Nawet nie zadzwoniłam od razu do Adama, bo już wiedziałam, jak będzie wyglądał ten telefon.
Zaprzeczyłby temu.
Powiedziałby, że jestem paranoikiem.
Mówił, że popadam w spiralę.
A potem składał im raport, a oni wprowadzali zmiany.
NIE.
Gdyby to była jakaś gra, nie zamierzałbym zdradzać swoich posunięć.
Złożyłem misia z powrotem w całość najlepiej jak potrafiłem, jakbym nic nie widział.
Następnie umieściłam go w szczelnie zamkniętym worku do zamrażania, wzięłam z kuchni, uciszyłam powietrze i schowałam z tyłu szafy.
Dowód, szepnął mój mózg.
Potem siedziałem w ciemności, blask ekranu mojego telefonu słabł, i myślałem o jednej prostej myśli.
Adam jest dobry w technologii.
Janet i Frank świetnie radzą sobie z poczuciem winy, kontrolą i zapiekankami.
A technologia?
Adam.
Następnego ranka, po odwiezieniu Mii do szkoły, zadzwoniłem do Angeli Park.
Nawet nie próbowałem brzmieć swobodnie.
„Muszę cię zobaczyć” – powiedziałem.
Angela nie pytała dlaczego.
Ona po prostu podała mi godzinę.
Jej biuro w centrum miasta znajdowało się na dwunastym piętrze przeszklonego budynku z widokiem na rzekę i stadion w oddali. Pachniało czystym papierem, drogą kawą i stresem.
Usiadłem naprzeciwko jej biurka i przesunąłem telefon do przodu.
„Zrobiłem zdjęcia” – powiedziałem. „Urządzenia w prezencie urodzinowym Mii”.
Twarz Angeli nie zmieniła się zbytnio, ale jej wzrok stał się ostrzejszy, jakby ktoś przekręcił pokrętło.
Przyglądała się zdjęciom, przybliżała je i oddalała.
Potem spojrzała na mnie.
„Michelle” – powiedziała bardzo spokojnie. „To poważna sprawa”.
„Wiem” – powiedziałem. „Właśnie dlatego tu jestem”.
Angela odłożyła telefon delikatnie, jakby telefon miał ją ugryźć.
„Zanim porozmawiamy o urządzeniu”, powiedziała, „muszę ci coś powiedzieć”.
Poczułem ucisk w żołądku.
Otworzyła teczkę — moją teczkę — i obróciła ją w swoją stronę, stukając palcem w stronę jednej ze stron.
„Adam odrzucił zasadę 50/50” – powiedziała.
Mrugnęłam.
“Co?”
„Odrzucił propozycję opieki” – powtórzyła Angela. „Chce pełnej opieki”.
Zrobiło mi się sucho w ustach.
„To nie ma sensu” – powiedziałem. „Powiedział, że…”
„Wiem, co powiedział” – wtrąciła Angela, wciąż spokojna. „Wiem, co ci przedstawił. Ale w papierach twierdzi, że jesteś niestabilna”.
Serce zaczęło mi walić w uszach.
„On… on nazywa mnie niezrównoważoną?”
Angela skinęła głową.
„Domaga się, aby sąd przyznał mu kontrolę nad decyzjami dotyczącymi finansów i opieki nad Mią”.
I tak to się stało.
Klik.
Powód.
Nie chodziło o Mię.
Nie bardzo.
Bo gdyby chodziło o Mię, podział opieki 50/50 byłby wystarczający.
Ale pełna opieka – pełna opieka oznaczała kontrolę.
Pełna opieka oznaczała dostęp.
Pełna opieka oznaczała drogę do jedynych prawdziwych pieniędzy w całym tym bałaganie.
Fundusz powierniczy Mii.
Siedziałam tam, zaciskając dłonie na kolanach, i poczułam, że coś we mnie się zmienia — coś, co od miesięcy próbowało zachować uprzejmość.
Zaoferowałem mu sprawiedliwość.
Zaoferowałem mu pokój.
W odpowiedzi próbował podsłuchać mój dom i zabrać mi dziecko.
Angela pochyliła się do przodu.
„Czy masz dowody na to, że uprawiał hazard?” – zapytała.
„Tak” – odpowiedziałem natychmiast. „SMS-y, wyciągi bankowe, zrzuty ekranu z aplikacji bukmacherskich, wiadomości, w których prosił mnie o wykorzystanie pieniędzy z funduszu powierniczego”.
„Dobrze” – powiedziała. „Będzie nam potrzebne”.
Znów stuknęła w mój telefon.
„A to – to urządzenie – musimy się nim odpowiednio zająć. Powinieneś zgłosić sprawę na policję. Samo urządzenie staje się dowodem. Wszelkie wyniki badań kryminalistycznych wymagają czasu, ale sam fakt jego istnienia jest potężny”.
Skinąłem głową, bo moje ciało reagowało teraz na coś starszego niż strach.
Strategia.
Ochrona.
Wojna.
Angela przyglądała mi się przez sekundę.
„Zaoferowałeś mu niekwestionowaną drogę” – powiedziała cicho. „Wybrał konflikt”.
Poczułem, jak zaciska mi się szczęka.
„Wtedy dowie się, jak wygląda konflikt” – powiedziałem.
Angela się nie uśmiechnęła, ale w jej głosie słychać było aprobatę.
„To jest prawidłowa odpowiedź.”
Wyszłam z jej biura z listą rzeczy do zebrania – kopie do wydrukowania, rachunki do udokumentowania, stare wiadomości do wyszukania w telefonie – i wyszłam z czymś jeszcze.
Przejrzystość.
Adam nie grał uczciwie.
Grał bez przerwy.
A teraz ja również.
Tego samego popołudnia złożyłem zawiadomienie o zaginięciu niedźwiedzia na miejscowym komisariacie, siedząc na plastikowym krześle pod tablicą ogłoszeniową pokrytą ulotkami o zaginionych zwierzętach i plakatami straży sąsiedzkiej.
Policjant zabrał misia i urządzenie, zapakował je do worka i oznakował, a jego twarz napięła się na tyle, że wiedziałem, iż nie jestem szalony, bo się boję.
Kilka dni później nadszedł czas drugich urodzin Mii.
Ten z Adamem.
Ten z Janet i Frankiem krążącymi w tle, jakby nigdy w życiu nie zrobili nic złego.
Nie chciałem puścić Mii.


Yo Make również polubił
Te czerwone żyły rozprzestrzeniają się po moich udach. Wizyta u lekarza jeszcze daleka. Co mogę zrobić w międzyczasie?
15 niesamowitych sztuczek z wazeliną, które zmienią Twoje życie
Jak zrobić klopsiki z ciecierzycy i brokułów: łatwy i smaczny przepis
Sos pomidorowy z 250ml octu, robię go co roku