale może się okazać, że będziesz musiał być gotowy do szybkiego działania, kiedy nadejdzie czas”.

Po zakończeniu rozmowy z Margaret zadzwoniłam po raz drugi – do mojej lekarki, dr Patricii Reeves, która leczyła mnie od dziesięciu lat.

„Pani doktor Reeves” – powiedziałem, kiedy się odezwała – „muszę zapytać o moje problemy z pamięcią. Czy możliwe, że są one spowodowane lekami, a nie naturalnym procesem starzenia?”

„Zdecydowanie” – powiedziała bez wahania. „Interakcje leków – szczególnie u starszych pacjentów – mogą powodować objawy łudząco przypominające demencję. Czy przyjmowała pani jakieś nowe leki? Nawet suplementy diety dostępne bez recepty mogą czasami powodować problemy”.

„Właśnie to próbuję ustalić” – powiedziałem. „Gdybym chciał sprawdzić obecność leków, których nie brałem świadomie, na czym by to polegało?”

„Kompleksowy panel badań krwi i analiza moczu mogą wykryć większość popularnych leków” – wyjaśniła. „Chociaż niektóre substancje metabolizują się szybko, czas jest ważny”.

Jej głos stał się ostrzejszy.

„Lucindo… to brzmi poważnie. Czy obawiasz się, że ktoś może podawać ci leki bez twojej wiedzy?”

„To możliwe” – przyznałem. „Czy mógłbyś wykonać te testy, gdybym przyszedł jutro?”

„Oczywiście. Poproszę pielęgniarkę o umówienie wizyty na rano.”

Kiedy odłożyłam słuchawkę, poczułam pierwszy promyk nadziei, jakiego nie doświadczyłam od miesięcy.

Mieliśmy dokumentację planów Nyli.

Wkrótce mielibyśmy dowody medyczne jej czynów.

A teraz, dzięki pomysłowi, który wciąż się kształtował, być może uda nam się nagrać wyznanie w formie audio, które połączyłoby wszystko w całość.

Ale najpierw musieliśmy zastawić pułapkę.

Aby ta pułapka zadziałała, Nyla musiała uwierzyć, że jej plan przebiega dokładnie tak, jak zamierzała.

Kiedy Damian obudził się po drzemce, wyjaśniłam mu, co zamierzamy zrobić.

Jego oczy rozszerzyły się, gdy zrozumiał konsekwencje tego, co się stało, lecz skinął głową z tą samą determinacją i odwagą, którą okazywał podczas tej próby.

„Zadzwoni dziś wieczorem, żeby sprawdzić, co się dzieje” – powiedział. „Zawsze tak robi drugiego dnia”.

„Doskonale” – powiedziałem, choć to słowo wydało mi się dziwne, biorąc pod uwagę to, co planowaliśmy. „Kiedy zadzwoni, damy jej dokładnie to, czego oczekuje”.

Wieczorem poczułem ciężar tego, czego próbowaliśmy dokonać.

Właśnie mieliśmy rozpocząć najniebezpieczniejszą fazę naszego planu — przekonać Nylę, że jej plan działa, jednocześnie gromadząc dowody, które ostatecznie miały ją zniszczyć.

Telefon zadzwonił dokładnie o godzinie ósmej, tak jak przewidział Damian.

Gdy sięgnąłem po słuchawkę, zobaczyłem swoje odbicie w lustrze na korytarzu.

Po raz pierwszy od dwóch lat moje oczy były czyste i skupione.

Nyla miała wkrótce odkryć, że jej ofiara była o wiele bardziej rozbudzona, niż planowała.

„Cześć, Lucinda”. Głos Nyli w słuchawce brzmiał z tym idealnie modulowanym tonem troski, który opanowała przez lata. „Jak się dogadujesz z Damianem?”

Usiadłem przy kuchennym stole, skąd mogłem widzieć Damiana w salonie.

Bawił się spokojnie swoimi figurkami, ale wiedziałem, że słuchał każdego mojego słowa.

