„Panie Thorne” – powtórzył.
Ta sama nazwa. Inna temperatura.
Nathan to poczuł. Zacisnął szczękę.
„Skończmy z tym” – warknął. „Mam rezerwację w Per Se”.
„Jak sobie życzysz” – powiedział spokojnie Harrison. „Tędy, panowie”.
Salę konferencyjną zaprojektowano tak, aby ludzie mogli podpisać rzeczy, których nie mogli cofnąć.
Ogromny mahoniowy stół dominował w centrum, wypolerowany tak idealnie, że odbijał światło sufitowych lamp. Okna sięgające od podłogi do sufitu nie ukazywały niczego poza pustą, szarą fasadą kolejnego wieżowca.
Nathan zajął krzesło na samym końcu, krzesło, które symbolizowało władzę bez mosiężnej tabliczki. Sophia i Kyle kryli go niczym królowa i goniec strzegący króla.
Usiadłem przy drzwiach.
Harrison stanął na czele stołu. Położył przed sobą gruby, oprawiony w skórę dokument z cichym, zdecydowanym hukiem. Następnie wyciągnął z kieszeni okulary w złotej oprawie i wsunął je na nos.
„To ostatnia wola i testament Isabelli Montoyi Thorne” – zaczął. „Data czwartego sierpnia tego roku”.
Przeczytał formalne klauzule wstępne neutralnym, wyćwiczonym głosem. Słyszałem tylko fragmenty. Będąc zdrowym na umyśle i ciele. Odwołując wszystkie wcześniejsze testamenty i kodycyle.
Nawet w tym języku brzmiała jak ona sama – precyzyjnie, ostrożnie, kontrolując każdy szczegół aż do samego końca.
Harrison przewrócił stronę.
„Po pierwsze” – powiedział – „polecam, aby wszystkie moje sprawiedliwe długi i koszty pogrzebu zostały pokryte z mojego majątku”.
Nathan spojrzał na zegarek.
„Po drugie, przekazuję i zapisuję kwotę pięćdziesięciu tysięcy dolarów, wolną od podatku, mojej gospodyni, Marii Gonzalez, w dowód wdzięczności za jej dwadzieścia pięć lat lojalnej służby i nieskończonej cierpliwości”.
Widziałem, jak Nathan przewrócił oczami.
„Orzeszki” – mruknął do Kyle’a.
Poczułem, jak na moich ustach pojawia się lekki uśmiech. Maria była z nami od czasów sprzed pierwszego nowojorskiego apartamentu, od czasów sprzed okładek magazynów. Widziała każdą kłótnię, każdy triumf, każdy głupi, kosztowny błąd.
Zasługiwała na więcej.
„Po trzecie” – kontynuował Harrison – „przekazuję i zapisuję kwotę stu tysięcy dolarów Funduszowi Ochrony Motyla Monarcha”.
Sophia prychnęła.
„Motyle?” wyszeptała.
Ale poczułem ucisk w piersi.
Lata wcześniej, przed Nathanem, przed imperium, Isabella i ja jechaliśmy wynajętym jeepem po zakurzonej górskiej drodze w Meksyku, żeby zobaczyć zimowe monarchie. Miliony pomarańczowo-czarnych skrzydeł wypełniały powietrze niczym żywa burza. Stała pośrodku tej polany, a łzy spływały jej po twarzy.
„To tak, jakby wszystkie dusze świata wróciły do domu” – powiedziała.
Prawie zapomniałem o tej kobiecie.
„Po czwarte” – przeczytał Harrison – „przekazuję i zapisuję kwotę dwudziestu pięciu tysięcy dolarów mojemu kierowcy, Miguelowi Rodriguezowi, za jego doskonałą obsługę i za to, że nigdy nie skomentował barwnych gości, których mój syn przyprowadził do mojego domu”.
Nathan zesztywniał.
„Co to ma znaczyć?” – warknął.
Kyle poklepał go po ramieniu. „Spokojnie. To żart.”
To nie był żart. To był uszczypliwy żart. Isabella załatwiała drobne rachunki w drodze na główną imprezę.
Harrison przewrócił kolejną stronę.
