Mój mąż schował mnie za rośliną na swojej gali, a potem nowy dyrektor generalny wziął mnie za ręce i powiedział, że szukał mnie przez 30 lat – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój mąż schował mnie za rośliną na swojej gali, a potem nowy dyrektor generalny wziął mnie za ręce i powiedział, że szukał mnie przez 30 lat

Odszedł, wyprostowany, próbując emanować pewnością siebie, której – jak wiedziałem – nie czuł. Jego firma borykała się z problemami od lat. Słyszałem nocne telefony, szeptem rozmowy o zbliżających się terminach spłaty pożyczek, odchodzących klientach, terminach, których nie mógł dotrzymać. Ta gala była jego desperacką próbą zaimponowania nowym właścicielom i uratowania się przed bankructwem.

Stałam tam, gdzie mnie zostawił, na wpół schowana wśród zieleni, popijając wodę i obserwując tłum. Dyrektorzy śmiali się zbyt głośno z żartów. Ich małżonkowie porównywali biżuterię i wakacje, rozmawiając o Nowym Jorku i Los Angeles z taką swobodą, jakby byli sąsiadami.

W sukience za czterdzieści pięć dolarów czułam się jak cień.

Minęło dwadzieścia minut. Dostrzegłem Fletchera po drugiej stronie sali, gestykulującego dziko, rozmawiającego z grupą mężczyzn w ciemnych garniturach. Nawet z daleka widziałem zaciśniętą szczękę i pot na skroniach. Cokolwiek sprzedawał, oni nie kupowali.

Wtedy energia w pomieszczeniu uległa zmianie.

Rozmowy ucichły. Głowy zwróciły się w stronę głównego wejścia. Wyciągnąłem szyję, próbując dojrzeć coś ponad tłumem.

Wysoki mężczyzna właśnie wszedł do sali balowej. Jego smoking leżał na nim jak szyty na miarę, a ciemne włosy muskał srebrny pas na skroniach. Poruszał się z cichą, powściągliwą siłą, która sprawiała, że ​​wyćwiczony luz pozostałych mężczyzn wyglądał jak tandetna imitacja.

Nawet z drugiego końca sali było coś znajomego w jego zachowaniu. Coś w pochyleniu głowy, linii ramion, sprawiło, że serce podskoczyło mi do gardła w sposób, jakiego nie doświadczyłam od dekad.

„To on” – wyszeptał ktoś obok mnie. „To Julian Blackwood. Nowy prezes”.

Juliański.

Ta nazwa podziałała na mnie jak fizyczny cios.

To niemożliwe. Po prostu nie mogło.

Ale kiedy lekko się odwrócił i zaczął lustrować tłum tymi ciemnymi oczami, o których wiedziałam, że są lepsze od mojego odbicia, nie miałam już miejsca na wątpliwości.

Julian Blackwood.

Mężczyzna, którego kochałam każdą cząstką swojego jestestwa, gdy miałam dwadzieścia dwa lata.

Mężczyzna, którego dziecko nosiłam przez trzy miesiące, zanim wszystko straciłam.

Mężczyzna, od którego trzydzieści lat temu byłam zmuszona odejść, pozostawiając moje serce pogrzebane w miasteczku uniwersyteckim w północnym Kolorado, a on odszedł beze mnie.

Był teraz starszy, zmarszczki w kącikach oczu pogłębiły się, a siwe włosy muskały. Sukces leżał na nim jak dobrze skrojony płaszcz. Ale kości jego twarzy pozostały te same: mocna szczęka, poważne, badawcze spojrzenie, sposób, w jaki przechylał głowę, gdy myślał.

Mój Julian.

Ale on nie był mój i to już od bardzo dawna.

Wcisnęłam się jeszcze głębiej w cień, a serce waliło mi tak mocno, że byłam pewna, iż goście wokół mnie słyszą je pomimo cichej muzyki.

Po drugiej stronie sali Fletcher dostrzegł Juliana. Jego oczy rozbłysły desperacką nadzieją. Mruknął coś do mężczyzn, na których próbował zrobić wrażenie, i zaczął przepychać się przez tłum, wyciągając rękę do najważniejszego uścisku dłoni w swoim życiu.

Patrzyłem, każdy mięsień w moim ciele był napięty jak naciągnięty drut.

Fletcher podszedł do niego, uśmiechając się najszerzej jak potrafił, biznesmenem, i wyciągnął rękę.

Julian przyjął to uprzejmie, ale jego uwaga była wyraźnie skupiona gdzie indziej. Nawet z drugiego końca sali balowej widziałem, że rozgląda się po sali, szukając kogoś.

A potem jego wzrok spotkał mój.

Świat się zatrzymał.

Przez jedno niekończące się uderzenie serca Julian Blackwood patrzył prosto na mnie. Jego twarz zbladła. Usta rozchyliły się w szoku.

Wypolerowany prezes zniknął. Przez tę krótką, niemożliwą sekundę znów miał dwadzieścia pięć lat i patrzył na mnie tak jak kiedyś, jakbym był jedynym stałym punktem w chaotycznym wszechświecie.

Potem się ruszył.

Odszedł od Fletchera bez słowa, przedzierając się przez tłum, jakby nikt inny nie istniał. Ludzie instynktownie się rozstąpili. Czuli to, a także poczucie, że dzieje się coś ważnego i nie do zatrzymania.

Fletcher mówił do siebie przez kilka sekund, zanim zdał sobie sprawę, że publiczność już odeszła. Odwrócił się, zdezorientowany, i podążył za wzrokiem Juliana. Kiedy zobaczył, dokąd zmierza Julian, jego wyraz twarzy zmienił się z zakłopotania w przerażenie.

