„Tak, Wysoki Sądzie” – powiedziała. „Pan Simmons pokryje sto procent kosztów sądowych pani Simmons. Biorąc pod uwagę moją standardową stawkę godzinową, sądzę, że będzie to znacząca kwota”.
„Podejrzewam, że bardzo znaczące” – zgodził się sędzia Henderson.
Podniósł młotek.
„Rozprawa sądowa została odroczona.”
Młotek uderzył z głośnym trzaskiem.
Gdy pomieszczenie zaczęło się opróżniać, Keith siedział oszołomiony.
W ciągu dwóch godzin zmienił się z multimilionera posiadającego nieruchomości w Nowym Jorku i Hamptons w potencjalnego oskarżonego, któremu postawiono zarzuty karne — bez możliwości spania.
Spojrzał w górę i zobaczył Katherine i Grace pakujące swoje rzeczy.
Grace wyglądała teraz inaczej. Stała prościej. Przytłaczający ciężar, który dźwigała przez lata, wydawał się jakby lżejszy.
Keith podniósł się na nogi, czując, że trzęsą mu się nogi. Podszedł do nich.
„Grace” – wychrypiał. „Grace, proszę. Nie możesz tego zrobić. Dokąd ja pójdę?”
Grace spojrzała na niego. Nie wyglądała już na złą. Wyglądała po prostu na wykończoną.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, Katherine stanęła między nimi.
Górowała nad Keithem, mimo że byli mniej więcej tego samego wzrostu. Jej obecność była murem, którego nie mógł pokonać.
„Panie Simmons” – powiedziała Katherine lodowatym głosem – „moja córka nie rozmawia z ludźmi, którzy ją tak traktowali. Jeśli ma pan coś do powiedzenia, proszę to powiedzieć mojemu młodszemu współpracownikowi”.
Skinęła głową w stronę jednego z młodych prawników stojących za nią, ostro wyglądającego mężczyzny o imieniu Toby.
„Toby” – powiedziała Katherine – „daj panu Simmonsowi swoją wizytówkę”.
Toby wręczył Keithowi wizytówkę.
„A teraz” – powiedziała Katherine, biorąc Grace pod ramię – „proszę się odsunąć. Musimy iść na uroczysty lunch. Grace chyba ma trochę malowania do nadrobienia”.
Przeszli obok niego. Grace nie obejrzała się.
Keith patrzył, jak odchodzą. Patrzył, jak ciężkie drewniane drzwi zamykają się, przypieczętowując jego los.
Spojrzał na Garrisona, który już rozmawiał przez telefon — prawdopodobnie dzwoniąc do swojego prawnika.
Keith Simmons był sam.
Ale historia jeszcze się nie skończyła.
Część trzecia – Stare długi
Gdy Katherine i Grace wyszły na schody sądu, mrugając oczami w jasnym słońcu Manhattanu, przy krawężniku zatrzymał się czarny sedan.
To nie był samochód Katherine.
Tylna szyba opadła.
Na tylnym siedzeniu siedział mężczyzna. Był starszy, miał srebrne włosy i twarz, która wyglądała, jakby została wyrzeźbiona w granicie. Spojrzał najpierw na Katherine, potem na Grace.
Grace zamarła.
„Tato” – wyszeptała.
Katherine zesztywniała. Mocniej ścisnęła rączkę teczki.
„Cześć, Katherine” – powiedział mężczyzna. Jego głos był głęboki i niósł się swobodnie ponad hałasem nowojorskiego ruchu ulicznego. „Widziałem wiadomości. Żelazny Młotek powraca. Zrobiłaś tam niezłą scenę”.
„Zrobiłam to, co trzeba było zrobić, Williamie” – odparła ostro Katherine.
„Wiem” – odpowiedział mężczyzna.
Spojrzał na Grace.
„Grace” – powiedział. „Minęło sporo czasu”.
Grace patrzyła to na matkę, to na ojca, którego nie widziała od dwudziestu lat – ojca, który poparł Keitha, gdy się pobrali, bo była to korzystna fuzja biznesowa.
„Co tu robisz?” zapytała Grace.
„Jestem tutaj” – powiedział William, otwierając drzwi samochodu i wysiadając – „bo Keith Simmons jest mi winien pieniądze. Dużo pieniędzy. A słyszałem, że wy dwaj właśnie zabraliście mu wszystko, co miał”.
Zamknął drzwi i poprawił marynarkę. Nie przyszedł, żeby przytulić córkę. Był tam w interesach.
„Ironclad Capital ma w tym osobisty interes” – dodał.
Katherine ponownie stanęła przed Grace, stając między córką a byłym mężem.
