Wzdrygnęłam się na dźwięk słowa „kochany”, jakby nagle wydało mi się niebezpieczne.
„Wykorzystał to” – kontynuowała. „Upewnił się, że zaszłaś w ciążę, ale upewnił się, że to nie była jego ciąża”.
Zacisnęłam palce tak mocno, że paznokcie wbiły mi się w skórę.
„Ale dlaczego miałby tego chcieć?” – wyszeptałam. „Dlaczego miałby chcieć dziecko, które nie jest… dlaczego miałby sobie to robić?”
Doktor Brennan przesunął w moją stronę kolejną kartkę papieru. Kserokopię dokumentu z moim podpisem u dołu, takim samym, jaki składałem, będąc zmęczonym, pełnym nadziei i ufności.
„Czy macie umowę przedmałżeńską?” zapytała.
„Tak” – odpowiedziałem automatycznie. „Moja rodzina tego wymagała”.
„Czy zawiera klauzulę o niewierności?”
Te słowa wydawały się obce. Jakby należały do innych par, innych żyć, ludzi, którzy planowali zdradę jak pogodę.
„Tak” – powiedziałem.
Dr Brennan skinęła głową. Jej ręce drżały, gdy wskazywała na zaznaczony fragment na stronie.
„Jeśli w trakcie małżeństwa urodzi się dziecko, a małżonek udowodni niewierność”, powiedziała, „kary są surowe. Wypłata odszkodowania. Utrata roszczeń. Dodatkowe kroki prawne”.
Moja skóra miejscami robiła się odrętwiała.
„Planował cię oskarżyć” – powiedziała cicho. „Planował, żeby wyglądało, że oszukiwałeś. Zaplanował to tak, żebyś później nie zdał testu DNA, a on będzie udawał zszokowanego, zdruzgotanego i upokorzonego”.
Pochyliła się do przodu, jej głos stał się niższy, bardziej naglący.
„A dokumentacja medyczna zostałaby zmieniona, żeby wykazać, że nie mogłaś zajść w ciążę dzięki zapłodnieniu in vitro. W ten sposób historia wyglądałaby następująco: zapłodnienie in vitro się nie powiodło, poczęłaś naturalnie, a dziecko nie jest jego. W tym tkwi pułapka”.
Pokój zdawał się przechylać. Granice gabinetu dr. Brennana rozmywały się i przez sekundę widziałem tylko to zdanie w mojej głowie, niczym neon.
To nie jest jego dziecko.
To nie jest jego dziecko.
On to zaplanował.
Zaplanował to tak, jakby był to punkt na liście kontrolnej.
Otworzyłem usta, ale nic nie powiedziałem.
Doktor Brennan mówiła dalej, jej głos był pewny, chociaż ręce jej drżały.
„Moja siostra Molly uratowała, co mogła” – powiedziała. „Zachowała kopie oryginalnych danych o próbkach. Identyfikatory dawców. Zapisy płatności. Wiadomości. Była… dręczyło ją poczucie winy. Dlatego w końcu przyszła do mnie”.
Przesunęła kolejną stronę do przodu. Wydruk w stylu księgi głównej z datami i kwotami, który sprawił, że poczułem skurcz w żołądku.
„Trzydzieści tysięcy dla Molly” – powiedziała. „Więcej dla embriologa. Piętnaście tysięcy dla dawcy, co… to nie jest standard. To desperat płacący ekstra, żeby kupić ciszę”.
Spojrzałem na liczby i przez panikę przebiła się dziwna myśl, ostra i zimna.
Wydał więcej pieniędzy na zrujnowanie mnie, niż na nasze wesele.
Wtedy moje ręce zaczęły się trząść, z opóźnieniem, jakby moje ciało trzymało się sztywno i w końcu straciło siły.
„To nie może być prawda” – wyszeptałam. „Musi być… musi być jakieś wyjaśnienie”.
Wyraz twarzy doktora Brennana się nie zmienił.
„Jest wyjaśnienie” – powiedziała. „Po prostu nie jest to takie, którego chcesz”.
Zawahała się, po czym dodała: „Jest jeszcze coś”.
Spojrzałem na nią.
Zacisnęła szczękę, jakby nie lubiła tego mówić.
„Twój mąż ma spore długi” – powiedziała. „Dług hazardowy. Molly początkowo nie zdawała sobie z tego sprawy, ale kiedy zaczęła drążyć, bo nie mogła ze sobą wytrzymać, znalazła wystarczająco dużo, żeby zrozumieć, dlaczego jest tak zdesperowany”.


Yo Make również polubił
Frandura – Sekretna Receptura z Włoskich Gór! Zaskocz Rodzinę Tym Prostym i Smacznym Danie z Ziemniaków!
“Figowe Ciasteczka Nadzieniem – Słodka Prostota, Pyszny Smak”
Ten starożytny domowy sposób w mgnieniu oka ukoi ból pleców, stawów i kolan!
Sposób na czyszczenie piekarnika bez wysiłku”. Znika nawet spalony tłuszcz