Lekko uniosła rękę.
„Daj mi dokończyć” – powiedziała delikatnie. „Przez miesiące czułam, że się oddalasz. Czułam, że coś jest nie tak. Próbowałam rozmawiać. Próbowałam zrozumieć. Próbowałam być żoną, której, jak myślałam, pragnąłeś”.
Zatrzymała się na chwilę i rozejrzała po sali balowej, gdzie ludzie zawsze uważali ich za jedną z najbardziej zgranych par w związku.
„Potem dowiedziałam się o niej” – kontynuowała cicho. „O Rachel. I wiesz, co bolało najbardziej? Nie chodziło tylko o samą zdradę. Chodziło o to, że dowiedziałeś się, że powiedziałeś jej, że nie pasuję do twojego świata. Że jestem zbyt prosta. Niewystarczająco wyrafinowana”.
Richard odczuwał każde słowo jak cios.
„Ale dziś wieczorem zobaczyłaś prawdę” – powiedziała cicho Allison. „Widziałaś, jak ludzie tutaj naprawdę mnie postrzegają. Dr Peterson zaproponował mi pracę. Helen zaprosiła mnie do rady swojej organizacji charytatywnej. Charles i Marsha traktowali mnie z takim samym szacunkiem, jak zawsze”.
Ponownie zwróciła na niego wzrok.
„A twoja dziewczyna?” zapytała spokojnie. „Jak jej poszło dziś wieczorem? Jak przyjęli ją ludzie, na których tak bardzo ci zależało?”
Nie miał odpowiedzi.
Prawda była zbyt oczywista.
Rachel była katastrofą — począwszy od jej głośnych komentarzy, przez jej zachowanie, po sposób, w jaki mówiła o swoim małżeństwie.
„Jestem idiotą” – wyszeptał w końcu Richard. „Kompletnym idiotą”.
„Tak” – odparła Allison rzeczowo. „Tak. Ale teraz pytanie brzmi: co zamierzasz z tym zrobić?”
Zanim zdążył odpowiedzieć, wróciła Rachel.
Jej policzki poczerwieniały i było widać, że wypiła jeszcze więcej. Opadła na krzesło, aż szklanki zadrżały.
„Przepraszam, że tak długo zwlekałam” – powiedziała lekko bełkotliwym głosem. „Wpadłam na jakieś kobiety w łazience. Rozmawiały o was dwojgu”.
Allison i Richard wymienili szybkie spojrzenia.
„Mówili, że jesteście idealną parą” – kontynuowała Rachel. „Że tworzycie wspaniałe małżeństwo. Pomyślałam, że to zabawne, zważywszy na to, że Richard ostatnio spędza ze mną większość czasu”.
Jej słowa wybuchły w powietrzu.
Ludzie siedzący przy pobliskich stolikach odwrócili się i zaczęli otwarcie się wpatrywać.
Allison zachowała spokój, ale Richard dostrzegł w jej oczach jakiś błysk — coś przypominającego moment przed rozpętaniem się burzy.
„Rachel” – zaczął pilnie. „Musisz przestać…”
„Dlaczego? Po prostu jestem szczera” – przerwała, biorąc kolejny łyk wina. „Czy może wstydzisz się prawdy?”
Allison wstała.
Wygładziła sukienkę, po czym zwróciła się do Rachel z uprzejmym uśmiechem, który nie dotyczył jej oczu.
„Wiesz, Rachel” – powiedziała spokojnie – „masz rację. Uczciwość jest ważna. Więc będę z tobą całkowicie szczera”.
Wydawało się, że w pomieszczeniu robi się coraz ciszej.
„Podczas gdy myślałaś, że przez ostatnie kilka miesięcy zdobywasz mojego męża”, powiedziała Allison, „ja byłam zajęta kilkoma własnymi sprawami. Ukończyłam studia magisterskie z najwyższą oceną. Dostałam ofertę pracy od jednej z najbardziej szanowanych organizacji w tym mieście. I, co ważniejsze…”
Pozwoliła, by cisza przeciągnęła się na chwilę.
„Zatrudniłam jednego z najlepszych prawników rodzinnych w Nowym Jorku” – powiedziała, wciąż swobodnym tonem – „i udokumentowałam każde kłamstwo, każdą zdradę i każdy cent z pieniędzy naszej firmy, który został na ciebie wydany”.
Rachel zbladła.
Richard poczuł, jak krew odpływa mu z twarzy.
„Podczas gdy ty wierzyłaś, że budujesz przyszłość z żonatym mężczyzną” – kontynuowała Allison – „ja budowałam solidną bazę, aby mieć pewność, że jeśli to małżeństwo się skończy, zachowam wszystko, co prawnie do mnie należy”.
Przy stole zapadła głucha cisza.
Rachel wpatrywała się w Allison, jakby widziała ją po raz pierwszy w życiu. Richard siedział jak sparaliżowany, w końcu rozumiejąc, jak bardzo nie docenił swojej żony.
