Na moim ślubie widziałem, jak moja teściowa pomyliła się z moim kieliszkiem. Zamieniłem nasze kieliszki… i kiedy wzniosła toast, uśmiechnąłem się. Wtedy zaczął się prawdziwy dramat weselny. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Na moim ślubie widziałem, jak moja teściowa pomyliła się z moim kieliszkiem. Zamieniłem nasze kieliszki… i kiedy wzniosła toast, uśmiechnąłem się. Wtedy zaczął się prawdziwy dramat weselny.

„Gotowa?” zapytał.

Nie mogłem mówić.

Tylko skinąłem głową.

Mój ojciec wstał pierwszy i rozłożył kartkę papieru, jego ręce lekko drżały.

Wygłosił piękną mowę o tym, jak dorastałem, o tym, jak bardzo był ze mnie dumny i o tym, że Dylan powinien raczej opiekować się swoją córeczką albo mu podlegać.

Wszyscy się śmiali.

Próbowałem się uśmiechnąć, ale mój wzrok ciągle wędrował w kierunku kieliszka szampana stojącego przed wyznaczonym przez Caroline miejscem.

Co ja zrobiłem?

Następnie głos zabrała moja matka, płacząc ze szczęścia i opowiadając o miłości, małżeństwie i partnerstwie.

Ledwo ją słyszałem.

Następnie wstał Thomas, zaczął żartować z kawalerskich czasów Dylana i udzielać mu rad małżeńskich, do których udzielania najwyraźniej nie miał kompetencji.

Więcej śmiechu.

Więcej brzęku szklanek.

Na koniec Karolina wstała.

Elegancki.

Opanowany.

Kieliszek szampana trzymała w idealnie wypielęgnowanej dłoni.

Jej uśmiech był uprzejmy, gdy rozglądała się po pokoju.

„Dziękuję wam wszystkim za przybycie” – zaczęła spokojnym, wyćwiczonym głosem.

„Dziś świętujemy nie tylko małżeństwo, ale połączenie dwóch rodzin”.

Miałem sucho w gardle. Nie mogłem przełknąć.

„Dylan zawsze był moją dumą i radością” – kontynuowała Caroline.

„Mój pierworodny. Mój genialny, przystojny, odnoszący sukcesy chłopiec.”

Spojrzała na Dylana z tak szczerą miłością, że przez chwilę zastanawiałem się, czy sobie tego wszystkiego nie wyobraziłem.

Może go kochała.

Może chciała, żeby był szczęśliwy.

Ale wtedy jej wzrok powędrował w moją stronę i znów to zobaczyłem.

Ten zimny, twardy błysk.

„Lorie” – powiedziała, a moje imię zabrzmiało w jej ustach niepoprawnie.

Witamy w naszej rodzinie.

„Mam nadzieję, że będziesz bardzo szczęśliwy.”

Pauza przed „szczęśliwym” była celowa. Załadowane.

Podniosła kieliszek.

„Do panny młodej i pana młodego.”

„Dla panny młodej i pana młodego” – rozległo się echo w sali.

Podniosłem kieliszek drżącymi rękami.

Dylan podniósł rękę i uśmiechnął się do wszystkich.

Karolina podniosła kieliszek szampana do ust i wzięła głęboki łyk.

Patrzyłem zamrożony, jak przełknęła ślinę raz — drugi.

Opuściła szklankę.

Na jej twarzy gościł ten sam zadowolony uśmiech.

Nic się nie stało.

Przez chwilę w mojej głowie panował chaos i zastanawiałem się nad wyjaśnieniem.

Może się myliłem.

Może to nie było nic niebezpiecznego.

Może to nie było na tyle istotne, żeby miało znaczenie.

Wtedy Karolina zamrugała gwałtownie, jakby coś ją zaskoczyło.

Dylan wstał, by wygłosić swój toast — coś o miłości do mnie od chwili, gdy się poznaliśmy, o budowaniu wspólnego życia, o wieczności.

Nie mogłem skupić się na jego słowach.

Obserwowałem jego matkę.

Karolina odstawiła kieliszek.

Jej dłoń powędrowała do czoła i lekko je nacisnęła.

Zachwiała się i oparła o oparcie krzesła.

