Proszę, nie odmawiaj tego, co jest w środku.
To nie jałmużna.
To ciągłość.
Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że musiałem przytrzymać kartkę kolanem. Wewnątrz złożonej kartki znajdował się czek kasjerski.
18 000 dolarów.
Nie sapnąłem cicho. Sapnąłem w sposób, który odbijał się echem.
Daniel przełknął ślinę i skinął głową. „Tak. Też to widziałem. I nie, to nie jest podróbka. Zweryfikowałem to. Przyszła z papierami. Dowodem. Weryfikacja. Wszystkim. Wiedziała, że będziemy to kwestionować”.
Szepnąłem: „Kim ona jest?”
Zawahał się. „To ta część, na którą wolałbyś usiąść”. Już siedziałem, ale jakoś się zwinąłem. „Jest właścicielką firmy budowlanej remontującej centrum handlowe po drugiej stronie ulicy. Zbudowała je sama, od zera, po tym, jak straciła męża w wypadku. Jest znana w mieście, ale unika rozgłosu. Samotna matka. Awanturnica. Dokładnie taka osoba, która pamiętałaby sześciodolarową dobroć przez dziesięć lat”.
To by wystarczyło. Naprawdę. Ale los jeszcze się nie skończył.
Firma dowiedziała się o tym do południa. Zadzwonił dział kadr. Potem kierownictwo regionalne. Po południu pracownicy zaczęli szeptać: ktoś przekazał fortunę, ktoś zrobił coś podejrzanego, ktoś jest pod obserwacją. Nagle w biurze, pełnym prawnych określeń, pojawił się piękny akt dobroci, taki jak „naruszenie zasad”, „faworyzowanie”, „śledzenie nadużyć finansowych”.
Życzliwość zaczęła wyglądać jak ciężar.
I po raz pierwszy od wczorajszego wieczoru zadrżałam – nie z wdzięczności, a ze strachu.


Yo Make również polubił
Niezbędny środek na opuchnięte stopy spowodowane ciepłem
Woda ryżowa i tonik Methi Dana dla promiennej skóry
Jak naprawić spleśniałe lub łuszczące się ściany w kilka minut bez konieczności zatrudniania technika
Przestań zostawiać brudne naczynia w zlewie całą noc! To jest fachowa rada.