Coś w tym głosie, pewność w tonie, sposób, w jaki powiedziała „współpraca”, podpowiedziało mi, że angażowanie lokalnych organów ścigania byłoby błędem. Ci ludzie mieli środki. Szukali od czterdziestu trzech lat. Nie zatrzyma ich szeryf z małego miasteczka, który nigdy nie prowadził śledztwa w sprawie niczego poważniejszego niż kradzież bydła.
Zamiast tego pojechałem do miejsca, którego moim zdaniem mogli nie chcieć odwiedzać: Biblioteki Publicznej w Millbrook.
Oczywiście, że było zamknięte. Dobrze po dziesiątej w piątkowy wieczór. Ale znałam kod bezpieczeństwa. Byłam członkinią rady bibliotecznej przez piętnaście lat, pomagałam zbierać fundusze na remont, spędziłam niezliczone godziny wolontariatu, odkładając książki na półki i organizując programy czytelnicze dla dzieci. Martha Harris, główna bibliotekarka, dała mi kod na wypadek sytuacji awaryjnych.
To spełnia kryteria.
Zaparkowałem pickupa Bena za budynkiem, poza zasięgiem wzroku z ulicy, i wszedłem tylnymi drzwiami. W bibliotece panowała ciemność, jedynie zielona poświata znaków wyjścia rzucała upiorne cienie na rzędy milczących książek.
Zawsze kochałam biblioteki, zapach papieru i możliwości, obietnicę odpowiedzi na każde pytanie.
Dziś wieczorem czułem się jak w mauzoleum.
Udałem się do sekcji komputerowej, unikając okien, i zalogowałem się do jednego z publicznych terminali. Moje ręce drżały, gdy pisałem:
„James Whitmore III Boston zaginął w 1982 roku”.
Wyniki zalały ekran. Dziesiątki artykułów. Rodzina Whitmore była bostońską rodziną królewską, bogatym imperium tekstylnym i politycznymi powiązaniami sięgającymi czasów wojny o niepodległość. James był złotym dzieckiem, absolwentem Harvardu, przygotowywanym do przejęcia rodzinnego biznesu.
A potem zniknął.
Klikałem artykuł po artykule, składając historię w całość. James był zaręczony z Caroline Ashford Peyton, córką innej znanej rodziny. Ślub zaplanowano na czerwiec 1983 roku.
Ale w lipcu 1982 roku zniknął po opuszczeniu Harbor Club, ekskluzywnego lokalu, w którym gromadziła się elita miasta. Jego mieszkanie znaleziono w nieładzie. Krew na dywanie. Ślady walki. Brak ciała. Brak tropów.
W końcu zorganizowano nabożeństwo żałobne i uznano go za zmarłego.
Ktoś najwyraźniej tego nie zaakceptował.
Przeszukałam wyszukiwarkę „Caroline Ashford Peyton” i znalazłam nowszy artykuł sprzed pięciu lat.
„Bostońska filantropka Caroline Peyton Ashcroft przekazała 5 milionów dolarów na rzecz Szpitala Dziecięcego”.
Po ślubie z dyplomatą Richardem Ashcroftem zmieniła nazwisko na dwukropek. Zdjęcie przedstawiało elegancką kobietę po sześćdziesiątce, z idealnie ułożonymi srebrnymi włosami, perłami i wymuszonym uśmiechem, który nie sięgał oczu.
Wyglądała na osobę, która nie wybacza łatwo.
Byłem tak skupiony na ekranie, że prawie nie usłyszałem, jak otwierają się drzwi wejściowe do biblioteki.
Prawie.
Wyłączyłam monitor i opadłam na podłogę za stanowiskiem obsługi. Serce waliło mi tak mocno, że byłam pewna, iż słychać je w całym pomieszczeniu.
Kroki rozbrzmiewały echem na kafelkowej podłodze. Wyważone. Pewne siebie. Dźwięk kogoś, kto dokładnie wiedział, co robi.
„Pani Caldwell” – zawołał męski głos. Inny niż u mnie w domu, młodszy, z nutą brooklyńskiego akcentu w samogłoskach. „Wiem, że pani tu jest. Ciężarówka na zewnątrz panią zdradziła. Nie przyszliśmy tu, żeby panią skrzywdzić. Chcemy tylko porozmawiać”.
Pozostałam w milczeniu, przyciśnięta do chłodnej podłogi, ledwo oddychając.
„Nazywam się Daniel Torres” – kontynuował. „Jestem prywatnym detektywem. Rodzina Whitmore zatrudniła mnie, żebym odnalazł Jamesa i dowiedział się, co się z nim stało”.
Jego kroki były coraz bliżej.
„Wiem, że musisz się bać” – powiedział. „Wiem, że to musi być przytłaczające. Ale nie jestem twoim wrogiem”.
Był już prawie przy biurku. Widziałem cień jego nóg przez szczelinę u dołu.
„Oto, co moim zdaniem się wydarzyło” – powiedział Torres. „Myślę, że James natknął się na coś, o czym nie powinien wiedzieć. Coś związanego z interesami swojej rodziny. Coś przestępczego, a przynajmniej moralnie wątpliwego. Myślę, że groził, że to ujawni. I myślę, że ktoś próbował go za to zabić”.
Wstrzymałem oddech.
„Ale James był sprytny” – kontynuował Torres. „Zaradny. Przeżył. Uciekł. Zmienił nazwisko, zmienił życie, ukrywał się przez czterdzieści trzy lata. To wymaga dyscypliny, planowania”.
Zatrzymał się.
„I potrzeba miłości” – powiedział cicho. „Takiej miłości, która sprawia, że mężczyzna jest gotów poświęcić wszystko, czym był, dla szansy na coś prawdziwego”.
Wbrew sobie, pomimo strachu, poczułam, jak łzy spływają mi po policzkach.
„Pytanie brzmi” – powiedział cicho Torres – „co zabrał ze sobą, kiedy uciekał? Jakie miał dowody? Bo ktoś bardzo, bardzo chce, żeby pozostały ukryte. A ci ludzie, którzy włamali się do twojego domu dziś wieczorem, nie są tacy jak ja. Nie chodzi im tylko o informacje. Chcą się pozbyć”.
Przykucnął.


Yo Make również polubił
Butla z gazem, dzięki tej sztuczce wystarczy Ci na 4 miesiące dłużej: przestań wydawać pieniądze
Zawsze staram się pozbyć tłuszczu!
Codzienny napój 95-letniego chińskiego lekarza na zdrową wątrobę i jelita
Ten Prosty Trik z Wodą Usunie Żółte Plamy w Toalecie, O Których Myślałeś, Że Są Niemożliwe do Zlikwidowania!