Kilka minut później szpitalna poczekalnia zapełniła się mundurami i złamanymi sercami. Silni, stoiccy funkcjonariusze siedzieli zgarbieni z pochylonymi głowami, zasłaniając drżące dłonie i nie mrugając, bo mruganie oznaczało płacz, a płacz oznaczał przyznanie się do prawdy czającej się w cieniu.
Shadow leżał w sterylnym pokoju, klatka piersiowa unosiła się zbyt wolno, a oczy szkliste, lecz przenikliwe. Dr Amelia Reyes, główna lekarka weterynarii znana ze spokojnej siły, mówiła cicho, lecz ponuro. Narządy Shadowa odmawiały posłuszeństwa. Puls był niestabilny. Oddech przypominał urywane szepty.
A potem przybyła Emma.
Jej kroki były ciche, niepewne, rozbrzmiewały echem w korytarzu niczym kruche nadzieje błagające o przetrwanie. Kiedy go zobaczyła, leżącego nieruchomo w ostrym, białym świetle, z jej piersi wyrwał się cichy krzyk, taki, który rozdziera coś w każdym dorosłym w zasięgu słuchu.
Mimo wszystko zrobiła krok naprzód.
Drżącymi dłońmi ujęła jego łapę.
A Cień, złamany i niknący, próbował się poruszyć.
Jego noga zadrżała gwałtownie, jakby ostatnia iskra życia w jego ciele pędziła ku temu ostatecznemu ruchowi. Emma pochyliła się bliżej, szepcząc przez łzy: „Jestem tutaj. Nie zostawię cię. Uratowałeś mnie. Pozwól mi zostać”.
Oddech Shadowa zwolnił. Coś kruchego, a zarazem niezwykle silnego zamigotało w jego spojrzeniu. Z przerażającym wysiłkiem uniósł łapę… i objął ją.
To nie był instynkt.
To nie był odruch.
To była miłość, surowa i celowa.
Policjanci odwrócili się, zasłaniając twarze.
Emma szlochała w jego futro, szepcząc: „W porządku, jeśli jesteś zmęczony. Możesz odpocząć. Kocham cię”.
Doktor Reyes przełknęła ślinę, przygotowując strzykawkę. To była litość. To miało położyć kres cierpieniu. Ale gdy igła zbliżyła się do skóry… Shadow znów się szarpnął.
Nie słabo.
Nie przypadkowo.


Yo Make również polubił
Woda owsiana z cytryną: sojusznik w obniżaniu poziomu cholesterolu
Delikatny Sernik z Malinami i Twarogiem – Prosty Przepis na Lekki Deser
Wegetariańska sałatka ryżowa
Szybki i pyszny mini sernik truskawkowy