„Ale wiesz, co sobie dziś uświadomiłam, Rachel?” – zapytała łagodnie Allison. „Obserwując, jak się zachowujesz, jak rozmawiasz z ludźmi, jak traktujesz wszystkich wokół… zrozumiałam, że życie już dało Richardowi wszystkie potrzebne konsekwencje”.
Rzuciła krótkie spojrzenie na męża.
„Wystarczająco dużo szkód wyrządziłeś samym tym, kim jesteś” – zakończyła cicho.
Doktor Peterson i Helen, którzy właśnie wrócili z parkietu, dosłyszeli końcówkę słów Allison. Helen zakryła usta, oszołomiona. Doktor Peterson obserwował z mieszaniną troski i podziwu.
„Ja… nie wiedziałam” – wyjąkała Rachel.
„Oczywiście, że nie” – powiedziała Allison, wciąż spokojna. „Ty i Richard zbudowaliście historię, w której to ja byłam problemem. W której byłam „nudną” żoną stojącą na drodze waszej wspaniałej historii miłosnej”.
Zwróciła się do Richarda.
„Ale prawda jest taka, Richard, że przez dwanaście lat miałeś jedną z najbardziej lojalnych, inteligentnych i wspierających partnerek, o jakich mężczyzna mógłby marzyć” – powiedziała. „A ty zmarnowałeś to wszystko dla czegoś, co nigdy by nie przetrwało”.
Richard otworzył usta, ale Allison ponownie podniosła rękę.
„Teraz musisz podjąć decyzję” – powiedziała. „Możesz udawać, że tego właśnie chcesz, albo przyznać się szczerze do popełnionego błędu”.
Doktor Peterson podszedł do stołu, w jego oczach malował się niepokój.
„Allison, czy wszystko w porządku?” zapytał łagodnie.
„Wszystko w porządku, doktorze Peterson” – odpowiedziała Allison, po raz pierwszy od dawna szczerze się uśmiechając. „Po prostu wyjaśniamy kilka spraw, które należało wyjaśnić”.
Rachel gwałtownie wstała i chwyciła torebkę.
„Naprawdę zamierzasz tu tak siedzieć i pozwalać jej tak do mnie mówić?” – zażądała, patrząc na Richarda.
Spojrzał na Rachel, potem na Allison, a potem na ludzi, którzy w milczeniu obserwowali wszystko przy pobliskich stolikach.
Po raz pierwszy od miesięcy wszystko było jasne.
Widział Rachel taką, jaka naprawdę była – egocentryczną, lekkomyślną, nieżyczliwą w sposób, który nagle wydał się niemożliwy do zignorowania. I widział Allison taką, jaka zawsze była: niezwykłą.
„Rachel” – powiedział powoli – „myślę, że powinnaś wrócić do domu”.
Te słowa podziałały na nią jak policzek.
„Zamierzasz mnie tak po prostu wyrzucić?” – zapytała drżącym głosem. „Będziesz tego żałował, Richard. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, nie szukaj mnie”.
„Nie martw się” – powiedział Richard, zaskoczony tym, jak spokojnie brzmiał jego głos. „Nie będę”.
Rachel odwróciła się i szybko odeszła, stukając obcasami o wypolerowaną podłogę. Kilka osób przyglądało się jej, szepcząc, ale nikt jej nie powstrzymał.
Kiedy zniknęła za drzwiami sali balowej, Richard zwrócił się do Allison.
W jego oczach pojawiło się mnóstwo żalu, wstydu i nagłej, rozpaczliwej nadziei.
„Allison, ja…”
„Richard” – powiedziała cicho – „jeśli naprawdę chcesz mieć choćby szansę na odbudowanie tego, co zniszczyłeś, musisz zrobić coś więcej niż tylko przeprosić. Będziesz musiał udowodnić, że rozumiesz wartość tego, co niemal straciłeś”.
Doktor Peterson położył rękę na ramieniu Richarda.
„Młody człowieku” – powiedział – „siedzi obok ciebie jedna z najwspanialszych kobiet w tym mieście. Jeśli jesteś mądry, zrobisz wszystko, co w twojej mocy, żeby zasłużyć na drugą szansę. Jeśli nie…”
Spojrzał na Allison.
„Poradzi sobie doskonale bez ciebie.”
Richard rozejrzał się.
Obserwowały ich dziesiątki par oczu — niektóre z nich były ciekawe, inne krytyczne, ale wiele po cichu wspierało Allison.
Powoli wstał i podał rękę żonie.
„Czy zatańczysz ze mną?” zapytał.
Allison przez kilka sekund przyglądała się jego twarzy, próbując doszukać się czegoś w jej wyrazie.


Yo Make również polubił
Sok oczyszczający jelito grube: jabłka, imbir i cytryna wypłukują toksyny
Super czysta toaleta: usuń żółte plamy i kamień, zdezynfekuj ją i perfumuj 1 składnikiem
Potrzebuję pomysłów!
Jak przechowywać pietruszkę, by nie gniła przez wiele miesięcy? Sekretny trik szefa kuchni!”