W środku panowała cisza. Były tylko dwie kasy i punkt obsługi klienta. W pomieszczeniu dominował zapach starego papieru i kurzu.
Zelica wzięła numer. Była jedyną klientką.
Została wezwana do punktu obsługi klienta, gdzie stał młody mężczyzna w białej koszuli. Na jego plakietce widniał napis: Kofi.
„Dzień dobry, proszę pani. W czym mogę pomóc?”
Kofi był uprzejmy, choć w jego oczach można było dostrzec lekkie zdziwienie, widząc nieco zaniedbany wygląd Zelicy.
„Dzień dobry” – powiedziała Zelica. Jej głos był ochrypły. „Chciałabym sprawdzić saldo, ale karta jest bardzo stara. Zapomniałam też PIN-u”.
Podała mu wyblakłą niebieską kartę.
Kofi wziął ją, odwrócił kartkę i zmarszczył brwi.
„Wow, proszę pani, ta karta jest stara. To nasze stare logo”.
„Czy nadal można go używać?” – zapytała zaniepokojona Zelica.
„Sprawdzę, proszę pani.”
Kofi wziął dowód tożsamości Zelicy, pasujący do nazwiska: Zelica Okafor. Zaczął pisać na komputerze. System wydawał się powolny. Kofi wpisał, kliknął i znów zmarszczył brwi.
„Hm. To dziwne” – mruknął.
„Co się stało?”
Serce Zelicy biło mocno.
„Dane nie docierają bezpośrednio, proszę pani. Nasz stary system czasami działa trochę wolno. Wygląda na to, że to konto jest nieaktywne lub uśpione. Jak długo minęło od ostatniej transakcji?”
„Może… dwadzieścia lat” – odpowiedziała niepewnie Zelica.
Oczy Kofiego rozszerzyły się.
„Dwadzieścia lat. Chwileczkę, proszę pani. Spróbuję połączyć się z serwerem ręcznym”.
Jego palce znów zatańczyły na klawiaturze. Ekran komputera zamigotał, ukazując rzędy zielonego kodu, którego Zelica nie rozumiał.
Cisza. Słychać było tylko dźwięk klawiatury i głośną klimatyzację.
Zelica ugryzła się w wargę.
To już koniec, pomyślała. Konto pewnie zostało zamknięte, a pieniądze stracone.
Kofi podrapał się po głowie.
„Dziwne. Saldo nie działa, proszę pani. Ale jest coś w rodzaju flagi, alertu na tym koncie. Alert wysokiego poziomu.”
„Uwaga? Czy to znaczy, że mam dług?” Zelica spanikowała.
„Nie, nie, nie dług. Nigdy nie widziałem takiego kodu. Chwileczkę, proszę pani.”
Kofi wpisał serię poleceń. Komputer zdawał się przez chwilę zastanawiać. Potem na ekranie Kofiego coś się pojawiło.
Twarz Kofiego, wcześniej spokojna, nagle się zmieniła. Zbladł. Jego oczy szeroko się otworzyły, wpatrzone w monitor.
„Panie Kofi?” zawołał Zelica.
Kofi nie odpowiedział. Wyglądał na zamrożonego. Ponownie przeczytał to, co było na ekranie, z lekko otwartymi ustami.
Kofi przełknął ślinę. Nagle wstał z krzesła tak gwałtownie, że krzesło poleciało do tyłu, wydając głośny pisk.
„Panie Zuberi! Panie Dyrektorze!”
Głos Kofiego był piskliwy, przerywając ciszę małego banku. Zelica go już nie obchodziła. Jego wzrok wciąż był wbity z przerażeniem w ekran.
Pan Zuberi, kierownik oddziału, wyszedł ze swojego biura. Był to czarnoskóry mężczyzna w średnim wieku o surowym spojrzeniu.
„O co chodzi, Kofi? Nie krzycz tak. Są klienci” – zbeształ go pan Zuberi beznamiętnym tonem.
„Przykro mi, proszę pana, ale… ale musi pan to zobaczyć. Konto na nazwisko Zelicy Okafor, spadek po jej ojcu, Tendai Okafor.”
Pan Zuberi westchnął, zirytowany tym, że mu przerwano, i podszedł do biurka Kofiego, przygotowując się do wygłoszenia wykładu swojemu młodemu pracownikowi.
Spojrzał na ekran i zamarł.


Yo Make również polubił
❤️ Kardiolog: “Negatywne myśli niszczą serce”. Jak żyć długo i zdrowo?
„Ona nadaje się tylko na pokrycie wszystkich naszych wydatków!” – uśmiechnęła się z wyższością moja synowa, a siedzący obok niej syn dorzucił do tego śmiech. Nic nie powiedziałam. Następnego ranka syn zadzwonił w panice: „Mamo, dlaczego wszystkie karty są zablokowane? Teściowa nie mogła zapłacić za lunch w restauracji – ludzie się na nas gapili!”. Moja odpowiedź wprawiła ich w osłupienie.
Jak Usunąć Spalony Olej z Piekarnika Bez Wysiłku: Prosty Sposób na Czystość w 10 Minut!
Czekoladowy Raj: Biszkopt z Puszystym Kremem i Dekadenckim Ganachem