Następnie wziąłem torbę i ruszyłem w stronę drzwi.
Amanda otworzyła zanim zdążyłem zapukać.
„Mamo, udało ci się” – powiedziała, wyciągając lekko ramiona, ale nie na tyle blisko, by je przytulić. Jej uśmiech nie sięgał oczu. „Cieszę się, że tu jesteś”.
Skinąłem głową.
„Miło cię widzieć.”
W domu pachniało cynamonem i sosną, zapachem rodem z błyszczącego katalogu wakacyjnego. Elaine stała przy oknie, poprawiając wysoką złotą świecę. Odwróciła się, słysząc nasze kroki.
„Helen” – powiedziała z delikatnym uśmiechem. „Wspaniale, że mogłaś do nas dołączyć”.
Jej ton był łagodny, wyrafinowany, ale jej wzrok dyskretnie błądził po moim szalu, płaszczu, śniegu moczącym moje buty. Studiowała mnie tak, jak projektant studiuje mebel, który nie do końca pasuje do wnętrza.
Następnie wszedł Gregory, wycierając ręce w kuchenny ręcznik.
„Cieszę się, że tu jesteś, Helen” – powiedział uprzejmie. Jego uśmiech był ostrożny, jakby bał się złamać coś kruchego między nami.
Tylko Sophie przełamała napięcie. Pospiesznie przeszła przez pokój i mocno mnie objęła.
„Babciu” – wyszeptała ciepłym i prawdziwym głosem.
Przycisnąłem dłoń do jej pleców, pozwalając jej być kotwicą, której potrzebowałem.
Amanda zaprowadziła mnie na górę, do przygotowanego dla mnie pokoju.
„To nic wielkiego” – powiedziała lekko, otwierając drzwi.
Miała rację. Pokój sprawiał wrażenie schowka przerobionego w ostatniej chwili. Stos złożonych koców na krześle. Stos kartonowych pudeł pod ścianą. Pojedyncza lampa z krzywym kloszem. Łóżko przykryte kołdrą, która nie była prana od miesięcy.
Weszłam do środka i położyłam torbę na podłodze. W powietrzu unosił się delikatny zapach kurzu i starej farby. Amanda stała w drzwiach, czekając na coś. Może na wdzięczność.
„Daj mi znać, jeśli będziesz czegoś potrzebował” – powiedziała.
„Tak”, odpowiedziałem.
Delikatnie zamknęła drzwi, zostawiając mnie samą w małym pokoju. Przesunęłam dłonią po kołdrze, czując pod dłonią szorstką tkaninę. Światło było przyćmione, żółte w sposób, który nie dawał poczucia ciepła. Za oknem idealne domy Westwood jaśniały starannie dobraną świąteczną radością, ale nic z niej nie dotarło do tego pokoju.
Usiadłam powoli na łóżku, pozwalając, by ciężar chwili opadł. Wszystko w tym wszystkim wydawało się wyreżyserowane, zaaranżowane na pokaz, na wizerunek, na dowolną historię, w którą Amanda chciała, żeby uwierzyli jej teściowie i sąsiedzi.


Yo Make również polubił
Ludzie noszący tę linię na dłoni są kimś wyjątkowym.
Domowy Spritz: chrupiące i miękkie ciasteczka!
8 oznak, że Twoje ciało potrzebuje magnezu
Ryż jako nawóz dla storczyków: zrównoważone i opłacalne podejście