Szef ochrony, Marcus Hale , ani drgnął. Wysoki, spokojny, o kamiennej twarzy. W jednej ręce trzymał tablet, a w drugiej nową listę dostępu.
„Panie” – powtórzył Marcus – „nie jest pan upoważniony do wejścia do tego biura”.
Jason prychnął, wystarczająco głośno, by recepcja usłyszała. „To niedorzeczne. Jestem prezesem. Dosłownie prezesem”.
Podszedłem bliżej, obcasy cicho stukały o wypolerowaną podłogę. Mój głos pozostał niski. „Jesteś prezesem na papierze” – powiedziałem. „A papier to jedyne miejsce, gdzie można wygrać”.
Uśmiech Jasona powrócił, próbując odzyskać panowanie nad sobą. „Aha, rozumiem” – powiedział, wskazując na mnie. „Wpadasz w furię. Nastawiasz ochronę przeciwko mnie”.
Marcus w końcu spojrzał na niego tak, jak profesjonalista patrzy na zagrożenie. „To nie jest sprawa osobista, panie Archer. To polityka”.
Twarz Jasona poczerwieniała. „Polityka napisana przez kogo?”
„Przez większościowego akcjonariusza” – odpowiedział po prostu Marcus.
Jason zamarł.
Powietrze się poruszyło. Nie dramatycznie. Nie głośno. Po prostu ciężko.
Jason zacisnął usta. „To ja”.
Pokręciłem głową. „Nie” – powiedziałem. „Dlatego nie kłóciłem się w piątek”.
Jason się roześmiał, ale to zabrzmiało źle. „Blefujesz”.
Sięgnęłam do torby i podałam Marcusowi zaklejoną kopertę. Przeskanował ją, skinął głową i obrócił tablet, żeby Jason mógł zobaczyć nagłówek:
UCHWAŁA RADY NADZORCZEJ — AKTYWACJA PRAW GŁOSOWANIA KLASY B
Oczy Jasona rozszerzyły się. „Klasa B?” – wyszeptał. „Te nie…”


Yo Make również polubił
Kiedy zacznie boleć Cię 5 części ciała, sprawdź, czy nie masz choroby wątroby, zanim będzie za późno
Dorayaki z kremem z orzechów laskowych
7 ostrzegawczych objawów raka jelita grubego, których nigdy nie należy ignorować
Na przyjęciu emerytalnym mojego ojca, pochwalił moich braci, powiedział, że „nigdy nie miałem tego, czego on potrzebował”… Potem jeden e-mail od jego prawnika sprawił, że jego przemówienie stało się dowodem.