Położyłam się na stole zabiegowym, z zimnym żelem na brzuchu, czekając, aż jak zwykle zobaczę moje dziecko na ekranie. Doktor Brennan zaczął pogawędkę, pytając, jak się czuję, czy dziecko się ruszało, czy spałam.
Potem otworzyła mój plik i jej twarz się zmieniła.
Spojrzała na imię mojego męża, spojrzała na mnie, spojrzała znowu na imię.
Jej ręce zaczęły drżeć.
Wyłączyła monitor.
„Pani Mercer” – powiedziała ledwie słyszalnym szeptem – „muszę z panią natychmiast porozmawiać na osobności”.
A teraz, zamknięta w swoim biurze, z grubą teczką na biurku, patrzyła na mnie, jakby chciała mnie zepchnąć z klifu i mieć nadzieję, że nauczę się latać.
„Wiem, co zrobił twój mąż” – powiedziała – „i mam na to dowody”.
Otworzyła folder.
„Moja młodsza siostra pracuje w twojej klinice leczenia niepłodności” – powiedziała. „Trzy tygodnie temu przyszła do mnie z płaczem. Opowiedziała mi wszystko. Kiedy dziś zobaczyłam nazwisko twojego męża w twoich aktach, od razu je rozpoznałam”.
Żołądek mi się przewrócił. Powietrze było ściśnięte w gardle, jakbym oddychała przez tkaninę.
„Pani Mercer” – powiedział cicho dr Brennan – „bardzo mi przykro. Ale musi pani to zobaczyć, zanim wróci pani do domu, zanim on się dowie, że pani wie”.
Przesunęła w moją stronę pierwszy dokument.
Spojrzałam w dół, a słowa na sekundę straciły wyraz, bo moje oczy nagle napełniły się łzami, na które się nie zgodziłam.
Dokumentacja kliniczna. Identyfikatory próbek. Daty. Podpisy. Notatki na marginesie.
A rozbieżność była tak mała, że dla kogoś, kto nie wiedział, na co zwracać uwagę, nie miałoby to żadnego znaczenia, ale gdy już się ją zobaczyło, nie dało się jej odzobaczyć.
Głos doktor Brennan pozostał pewny, mimo że jej dłonie odmówiły posłuszeństwa.
„Siedem miesięcy temu” – powiedziała – „do mojej siostry Molly podszedł mąż pacjentki. Był czarujący, elegancko ubrany. Powiedział, że ma szczególną sytuację, która wymaga dyskrecji”.
Przełknąłem ślinę. „Grant.”
Skinęła głową. Jakby nie lubiła tego potwierdzać.
„Powiedział jej, że jego żona nie wiedziała, że korzysta z nasienia dawcy” – powiedziała. „Twierdził, że to z powodu problemu genetycznego w rodzinie, którym nie chciał jej obarczać. Poprosił o pomoc w zachowaniu tego w tajemnicy”.
Zrobiło mi się zimno.
„Zaoferował jej pieniądze” – kontynuował dr Brennan. „Trzydzieści tysięcy dolarów”.
Liczba wylądowała w pokoju z głośnym hukiem.
Trzydzieści tysięcy dolarów dla pielęgniarki, której zarobki ledwo wystarczają na spłatę kredytu studenckiego, opłacenie czynszu i utrzymanie.
Doktor Brennan mówił dalej, a każde jego słowo sprawiało, że czułam się, jakby coś ze mnie ściągało.
„Molly pomogła podmienić próbki” – powiedziała. „Próbka twojego męża została zastąpiona nasieniem dawcy”.
W uszach mi dzwoniło, wysoko i cienko, jak sprzężenie zwrotne.
„Embriolog też był w to zamieszany” – dodała, a jej wzrok na sekundę skręcił, jakby wstydziła się za cały system medyczny. „Twój mąż płacił mu osobno. Oboje nie zauważyli podmiany”.


Yo Make również polubił
Pizze z pieczarkami Portobello
Sekretny przepis na najlepsze domowe ciasto na pizzę
Robisz to źle. Tutaj możesz dowiedzieć się, jaki nawóz jest odpowiedni dla poszczególnych roślin domowych.
Słodkie bułeczki z toffi