Robert, jej mąż, dotknął jej łokcia.

„Karolina—”

„Nic mi nie jest” – powiedziała.

Ale jej głos brzmiał grubo.

Dziwny.

Dylan skończył toast.

Wszyscy pili.

Podniosłem szampana do ust, ale go nie przełknąłem. Pozwoliłem mu tylko zwilżyć usta, zanim odstawiłem kieliszek.

DJ włączył muzykę.

Rozmowy zostały wznowione.

Kolacja zostanie wkrótce podana.

Ale obserwowałem Caroline jak jastrząb.

Nadal stała, ale coś było zdecydowanie nie tak.

Jej oczy miały szklisty wygląd.

Uśmiechała się, ale za szeroko. Za luźno.

„Caroline, może powinnaś usiąść?” powiedział cicho Robert, próbując ją pokierować.

„Nie” – powiedziała głośno, strząsając go.

Kilka osób znajdujących się nieopodal odwróciło się, żeby popatrzeć.

„Nie, czuję się wspaniale.”

Potem się roześmiała.

To nie był jej normalny, kontrolowany śmiech towarzyski.

Brzmiał wysoko i dziko — niemal maniakalnie.

Dylan zmarszczył brwi.

“Mama-”

„Dylan” – powiedziała, potykając się i chwytając się stołu, by znaleźć oparcie.

„Kochanie. Piękny chłopiec. Czy mówiłem ci kiedyś, jak bardzo jestem z ciebie dumny?”

„Właśnie to zrobiłaś, mamo” – powiedział Dylan, zdezorientowany. „W swoim toście”.

„Naprawdę?” – kolejny śmiech. „No cóż, jestem. Tak, tak dumny”.

Mówiła coraz głośniej.

Coraz więcej ludzi się gapiło.

Robert wstał, jego twarz poczerwieniała.

„Caroline, wystarczy. Wyjdźmy na świeże powietrze.”

„Nie potrzebuję powietrza” – oznajmiła Caroline całej sali balowej.

„Muszę zatańczyć.”

I zanim ktokolwiek zdążył ją powstrzymać, zrzuciła drogie szpilki i pobiegła – naprawdę pobiegła – na parkiet.

DJ puszczał wolną piosenkę.

Caroline zaczęła tańczyć, jakby była w klubie nocnym – z rękami w górze i gwałtownie kołyszącymi biodrami, zupełnie wytrącona z rytmu.

W pokoju zapadła cisza, słychać było jedynie muzykę i śmiech Caroline.

„O mój Boże” – wyszeptał Dylan obok mnie.

Nie mogłem się ruszyć.

Mogłam tylko z przerażeniem patrzeć, jak moja teściowa – zawsze tak opanowana, tak uporządkowana, tak przejęta pozorami – zrobiła z siebie absolutne widowisko.

„Wszyscy do tańca!” krzyknęła, kręcąc się w kółko, a jej idealnie ułożone włosy wyślizgnęły się ze spinek.

Przy naszym stoliku pojawił się Andrew, jego młoda twarz była blada.

„Co się dzieje z mamą?”

„Nie wiem” – powiedział Dylan, wstając. „Pójdę po nią”.

Ruszył w stronę parkietu, ale Caroline zobaczyła go i pobiegła w drugą stronę, chichocząc jak dziecko.

„Nie możesz mnie złapać” – zaśpiewała.

Goście już wyciągali telefony.

Nagranie.

Zapaliły się flesze.

Posty w mediach społecznościowych były przesyłane na bieżąco.

Dylan dogonił matkę i delikatnie uścisnął jej ramię.

„Mamo, musisz usiąść. Źle się czujesz.”

„Czuję się wspaniale” – upierała się, ale jej słowa były niewyraźne.

„Lepiej niż czułem się od lat.”

Odsunęła się od niego i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę stołu z deserami, na którym stał nasz tort weselny.

Piękne pięciopiętrowe arcydzieło pokryte kwiatami z cukru, które kosztowało więcej niż mój samochód.

„Mamo, nie” – zaczął Dylan.

Ale Karolina już dotarła do tortu.

Stała przed nim, chwiejąc się, z szeroko otwartymi, niewidzącymi oczami.

