Zelia powoli masowała skronie.
Na ekranie laptopa przed nią pojawił się ciąg cyfr, który potwierdzał, że z jej konta osobistego właśnie pobrano dużą kwotę przelewem.
Była to ostatnia rata za luksusową rezydencję schowaną w Tuxedo Park, jednym z najbardziej ekskluzywnych strzeżonych osiedli w rejonie Atlanty, otoczoną starymi pieniędzmi i kamiennymi murami, tuż przy West Paces Ferry.
Ten dom nie był dla niej.
To było dla jej teściowej, Odory.
Zelia westchnęła głęboko, zamknęła laptopa i odchyliła się w skórzanym fotelu dyrektorskim.
Siedziała sama w narożnym biurze w wieżowcu ze szkła i stali, z którego okien rozciągał się widok na centrum Atlanty. W dole ulica Peachtree tętniła ruchem ulicznym, kursował Uber i ludzie spieszący się z pracy do domów.
Jako dyrektor generalny dobrze prosperującej firmy zajmującej się eksportem ekskluzywnej odzieży, Zelia była przyzwyczajona do podejmowania decyzji wartych wiele milionów dolarów.
Ale ta decyzja była inna.
Pozostała w nim gorycz, której nie dało się zmyć.
Wszystko zaczęło się trzy miesiące wcześniej.
strzałka_do_przodu_iosĐọc thêm
Pauza
00:00
01:42
02:07
Niemy
Jej mąż, Tavarius, przyszedł do niej z wyrazem współczucia na twarzy.
Tavarius zawsze sprawiał wrażenie dobrego człowieka, przynajmniej tak jej się wydawało, lecz był zbyt posłuszny woli matki.
Tej nocy usiadł obok Zelii na kanapie w ich penthousie w Midtown, wziął ją za rękę i rozpoczął sztuczkę perswazji, którą znała aż za dobrze.
„Kochanie, mama się starzeje” – mruknął.
„Jej życiowym marzeniem jest po prostu żyć w przyzwoitym domu przez lata, które jej zostały”.
Zelia milczała.
Słowo „przyzwoity”, przynajmniej ta wersja, o której rozmawiali Tavarius i jego matka, było bardzo względne.
Mieszkanie, w którym Odora mieszkała teraz w Buckhead, było już w pełni zgodne z obowiązującymi standardami: przestronne, z konsjerżem, basenem i widokiem na panoramę Atlanty.
Ale to nigdy jej nie wystarczyło.
Odora nigdy nie lubiła Zelii.
Dla niej Zelia była po prostu zwykłą kobietą, która miała szczęście w interesach.
Status Zelii jako potentatki, która doszła do wszystkiego sama, nie był dla Odory powodem do dumy, lecz czymś, czego nie lubiła.
Uważała, że Zelia, jako synowa, powinna oddawać swoje zarobki mężowi i teściowej, aby oni nimi zarządzali, tak jak robiły to niektóre kobiety z jej kręgu kościelnego.
Zelia oczywiście odmówiła.
Zbudowała swoją firmę kosztem krwi, potu i nieprzespanych nocy, a teraz chciała, żeby jej pieniądze były wykorzystywane w przejrzystych celach, a nie na finansowanie czyjejś próżności.
Ale Tavarius był jej słabością.
„O jakim domu mówimy, kochanie?” – zapytała w końcu Zelia.
„Wiesz” – powiedział, unikając jej wzroku – „ten w Tuxedo Park. Mama poszła go zobaczyć. Mówi, że powietrze jest tam czystsze i że jest tam ogród”.
Zelia prawie się udławiła.
Tuxedo Park była jedną z najdroższych dzielnic w Georgii, gdzie stare rodziny i nowi prezesi sypiali za starannie wypielęgnowanymi żywopłotami i pod opieką prywatnej ochrony.
Znała ceny rynkowe na pamięć.
To nie był zwykły dom.
To był mały pałac.
„Tavarius, ta cena jest absurdalna. Jesteśmy w trakcie ekspansji biznesowej” – próbowała negocjować Zelia.
„Proszę, Zelia. Tylko ten jeden raz dla mojej matki” – wyszeptał.
Obiecuję, że po tym wszystkim już nigdy cię o nic nie poprosi. Jako jej syn wstydzę się, że nie mogę jej uszczęśliwić choć ten jeden raz.
A potem użył swojej głównej broni: poczucia winy.
Jak zwykle Zelia złagodniała.
Ona go kochała.
Ciągle miała nadzieję, że pewnego dnia, po wielu poświęceniach, Odora w końcu ją zaakceptuje.
Więc rozpoczął się proces kupna domu.
Zelia zajęła się wszystkim.
Prowadziła negocjacje z grupą zajmującą się luksusowymi nieruchomościami, przygotowała dokumenty kredytowe na swoje nazwisko i przelała przelewem zaliczkę, która stanowiła znaczną część jej osobistych oszczędności.
Tavarius i jego matka pojawili się tylko po to, by podpisać wstępną umowę, zrobić zdjęcia do mediów społecznościowych i wybrać kolory farb.