Przećwiczyliśmy tę rozmowę i nadszedł czas, abyśmy oboje dali występ naszego życia.

„Och… cześć, kochanie” – powiedziałam, celowo nadając głosowi zmęczony i lekko zdezorientowany ton. „Myślę, że… chyba dobrze sobie radzimy. Chociaż muszę przyznać, że czułam się dość zmęczona. Bardziej niż zwykle”.

„O nie” – powiedziała Nyla, a ja usłyszałem ledwo skrywaną satysfakcję pod maską jej fałszywego współczucia. „Piłeś herbatę, którą ci przygotowałam? Powinna pomóc”.

„Tak, tak, mam” – skłamałem gładko. „Smakuje trochę mocniej niż zwykle… ale ty zawsze wiesz, co jest najlepsze”.

Zapadła cisza. Prawie słyszałam, jak Nyla kalkuluje w myślach.

Gdybym pił przygotowane przez nią skoncentrowane torebki z herbatą, do tej pory powinienem mieć już objawy poważnego upośledzenia.

„Jaki masz apetyt?” zapytała, a ja zrozumiałam, że w tym pytaniu chciałam ocenić, czy leki działają na mnie zgodnie z oczekiwaniami.

„Niezbyt dobrze” – przyznałem, co było prawdą. Stres związany z odkryciem prawdy o jej planach zdecydowanie wpłynął na moje odżywianie. „Czuję się trochę niedobrze… i czasami nie wiem, która jest godzina”.

„To zupełnie normalne w twoim wieku, Lucinda” – powiedziała Nyla, a ja musiałam mocniej ścisnąć telefon, żeby nie zareagować na jej protekcjonalny ton. „Czy ty też bierzesz swoje regularne leki?”

To była pułapka.

Gdybym się zgodził, wiedziałaby, że połączenie jej spreparowanej herbaty i moich legalnych recept może powodować niebezpieczne interakcje.

Gdybym powiedział, że nie, mogłaby nabrać podejrzeń, dlaczego nie postępuję zgodnie ze swoimi normalnymi zasadami.

„Chyba tak” – powiedziałam, pozwalając, by w moim głosie zabrzmiała niepewność. „Szczerze mówiąc, mam problemy z zapamiętywaniem. Wczoraj nie mogłam sobie przypomnieć, czy nakarmiłam Damiana lunchem. A dziś rano… znalazłam kluczyki do samochodu w lodówce”.

Szczegóły dotyczące kluczyków do samochodu zostały zmyślone, ale był to dokładnie ten rodzaj nieporozumienia, który mógł wskazywać, że leki wpływały na moje funkcje poznawcze w sposób, w jaki ona tego chciała.

„Ojej” – powiedziała Nyla, a satysfakcja w jej głosie była teraz nie do podrobienia. „To rzeczywiście brzmi niepokojąco. Może po powrocie porozmawiamy o tym, jak załatwić ci dodatkową pomoc w domu”.

Dodatkowa pomoc.

Kod rozpoczynający proces uznania mnie za niekompetentnego i przejęcia kontroli nad moimi sprawami.

„Jak Damian sobie z tym wszystkim radzi?” – kontynuowała. „Czy on sprawia kłopoty? Czasami dzieci wyczuwają, kiedy dorośli mają problemy, i to sprawia, że ​​reagują agresywnie”.

Spojrzałem na wnuka, który uważnie słuchał, układając jednocześnie swoje zabawki.

Myśl, że to niezwykłe, inteligentne dziecko było latami odrzucane i uciszane z powodu swoich rzekomych ograniczeń, napełniła mnie nową złością.

„Jest bardzo cichy” – powiedziałam szczerze. „Bardziej wycofany niż zwykle. Wydaje się, że spędza dużo czasu po prostu siedząc i obserwując mnie”.

„To chyba najlepsze rozwiązanie” – powiedziała Nyla lekceważąco. „Im mniej bodźców masz do czynienia, tym lepiej. Tylko upewnij się, że nie wchodzi ci w drogę i nie powoduje dodatkowego stresu”.