„Tak pięknie” – wymamrotała.

Następnie sięgnęła i chwyciła garść ciasta z najniższego piętra.

„Mamo!” krzyknął Dylan.

Caroline włożyła ciasto do ust, a lukier rozsmarował się po jej twarzy.

Potem znów się zaśmiała i chwyciła więcej, rzucając je.

Kawałek ciasta i polewy spadł na siedzącego obok gościa.

Ktoś krzyknął.

Wtedy wybuchł totalny chaos.

Robert i Dylan rzucili się naprzód, próbując odciągnąć Caroline od tortu.

Walczyła z nimi, wciąż się śmiejąc i wciąż chwytając garściami zniszczonego tortu weselnego.

Goście wstali, niektórzy rzucili się, żeby pomóc, inni cofnęli się w szoku.

Aparaty fotograficzne nieustannie błyskały.

Ktoś zadzwonił pod numer 911.

Słyszałem krzyk mojej matki.

Pokój zawirował wokół mnie.

Chwyciłem krawędź stołu, próbując przetworzyć to, co widziałem.

Karolina osunęła się na ziemię, siedząc na stosie zniszczonego ciasta, jej droga sukienka była pokryta lukrem i kwiatami z cukru.

Nadal chichotała, ale chichot był już słabszy.

Jej oczy przewróciły się.

„Caroline” – powiedział Robert, klęcząc obok niej, a jego ręce się trzęsły.

„Co ci jest? Co wziąłeś?”

„Nic” – mruknęła, ledwo mogąc wydusić z siebie słowa.

„Nic nie wziąłem.”

Wtedy Dylan spojrzał na mnie.

Jego twarz była maską wyrażającą zagubienie i strach.

Nasze oczy spotkały się po drugiej stronie chaotycznej sali balowej.

Wstałem powoli, nogi ledwo mnie trzymały.

Co ja zrobiłem?

Julia pojawiła się u mojego boku.

„Lorie, co się dzieje? Ma udar czy coś?”

„Nie wiem” – szepnąłem.

Ale wiedziałem.

Wiedziałem dokładnie, co się dzieje.

Caroline przeżywała to, co dla mnie zaplanowała.

Ratownicy medyczni przybyli w ciągu kilku minut.

Ledwo przytomną Caroline położono na nosze, podczas gdy całe przyjęcie obserwowało to w oszołomionym milczeniu.

Robert wsiadł z nią do karetki.

Dylan stał pośrodku zniszczonej sali balowej, z lukrem na rękawie i wyglądającym na zagubionego.

Podszedłem do niego na drżących nogach.

„Dylan.”

Odwrócił się do mnie, jego oczy były wilgotne.

„Nie rozumiem” – powiedział. „Ona prawie nie pije. Nigdy jej takiej nie widziałem”.

„Powinniśmy jechać do szpitala” – powiedziałem cicho.

Skinął głową, otępiały.

Przyjęcie dobiegło końca.

Goście wychodzili szeptem, z telefonami włączonymi, prawdopodobnie pisząc posty o najbardziej dramatycznym przyjęciu weselnym stulecia.

Mój idealny dzień zamienił się w koszmar.

Ale to nie był mój koszmar.

To należało do Caroline.

A gdzieś z tyłu mojej głowy cichy głos szepnął:

Zasłużyła na to.

Sama to sobie zrobiła.

Ale patrząc na załamanie mojego nowego męża, zastanawiałam się, czy popełniłam największy błąd w swoim życiu.

W poczekalni szpitala unosił się zapach środka antyseptycznego i kiepskiej kawy.

Siedziałam obok Dylana, wciąż mając na sobie suknię ślubną, której delikatna koronka sprawiała wrażenie, jakbym była kostiumem z innego życia.

Moja matka siedziała po mojej drugiej stronie i trzymała mnie za rękę.

Mój ojciec krążył w pobliżu.

Julia poszła do domu, żeby przynieść mi nowe ubrania.

Dylan nie odzywał się od ponad godziny.

Po prostu siedział tam, opierając łokcie na kolanach, głowę w dłoniach, wciąż ubrany w smoking z zaschniętym na rękawie lukrem z ciasta.