„Ona nic ci nie jest winna, Williamie” – powiedziała Katherine. „Dług Keitha to problem Keitha”.
„Nie, według dokumentów pożyczki” – powiedział William, wyciągając dokument z marynarki. „Keith zastawił penthouse przy Piątej Alei jako zabezpieczenie prywatnej pożyczki od mojej firmy sześć miesięcy temu. Jeśli nie spłaci pożyczki – a zakładam, że niedługo to nastąpi – to mieszkanie będzie należało do mnie”.
Grace poczuła, że grunt znów zaczyna jej się pod nogami zmieniać.
Właśnie gdy myślała, że wygrała, przeszłość znów zaczęła ją prześladować z zupełnie innej strony.
Katherine wzięła dokument od Williama i przejrzała go. Jej oczy zwęziły się, gdy skanowała linie podpisu.
„Podpisałeś z nim tę pożyczkę?” – zapytała Katherine, patrząc z niedowierzaniem na byłego męża. „Wiedząc, że ukrywał aktywa?”
„Biznes to biznes, Kate” – powiedział William, wzruszając ramionami. „Nie wiedziałem, że to przed tobą ukrywa . Wiedziałem tylko, że potrzebuje gotówki. A teraz muszę zapłacić ten weksel dzisiaj”.
Spojrzał na Grace.
„Przykro mi, kochanie, ale to mieszkanie jest zastawem pożyczki na dwa miliony dolarów dla Keitha. Na papierze należy się mnie. Będziesz musiała znaleźć inne miejsce do spania”.
Grace znów poczuła, że napływają jej łzy.
Właśnie odzyskała dom, ale zaraz potem straciła go na rzecz własnego ojca na chodniku przed budynkiem sądu.
Katherine znów spojrzała na dokument i przeniosła wzrok z Williama.
Na jej twarzy pojawił się powolny, niebezpieczny uśmiech — ten sam uśmiech, który obdarzyła Keitha tuż przed tym, jak zmiażdżyła go w sądzie.
„Och, Williamie” – zaśmiała się Katherine ponuro. „Naprawdę powinieneś był przeczytać drobny druk w akcie, zanim pożyczyłeś mu te pieniądze”.
William zmarszczył brwi.
“Co?”
Hałas uliczny na Manhattanie zdawał się cichnąć, a na chodniku pozostawało tylko napięcie między nimi trojgiem — byłym mężem, byłą żoną i ich dorosłą córką.
„To standardowy zastaw, Katherine” – powiedział William stanowczym tonem. „Keith pożyczył dwa miliony dolarów od mojej firmy private equity, Ironclad Capital. Zastawił akt własności penthouse’u przy Piątej Alei. Wczoraj nie spłacił pierwszej raty. Nieruchomość jest moja”.
Kolana Grace zmiękły. Chwyciła matkę za ramię, żeby się podeprzeć.
„To prawda?” zapytała. „On potrafi to zrobić? Tato, jak mogłeś?”
„To interesy, Grace” – powiedział William, choć miał na tyle przyzwoitości, żeby wyglądać na lekko zakłopotanego. „Keith przyszedł do mnie z propozycją. Nie wiedziałem, że cię wprowadza w błąd. Ale pieniądze to pieniądze. Nie mogę po prostu odpisać straty w wysokości dwóch milionów dolarów. Mam inwestorów”.
Katherine nawet nie drgnęła. Nie wyglądała ani trochę na zmartwioną.
Właściwie wyglądało, jakby powstrzymywała śmiech.
Podeszła bliżej do Williama, jej obcasy stukały o beton. Ponownie wyrwała mu dokument z ręki i przeczytała na głos.
„Sekcja czwarta, klauzula B” – powiedziała. „Pożyczkobiorca oświadcza, że jest wyłącznym i nieobciążonym właścicielem nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie”.
Spojrzała na Williama znad oprawki okularów przeciwsłonecznych.
„Czy przeprowadziłeś porządne badanie tytułu, Williamie, czy po prostu zaufałeś facetowi, który używa zbyt dużo wody kolońskiej i zwraca się do ciebie per »pan«?”
Szczęka Williama się zacisnęła.


Yo Make również polubił
Brioszki – 5 minut, rozpływają się w ustach już od pierwszego kęsa, łatwe do zrobienia… …podam przepis w zamian za proste podziękowanie
Przepis na chrupiące pieczone chipsy z cukinii: Zdrowe i pyszne
Zupa warzywna z ciecierzycą i sosem jogurtowym
Kwadraty z piankami marshmallow i karmelem: nostalgiczna uczta