Jej swobodny sposób mówienia o własnym synu, jakby był dla niej tylko potencjalnym problemem, był przerażający.

Ta kobieta nie darzyła żadnego z nas prawdziwą miłością.

Byliśmy po prostu przeszkodami — lub narzędziami — którymi należało zarządzać, aby osiągnąć jej większe cele.

„Lucindo” – kontynuowała, a jej głos nabrał tonu, który prawdopodobnie uznała za troskliwy – „chcę, żebyś mi coś obiecała. Jeśli poczujesz się gorzej – jeśli będziesz miała zawroty głowy lub trudności z oddychaniem – nie próbuj nigdzie prowadzić. Po prostu odpocznij, dobrze? Czasami najlepszym rozwiązaniem dla kogoś w twoim wieku jest po prostu położyć się i pozwolić ciału naturalnie się zregenerować”.

Sugestia była oczywista.

Spodziewała się – miała nadzieję – że doświadczę dokładnie takich objawów.

A kiedy już to zrobiłam, poradziła mi, żebym się odizolowała i nie szukała pomocy.

„Oczywiście, kochanie” – powiedziałam. „Jesteś taka troskliwa, że ​​się o mnie martwisz”.

„Po to właśnie istnieje rodzina” – odpowiedziała.

Hipokryzja tych słów, wypowiedzianych przez osobę, która aktywnie planowała moją śmierć, była niemal przytłaczająca.

Po kilku minutach udawanej uprzejmości i wywoływania zaniepokojenia Nyla zakończyła rozmowę.

Potem siedziałem w kuchni jeszcze przez kilka minut, a moje ręce wciąż drżały z tłumionego gniewu.

„Świetnie ci poszło, Babciu” – powiedział Damian, pojawiając się obok mnie. „Całkowicie w to uwierzyła”.

„Skąd wiedziałeś?”

„Jej głos zmienia się, gdy jest z czegoś naprawdę zadowolona” – wyjaśnił z umiejętnością obserwacji dziecka, które nauczyło się czytać dorosłych, by przetrwać. „Staje się śpiewny, nawet gdy stara się brzmieć na zmartwioną. Cieszyła się, że brzmisz na zdezorientowaną”.

Fakt, że ośmiolatek musiał posiąść tak wyrafinowaną wiedzę na temat manipulacji i oszustwa, aby móc czuć się bezpiecznie we własnym domu, był rozdzierający serce.

„Co teraz?” zapytał.

„Teraz wszystko dokumentujemy” – powiedziałem. „A jutro zaczniemy zbierać dowody, które ją powstrzymają”.

Tego wieczoru pomogłem Damianowi spisać wszystko, co pamiętał na temat działań swojej matki w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jego pamięć była niezwykła.

Pamiętał konkretne rozmowy, daty, kiedy w domu pojawiły się nietypowe leki, sytuacje, kiedy Nyla wykonywała podejrzane telefony lub spędzała czas przy komputerze, szukając informacji na tematy, których on nie był w stanie zrozumieć.

„Ona prowadzi dziennik” – powiedział mi, kiedy pracowaliśmy. „Pisze do niego co wieczór przed snem. Myśli, że śpię, ale widziałem, jak to robi”.

„Jaki to rodzaj dziennika?”

„Mała niebieska książeczka, którą trzyma na stoliku nocnym. Pisze głównie o pieniądzach, ale czasami o tobie, tacie i mnie. Widziałam, jak pisała w niej w noc przed ich rejsem.”

Dziennik byłby bezcennym dowodem, ale obecnie był zamknięty w sypialni Nyli i Deana.

Informacje Damiana na ten temat będą jednak kluczowe, jeśli — i kiedy — policja będzie chciała wiedzieć, gdzie szukać.

Następnego ranka poszłam na umówioną wizytę do doktora Reevesa.