Andrew siedział naprzeciwko nas, jego młoda twarz była ściągnięta i zmartwiona.

Robert zniknął w pokoju zabiegowym Caroline i nie wrócił.

Wciąż i wciąż odtwarzałam to w myślach.

Dłoń Caroline zawisła nad moją szklanką.

Biała pigułka spada.

Moja decyzja o zmianie okularów.

Powinienem komuś powiedzieć.

Powinienem powiedzieć Dylanowi.

Ale za każdym razem, gdy otwierałam usta, strach dławił moje słowa.

A co jeśli mi nie uwierzy?

A co jeśli pomyśli, że kłamię i że próbuję zrzucić winę na jego matkę za swój błąd?

A co jeśli to zniszczy nasze małżeństwo zanim jeszcze się zacznie?

„Rodzina Caroline Ashford?”

Wszyscy podskoczyliśmy, gdy podszedł lekarz w białym fartuchu z teczką w ręku.

Pojawił się Robert, jego twarz była wychudzona.

„Jak się czuje?”

Lekarz rozejrzał się po nas wszystkich, jego wyraz twarzy był poważny.

„Jej stan jest teraz stabilny, ale muszę zadać ci kilka pytań.

„Czy twoja żona brała dziś jakieś leki? Coś nietypowego?”

Robert pokręcił głową.

„Nie. Nic. Nie bierze niczego poza witaminami.”

„Czy ona regularnie pije alkohol?”

„Rzadko. Czasami lampka wina do kolacji.”

Lekarz zanotował.

„Przeprowadziliśmy badanie toksykologiczne. Pani Ashford ma w organizmie znaczną ilość diazepamu.

„Czy ona ma na to receptę?”

„Diazepam?” Robert wyglądał na zdezorientowanego. „Nie. Co to jest?”

„To środek uspokajający z grupy benzodiazepin” – powiedział lekarz. „Występuje pod nazwą handlową Valium i innymi”.

„W jej organizmie jest na tyle dużo substancji, że można by sądzić, że przyjęła co najmniej dziesięć miligramów, a może nawet więcej”.

„To niemożliwe” – powiedział stanowczo Robert. „Caroline nie przyjmuje takich rzeczy. To musi być jakaś pomyłka”.

„Nie ma mowy o pomyłce, proszę pana. Test jest bardzo jasny.”

Dylan w końcu przemówił, jego głos był ochrypły.

„Czy ktoś mógł jej to dać? Może dosypał jej do napoju?”

Moje serce się zatrzymało.

Lekarz zmarszczył brwi.

„To z pewnością możliwe, choć nie potrafię powiedzieć, jak bardzo prawdopodobne.

„Czy masz jakiekolwiek powody, by sądzić, że ktoś mógłby to zrobić?”

„Nie” – odparł szybko Robert. „Oczywiście, że nie. Musi być inne wytłumaczenie”.

Ale Dylan patrzył na mnie.

Naprawdę mi się przygląda.„Lorie” – powiedział powoli – „byłaś przy stole prezydialnym.

„Widziałeś kogoś przy szklance mamy?”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Ciasto jabłkowo-cynamonowe

Rozgrzej piekarnik: Rozgrzej piekarnik do 170°C (340°F). Formę do tarty wysmaruj masłem lub olejem. Przygotowanie ciasta:  3. W dużej misce ubić ...

Włoska szarlotka w mgnieniu oka: Szybki przepis na smakowity deser

Przygotowanie jabłek: Jabłka obierz, usuń gniazda nasienne i pokrój na cienkie plasterki. Skrop je sokiem z cytryny, aby nie ściemniały ...

Tosty francuskie z czekoladą i bananem

Przygotowanie: Przygotowanie mieszanki jajecznej: W dużej misce ubij jajka z mlekiem i ekstraktem waniliowym. Namaczanie chleba: Szybko zanurz kromki chleba ...

Jeśli Twoje dłonie i brzuch wykazują takie objawy, możesz cierpieć na cukrzycę, nie zdając sobie z tego sprawy

patrz następna strona Zwiększone pragnienie (polidypsja) i częste oddawanie moczu (poliuria) to najczęstsze objawy cukrzycy. Kiedy chorujesz na cukrzycę, Twoje ...

Leave a Comment