Julian zatrzymał się przede mną, na tyle blisko, że poczułem zapach jego wody kolońskiej. Coś subtelnego i drogiego, zupełnie innego niż woda po goleniu z drogerii, której używał na studiach.

„Moren” – powiedział, a moje imię wypowiedział jak modlitwę.

Oczy zapiekły mnie nagłymi, ostrymi łzami.

„Julian” – wyszeptałem.

Bez wahania wziął obie moje dłonie w swoje. Jego dłonie były ciepłe i pewne. Z przyzwyczajenia sięgnęłam po obrączkę. Jego palec serdeczny był odsłonięty.

„Szukałem cię przez trzydzieści lat” – powiedział głosem ochrypłym od emocji.

W sali balowej zapadła cisza. Czułem ciężar wszystkich spojrzeń na nas, gdy jego kolejne słowa wyraźnie niosły się ponad muzyką.

„Nadal cię kocham.”

Za nami usłyszałem głośny trzask szkła uderzającego o marmur, gdy Fletcher upuścił kieliszek do szampana.

Słowa te zawisły w powietrzu między Julianem a mną jak most, na który bałam się wejść.

„To niedorzeczne” – warknął Fletcher, przeciskając się między nami, z twarzą pokrytą wściekłym rumieńcem. „Moren, co tu się, u licha, dzieje?”

Otworzyłem usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Jak mogłem wytłumaczyć trzy dekady pogrzebanego żalu i niepewności w środku sali balowej w Denver pełnej nieznajomych?

Julian nie patrzył na Fletchera. Jego wzrok utkwiony był we mnie.

„Czy moglibyśmy porozmawiać na osobności?” zapytał łagodnym głosem, ale brzmiał w nim ten cichy autorytet, który pamiętałam jeszcze z czasów studiów.

„Prywatnie?” Fletcher parsknął gorzkim śmiechem. „To moja żona. Wszystko, co chcesz jej powiedzieć, możesz powiedzieć przy mnie”.

„Nie” – powiedział Julian cicho. „Nie mogę”.

Ból w jego spojrzeniu niemal mnie powalił. Zobaczyłam w nim pytania, ból i rodzaj dzikiej, niezachwianej miłości, której czas nie zdołał zabić.

„Nie mogę” – powtórzył.

Przełknęłam ślinę.

„Nie mogę” – powtórzyłem. „Nie tutaj”.

Julian skinął głową.

„Oczywiście” – powiedział. „Ale, Moren…”

Puścił jedną z moich rąk na tyle długo, żeby wyciągnąć wizytówkę z wewnętrznej kieszeni marynarki. Biały karton, srebrne tłoczone litery, czyste i proste.

Wcisnął mi go w dłoń.

„Proszę, zadzwoń do mnie” – powiedział. „Musimy porozmawiać”.

Nasze palce się zetknęły. Nawet po trzydziestu latach, ten dotyk był jak porażenie prądem, przypomnienie, czym jest dotyk z czułością, a nie z poczuciem własności.

„Wychodzimy” – oznajmił Fletcher głośno, chwytając mnie za ramię tak mocno, że zrobił mi się siniak. „Już.”

Julian pociemniał, gdy zobaczył uścisk Fletchera na mnie. Przez chwilę myślałem, że może interweniować. Lekko pokręciłem głową. Zacisnął szczękę, ale się cofnął.

„Będę czekał na twój telefon” – powiedział cicho.

Fletcher pociągnął mnie przez salę balową, mijając wpatrzone twarze i narastający gwar szeptanych spekulacji. Ścisnęłam kartę w wolnej dłoni tak mocno, że jej brzegi wbiły mi się w dłoń.

Droga do domu ulicami Denver to była tylko mgła, rozmyta przez światła reflektorów i wściekłość Fletchera. Oskarżał, żądał, krzyczał. Ledwo go słyszałem.

Myślami byłem gdzie indziej, wiele lat temu, w małym miasteczku uniwersyteckim w Kolorado. Było tam jezioro, biblioteka, dwudziestodwuletni chłopak, który kiedyś obiecał mi wieczność, i przyszłość, z której zrezygnowałem.

Po raz pierwszy od dziesięcioleci poczułem coś, o czym już prawie zapomniałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Brioszki – 5 minut, rozpływają się w ustach już od pierwszego kęsa, łatwe do zrobienia… …podam przepis w zamian za proste podziękowanie

Pieczenie: Posmaruj bułeczki roztrzepanym żółtkiem z mlekiem i piecz w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 15–20 minut, aż będą złociste ...

Wstrząsające! Porzucony pies zakneblowany taśmą izolacyjną!

🚨 Aresztowanie sprawcy po fali oburzenia Po wybuchu ogromnego oburzenia społecznego i medialnego **podejrzany został aresztowany**. Ludzie domagali się surowej ...

PUSZYSTE BUŁECZKI Z SEREM

300 g twarogu półtłustego ( najlepiej w kostce ) 3 łyżki cukru lub do smaku 1 żółtko 1 łyżka miękkiego ...

6 potwierdzonych korzyści buduje wiarygodność i zachęca ludzi do kliknięcia i dowiedzenia się więcej.

z piernikiem 6,90 € Wybierz opcje Czarna herbata w torebkach cynamonowo-pomarańczowo-cytrynowy Herbata cynamonowo-pomarańczowo-cytrynowy 5,30 € Wybierz opcje Rooibos z przyprawami ...

Leave a Comment