Chociaż ich nie potrzebowałam. Miałam dziadków. Miałam Sama. I po raz pierwszy od dawna czułam, że buduję życie, które naprawdę jest moje.
Kiedy już wszystko się skończyło i kurz opadł, można by pomyśleć, że życie po prostu wróci do normy, prawda?
Ale tak się nie stało. Nawet blisko.
Mieszkałem z dziadkami, co szczerze mówiąc było najlepszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć. Ale cały ten bałagan z rodziną i Claire wciąż na mnie ciążył. Chyba nie da się tak łatwo otrząsnąć po takiej zdradzie.
Moja terapeutka była w tym czasie naprawdę pomocna. Nie była cudotwórczynią ani nic takiego, ale pomogła mi zrozumieć, jak radzić sobie z gniewem i smutkiem, nie pozwalając im mnie zżerać. To dziwne, bo chociaż całkowicie odcięłam się od rodziców i Claire, wciąż znajdowali sposób, by znów wkradać się do moich myśli. Od czasu do czasu zaczynałam myśleć: „Jak mogli mi to zrobić? Jak moja rodzina mogła wybrać ją zamiast mnie?”. Nawet kiedy nie chciałam się tym przejmować, to zawsze było obecne. Wiesz, trudno to wytłumaczyć.
Próbowałam skupić się na odbudowie swojego życia. Dostałam nową pracę, poznałam nowych przyjaciół, a nawet zaczęłam chodzić na studia w niepełnym wymiarze godzin. Przez jakiś czas robiłam po prostu wszystko, co mogłam, żeby się odwrócić. Nie próbowałam radzić sobie z żadnymi uczuciami, które żywiłam do rodziny. Myślałam, że jeśli po prostu zajmę się czymś innym, może uda mi się o tym wszystkim zapomnieć.
Ale tak to nie działa.
Pewnej nocy, jak to się robi, bezmyślnie przeglądałam Instagrama i natknęłam się na post jednego z kuzynów. Nie utrzymywałam kontaktu z tą częścią rodziny, odkąd wszystko się posypało. Ale ciekawość wzięła górę. Kliknęłam na zdjęcie i oto było: zjazd rodzinny. Wszyscy byli uśmiechnięci i świetnie się bawili. Wszyscy oprócz mnie.
Nie zrozumcie mnie źle, nie chciałem być na tym zjeździe. Za nic w świecie bym nie poszedł, nawet gdyby mnie błagali. Ale widok tego zdjęcia uświadomił mi, jak bardzo zostałem wycięty z ich życia. Jakbym już nie istniał. Moja rodzina żyła dalej beze mnie, a oni najwyraźniej się tym nie przejmowali. Jakbym został wymazany.
To uderzyło mnie mocniej, niż myślałam. Następnego dnia zwierzyłam się Sam, a ona powiedziała: „Pieprzyć ich. Lepiej ci bez takich ludzi. Teraz masz własne życie”. I miała rację. Wiedziałam o tym. Ale i tak bolało. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi na tym zależy, dopóki nie zobaczyłam tego głupiego posta na Instagramie.
Nie chodziło o to, że chciałem znów być blisko nich. Raczej nie mogłem uwierzyć, jak łatwo sobie z tym poradzili, jakby nic się nie stało.
Ale potem zrobiło się dziwniej.
Jakiś tydzień później zadzwonił mój tata. Tak, mój tata. Ten sam, który kazał mi dorosnąć i przyjąć z powrotem Claire po tym wszystkim, co zrobiła. Oczywiście nie odebrałam. Pozwoliłam, żeby włączyła się poczta głosowa. A kiedy później jej słuchałam, w zasadzie błagał mnie, żebym z nim rozmawiała. Mówił coś w stylu: „Myśleliśmy o tobie, tęsknimy za tobą i chcemy wszystko naprawić”.
Przez chwilę myślałam, żeby do niego oddzwonić, ale potem przypomniałam sobie, co się stało ostatnim razem, kiedy próbowałam z nimi rozmawiać. Gaslighting, wpędzanie mnie w poczucie winy, to, jak sprawiali, że czułam się problemem, bo nie wybaczyłam Claire. Nie mogłam przez to przechodzić ponownie, więc zablokowałam jego numer.
Potem moja mama też próbowała się ze mną skontaktować. Wysłała długiego maila, w którym przepraszała za wszystko i chciała odbudować naszą relację. Co zabawne, tak naprawdę nigdy nie przeprosiła za nic konkretnego. Były to same ogólniki w stylu: „Przykro mi, że czujesz się zraniony, jesteśmy rodziną i musimy się trzymać razem”. To w ogóle nie wydawało się prawdziwe, jakby chciała po prostu załagodzić sytuację, nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności.
Nie odpowiedziałam. Szczerze mówiąc, nawet nie chciało mi się czytać całości. Po prostu przesłałam wiadomość do mojego terapeuty i ją usunęłam. Wiedziałam, że jeśli znów się z nimi zwiążę, to tylko wpadnę w tę samą toksyczną dynamikę. I w końcu zaczynałam układać sobie życie. Nie zamierzałam pozwolić, żeby znowu mnie wciągnęli w ten konflikt.
To niesamowite, jak bardzo odcięcie się od toksycznych ludzi może zmienić życie. Kiedy w końcu porzuciłam myśl, że moja rodzina kiedykolwiek będzie przy mnie, wszystko zaczęło się poprawiać. To znaczy, nie było idealnie ani nic. Nadal miewałam gorsze dni, ale byłam wolna. Nie martwiłam się już, co o mnie myślą. Nie musiałam się wysilać, żeby ich uszczęśliwić. Po prostu żyłam swoim życiem, robiąc swoje.


Yo Make również polubił
Mój syn sprzedał dom i dał żonie 620 000 dolarów, żeby mogła je bezmyślnie wydać. Potem pojawili się u moich drzwi z walizkami, żądając, żeby się ze mną wprowadziła. Kiedy powiedziałam „nie”, zaczęła krzyczeć na podwórku, przy wszystkich sąsiadach, i tego samego dnia jeden telefon do mojego prawnika po cichu wywrócił całe ich życie do góry nogami.Mój syn sprzedał dom i dał żonie 620 000 dolarów, żeby mogła je bezmyślnie wydać. Potem pojawili się u moich drzwi z walizkami, żądając, żeby się ze mną wprowadziła. Kiedy powiedziałam „nie”, zaczęła krzyczeć na podwórku, przy wszystkich sąsiadach, i tego samego dnia jeden telefon do mojego prawnika po cichu wywrócił całe ich życie do góry nogami.
🫁 Prawdziwe przyczyny śluzu w gardle i jak się go pozbyć w sposób naturalny
Testament mojego zmarłego brata ujawnił rodzinną tajemnicę, której nigdy nie powinnam była poznać
90% ludzi nie potrafi tego zrobić poprawnie. Jak pić 8 szklanek wody dziennie