Wyjaśniłem moje obawy dotyczące ewentualnej manipulacji lekami, starając się jednak nie ujawniać zbyt wielu szczegółów na temat trwającego dochodzenia.

Pobrała mi krew na szczegółowe badanie na obecność narkotyków i zapewniła mnie, że wyniki będą dostępne następnego dnia.

„Lucindo” – powiedziała, kiedy skończyliśmy – „jeśli ktoś podawał ci leki bez twojej wiedzy, to poważne przestępstwo. Czy skontaktowałaś się z policją?”

„Najpierw zbieram dowody” – powiedziałem jej. „Chcę mieć pewność, że mam wszystko, czego potrzebuję, zanim rzucę oskarżenia, które mogłyby rozbić moją rodzinę”.

Skinęła głową ze zrozumieniem, choć w jej oczach dostrzegłem niepokój.

„Proszę, uważaj. Jeśli masz rację, możesz znaleźć się w prawdziwym niebezpieczeństwie”.

Kiedy wróciłem do domu, Damian czekał na mnie z niepokojem przy oknie.

„Jak poszło?” zapytał.

„Jutro powinniśmy się dowiedzieć, czy w moim organizmie są jakieś narkotyki, których tam nie powinno być” – powiedziałem mu. „Ale teraz musimy popracować nad kolejną częścią naszego planu”.

„Nagranie?”

Skinąłem głową.

Tego ranka kupiłem mały rejestrator cyfrowy – taki, jakiego studenci używają do nagrywania wykładów.

Urządzenie było na tyle małe, że można je było łatwo ukryć, a jakość dźwięku była zaskakująco dobra.

Naszym planem było wykorzystanie tego do nagrana Nyli, która po powrocie z rejsu będzie się sama obciążać oskarżeniami.

Ale najpierw musieliśmy przećwiczyć naszą strategię.

Kiedy Dean i Nyla wrócą, spodziewają się, że zastaną mnie w o wiele gorszym stanie, niż był w rzeczywistości.

Musiałem przekonująco sportretować osobę, która przez kilka dni była pod wpływem silnych leków, podczas gdy Damian nadal odgrywał rolę milczącego, spostrzegawczego dziecka, którym udawał przez lata.

Popołudnie spędziliśmy na próbach.

Damian pokazał mi, jak okazywać zagubienie i dezorientację, nie przesadzając przy tym.

Obserwując na przestrzeni ostatnich dwóch lat, jakie skutki na mnie miały leki podawane jego matce, był on doskonałym sędzią, jeśli chodzi o to, co wydawało się wiarygodne.

„Trochę bełkoczesz, kiedy jesteś naprawdę zmęczony” – poinstruował. „I czasami się powtarzasz, jakbyś zapomniał, że już coś powiedziałeś”.

„Skąd to wszystko wiesz?” zapytałem, po raz kolejny zdumiony jego zdolnością obserwacji.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Sok z mięty pieprzowej i cytryny: orzeźwiający, naturalny i bogaty w korzyści Ten napój to silny, naturalny tonik, idealny na:

🥣Przygotowanie: Dokładnie umyj liście mięty. Wyciśnij sok z cytryn. Wymieszaj sok z cytryny, miętę, wodę i miód do uzyskania gładkiej ...

Pieczone ziemniaki z cebulą: prosty i smaczny przepis na przystawkę

Rozgrzej piekarnik do 200°C. 🔥 Ułóż ziemniaki i cebulę na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. 🥔🧅 Posyp czosnkiem, solą i ...

SMAŻONE PĄCZKI

🥣 Przygotowanie: Przygotowanie ciasta:W dużej misce wymieszaj jajka, mleko, olej, wanilię i skórkę cytrynową. Dodaj startą cukinię (dobrze odciśniętą z ...

6 powodów, dla których warto włączyć ser wiejski do swojej diety

4. Wspomaga dobre trawienie Podczas procesu ścinania się serek wiejski może rozwijać korzystne bakterie, które wspierają zdrowie jelit. Niektóre marki ...

Leave a Comment