Podczas całego procesu Zelia czuła się jak bankomat z nogami.
Za każdym razem, gdy się spotykali, Odora nie pytała, jak się czuje Zelia.
Pytania były zawsze takie same.
„Jak postępują prace nad domem? Kiedy skończą? Czemu tak długo to trwa?”
A potem, z lekkim uśmieszkiem: „Och, Zelia, słyszałem, że catering na parapetówkę jest bardzo drogi. Stać cię na to, prawda? Nie ośmieszaj mnie przed znajomymi z klubu”.
Zelia za każdym razem przygryzała wargę.
Impreza parapetówkowa.
To było wszystko, co Tavarius i Odora planowali od tygodni.
Jutro miał być ten wielki dzień, noc oficjalnego odsłonięcia nowego domu i pochwalenia się nim na Instagramie oraz w kościelnych kręgach plotkarskich.
Ironią losu było to, że Zelia, która zapłaciła za cały dom, w ogóle nie miała możliwości wzięcia udziału w planowaniu przyjęcia.
Otrzymywała jedynie raporty wydatków.
Tavarius codziennie wysyłał jej listę faktur.
Luksusowy catering z burgerami z wołowiny Wagyu i importowanymi truflami.
Dekoracje kwiatowe sprowadzono z Holandii.
Zaproszenia wydrukowane na grubym papierze dla przyjaciół Odory z wyższych sfer, kobiet z rady kościelnej i lokalnych klubów wiejskich.
Za każdym razem Zelia przelewała żądane kwoty z kont, które sama założyła.
Tego wieczoru Zelia wróciła do swojego domu, penthousu w dzielnicy Midtown, z oknami sięgającymi od podłogi do sufitu, z których roztaczał się widok na światła miasta i czerwone tylne światła samochodów spływające po autostradzie.
W salonie Tavarius i Odora śmiali się i rozmawiali, pochylając się nad próbkami materiałów, z których miały być uszyte uniformy dla personelu obsługi na przyjęcie.
Zelia nie miała pojęcia, kim byli ci pracownicy.
„Ach, Zelio, jesteś w domu” – powitał ją Tavarius z lekkim zakłopotaniem w głosie.
Odora tylko spojrzała na nią kątem oka, po czym znów skupiła się na katalogu tkanin.
„Tak, kochanie. Przygotowania idą dobrze?” Zelia odłożyła teczkę i spróbowała się uśmiechnąć.
„Oczywiście. Wszystko gotowe. Jutro będzie najlepsza impreza w Atlancie” – wykrzyknął Tavarius.
„Cieszę się” – powiedziała cicho Zelia.
„Och, Matko Odora, właśnie zapłaciłam resztę kwoty za dom. Teraz jest całkowicie nasz”.
Oczekiwała przynajmniej słowa podziękowania.
Reakcja Odory nie była taka, jaką sobie wyobrażała.
Starsza kobieta się nie uśmiechnęła.
Ona tylko raz skinęła głową, energicznie i zadowolona.
„Ach. Dobrze. Musiałeś to zrobić” – powiedziała chłodno.
„Tavariusie, myślę, że to złoto jest bardziej eleganckie niż srebro. Moi goście będą pod wrażeniem”.
Zelia poczuła się, jakby ktoś wbił jej sztylet prosto w pierś.
To było to, co musiałeś zrobić.
Więc cały jej wysiłek, wszystkie wydane miliony, były traktowane jako nic innego jak obowiązek.
Tavarius zauważył zmianę w wyrazie twarzy żony i pospiesznie poprawił nastrój.
„Oczywiście, mamo. Zróbmy złoto” – powiedział szybko.
„Zelio, jesteś zmęczona? Idź się wykąpać.”
To był jego delikatny sposób na wykluczenie jej z rozmowy.
Zelia skinęła słabo głową i poszła do sypialni.
Dlaczego ona nadal czegoś od nich oczekiwała?
Dlaczego próbowała kupić aprobatę ludzi, którzy jej ewidentnie nienawidzili?
Zostawiła drzwi sypialni lekko uchylone, aby się przebrać, mając nadzieję, że złapie oddech, zanim ich znowu zobaczy.
Wtedy usłyszała Tavariusa w telefonie.
Brzmiało to tak, jakby Odora już opuściła penthouse, a on znowu mówił do niej z salonu.
Jego głos był cichy, ale w cichym mieszkaniu niósł się wyraźnie.
„Tak, mamo. Wszystko załatwione. Zelia właśnie przelała resztę” – powiedział.
Zapadła krótka cisza.
Zelia słyszała jedynie słaby dźwięk głosu Odory po drugiej stronie linii.
Wtedy Tavarius się roześmiał.


Yo Make również polubił
Chleb bez wyrabiania w 5 minut: łatwy przepis do wypróbowania w domu
Wystarczy, że dodasz kroplę soku z cytryny do mleka – nie kupisz go już w sklepie
Naturalnie pozbądź się brodawek, zaskórników i plam starczych
Bomby Pizza