„Artykuł Siódmy” – powiedział. „Mojemu synowi, Nathanowi Thorne’owi, przekazuję w testamencie apartament typu penthouse przy Park Avenue wraz z moją kompletną kolekcją zegarków Patek Philippe”.
Nathan gwałtownie wypuścił powietrze. Jego twarz znów nabrała kolorów.
„No i mamy” – mruknął, uśmiechając się triumfalnie. „Klejnot w koronie”.
„Jednak” – kontynuował Harrison, unosząc palec – „kolekcja zegarków jest przechowywana w bezpiecznym sejfie w penthousie. Jedyny klucz do tego sejfu powierzyłem jego ojcu, Julianowi Thorne’owi”.
Zapadła cisza.
Kyle odwrócił głowę w moją stronę. Sophia wręcz podniosła wzrok znad telefonu. Nathan wpatrywał się w Harrisona, jakby właśnie przemówił obcym językiem.
„Co?” – zapytał. „Co właśnie powiedziałeś?”
„Klucz” – powtórzył Harrison – „został powierzony twojemu ojcu”.
Nathan zerwał się na równe nogi.
„Czy to jakaś gra?” – powiedział. „Nie widział jej od dwudziestu lat. Nawet nie wie, gdzie mieszkała”. Jego palec wskazał na mnie. „On jest nikim”.
Mogłem tylko pokręcić głową.
„Nic nie wiem o kluczu” – powiedziałem. „Nigdy go nie dostałem”.
Nathan wydał z siebie głośny, kruchy śmiech.
„Nieważne” – powiedział, opadając na krzesło. „Powiem ślusarzowi, żeby to wywiercił przed lunchem. Dość teatru, Harrison. Przejdźmy do konkretów. Do majątku. Do firmy. Do pieniędzy”.
Harrison przez dłuższą chwilę przyglądał mu się znad okularów, po czym odwrócił stronę.
„Artykuł ósmy” – powiedział spokojnie. „Dyspozycja majątkiem pierwotnym. Pozostałość po całym majątku, nieruchomym i ruchomym, niezależnie od jego lokalizacji, w tym aktywa płynne, akcje, obligacje, nieruchomości i udziały kontrolne w Montoya Designs LLC”.
Powietrze stało się gęstsze.
Nathan pochylił się do przodu, jego oczy błyszczały, a usta były rozchylone.
„Najpierw” – przeczytał Harrison – „do mojego byłego męża, Juliana Thorne’a…”
Podniosłam głowę.
Zobaczyłem, jak twarz Nathana się wykrzywiła. Zaskoczenie. Furia. Strach.
„Przekazuję i zapisuję kwotę piętnastu dolarów” – kontynuował Harrison. „Waluta amerykańska, płatność gotówką. Ma to pokryć koszt podróży autobusem powrotnej do miejsca, z którego przyjechał – wycieczkę, którą mój syn Nathan z pewnością będzie mu tak miły zaproponować”.
Przez jedną dziwną, zawieszoną w czasie sekundę nikt się nie poruszył.
Wtedy Nathan wybuchnął śmiechem.
Wyrwało mu się z gardła niczym ryk, odbijając się echem od mahoniowych ścian. Uderzył pięścią w stół, a łzy spłynęły mu po policzkach.
„Piętnaście dolarów!” – ryknął. „O mój Boże. Piętnaście!”
Sophia dołączyła do nich z piskliwym chichotem. Kyle zdołał wydusić z siebie wymuszony chichot.
Nathan zerwał się na równe nogi i obszedł stół dookoła, aż stanął nade mną. Wyciągnął z kieszeni portfel ze skóry aligatora, otworzył go z rozmachem i wyciągnął świeży dwudziestodolarowy banknot.
„Wiesz co?” powiedział cicho i jadowitym głosem. „Piętnaście to obraźliwe”.


Yo Make również polubił
Kobieta odnajduje zgubiony pierścionek zaręczynowy 13 lat później… trzymając w dłoni marchewkę.
Placek z jabłkami
Czy należy płukać mięso mielone?
Horoskop 2025 : Dobra czy zła fortuna, co przyniesie nadchodzący rok?