Moje pierwsze wrażenie było takie, jakby to był mężczyzna, którego fizyczna kruchość kontrastowała z jego dominującą postawą. Wysoki i chudy, z głęboko osadzonymi oczami, które mierzyły mnie niepokojącym, intensywnym spojrzeniem, powoli wstał, gdy wszedłem, opierając się lekko na ozdobnej lasce.
„Pani Bennett” – powiedział zaskakująco mocnym głosem. „Proszę do mnie dołączyć”.
Gestem wskazał krzesło naprzeciwko niego, przy małym, elegancko nakrytym stoliku dla dwóch osób. Pielęgniarka dyskretnie stała w kącie, monitorując zdalnie jego parametry życiowe za pomocą tabletu.
„Panie Richter” – przywitałem się, zajmując zaproponowane miejsce. „Muszę przyznać, że nie tak wyobrażałem sobie ten dzień, kiedy obudziłem się dziś rano”.
Cień uśmiechu przemknął po jego ustach.
„Nie spodziewałem się spotkania z kobietą, w której żyłach tkwi klucz do mojego przetrwania”.
Nalał wody z kryształowego dzbanka.
„Powiedz mi, jakie okoliczności skłoniły cię dziś do udania się do tego centrum donacji w Chicago?”
Bezpośredniość jego pytania zaskoczyła mnie.
„Potrzebowałem 40 dolarów na leki na astmę dla mojej córki”.
Podniósł brwi.
„Czterdzieści dolarów? Wydaje się to zaskakująco małą sumą, żeby zmusić kogoś o twoich pozornych umiejętnościach do sprzedaży plazmy”.
Jego założenie wywołało u mnie lekkie zirytowanie, nawet jeśli było słuszne.
„Sześć miesięcy temu prowadziłem dobrze prosperującą firmę zajmującą się organizacją imprez, apartament na ostatnim piętrze przy Lakeshore Drive, i myślałem, że moje małżeństwo jest udane” – powiedziałem. „Życie potrafi się szybko zmienić, panie Richter”.
„Rzeczywiście, że może” – zgodził się, przyglądając mi się z odnowionym zainteresowaniem, gdy kelnerzy w milczeniu pojawili się z naszym pierwszym daniem. „Co się stało?”
Być może to surrealistyczna sytuacja, a może zwykłe wyczerpanie, ale udało mi się opowiedzieć mu prawdę w najczystszej postaci: o katastrofalnej awarii sprzętu, która zatruła połowę gości na gali w Lakeside Bank, o późniejszych procesach sądowych, o dostawcy, który ogłosił upadłość, narażając mnie na odpowiedzialność, i wreszcie o porzuceniu przez Gavina naszego majątku.
„Więc dziś rano potrzebowałem 40 dolarów, których nie miałem” – podsumowałem, uświadamiając sobie, że ledwo tknąłem jedzenia podczas tego wyliczania. „A teraz jem kolację w Szwajcarii z mężczyzną, który jest gotów zapłacić miliony za moją krew. Życie jest nieprzewidywalne”.
Richter słuchał bez przerwy, z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Kiedy skończyłem, milczał przez chwilę, zanim odpowiedział.
„Czy wie pani, co w pani opowieści wydaje mi się najciekawsze?” – zapytał w końcu.
„Co to jest?”
„Straciłaś wszystko poza firmą, domem, mężem. A jednak wciąż nosisz w sobie coś o niezwykłej wartości, czego nikt nie może ci odebrać”.
Wskazał na moje ramię, na którym ledwo było widać maleńki ślad po porannym badaniu krwi.
„To głęboka metafora, nie sądzisz?”


Yo Make również polubił
Lody rumowo-rodzynkowe
Placuszki z jabłkami
Pyszne placuszki na maślance
6 wskazówek od pulmonologa, jak zadbać o płuca