Michael poruszył się niespokojnie. „Dlaczego pytasz?”
„Rozumiem.”
Westchnął. „Uważa, że ledwo wiążesz koniec z końcem, żyjąc z ubezpieczenia społecznego i emerytury taty. Kilka razy wspominała, że martwi się, czy będziesz w stanie opłacić mieszkanie, rachunki za leczenie i takie tam.”
Prawie się roześmiałam. Prawie. Jessica myślała, że jestem spłukaną wdową, żyjącą z dnia na dzień, co tłumaczyło jej szok po zakupie penthouse’u. Wyjaśniało to również jej telefon o przyspieszeniu terminu dziedziczenia. Gdyby uważała, że jestem w trudnej sytuacji finansowej, mogłaby pomyśleć, że odrobina presji mogłaby przyspieszyć naturalny bieg rzeczy.
„Michael” – powiedziałem, wstając. „Musisz mi coś powiedzieć. Twój ojciec i ja bardzo ostrożnie obchodziliśmy się z pieniędzmi, bardzo strategicznie. Kiedy zmarł, odziedziczyłem nie tylko jego emeryturę, ale także czterdzieści lat odsetek składanych, polis ubezpieczeniowych na życie i zysków z inwestycji”.
Mój syn wpatrywał się we mnie, analizując tę informację.
„Penthouse nie był impulsywnym zakupem. To była decyzja strategiczna. Mogę sobie na niego bez problemu pozwolić, podobnie jak na wiele innych rzeczy, jeśli zdecyduję się je kupić”.
„Nie rozumiem” – powiedział powoli Michael. „Po co mi to mówisz?”
Podeszłam do kominka i wzięłam zdjęcie Roberta i mnie z naszej dwudziestej piątej rocznicy ślubu. Przypominało nam to, jak dumni byliśmy z oszczędności, które zgromadziliśmy, i jak starannie planowaliśmy przyszłość, którą przerwał nam rak.
„Bo twoja żona uważa, że jestem przeszkodą stojącą między nią a spadkiem, który nie istnieje w takiej formie, jaką sobie wyobraża. I chcę, żebyś zrozumiał, co to znaczy”.
Odłożyłam zdjęcie i spojrzałam prosto na mojego syna.
„To znaczy, że wyszła za ciebie za mąż z niewłaściwych powodów, Michaelu. I że wkrótce podejmie bardzo złe decyzje w oparciu o bardzo błędne założenia”.
Winda zadzwoniła w korytarzu, a potem rozległ się stukot obcasów na twardym parkiecie. Jessica wróciła z zajęć jogi.
Uśmiechnąłem się do syna, którego twarz zbladła ze zrozumienia. „Muszę iść” – powiedziałem. „Ale, Michaelu” – dotknąłem jego ramienia. „Będę na górze, jeśli będziesz chciał porozmawiać”.
Czekając na windę, usłyszałem głosy dochodzące zza zamkniętych drzwi. Głos Jessiki przepełniony gniewem, głos Michaela przyciszony, pełen pytań, których nigdy wcześniej nie zadał. Winda zawiozła mnie z powrotem do mojego penthouse’u, do mojej oazy, do idealnego widoku na miasto rozciągające się w dole niczym szachownica.
Jessica chciała grać w gry.
Nie miała pojęcia z kim gra.
Druga skarga dotycząca hałasu wpłynęła w poniedziałek, we wtorek pojawiła się skarga dotycząca zapachów kuchennych, a w środę oficjalne pismo dotyczące niewłaściwego korzystania z pomieszczeń wspólnych. W czwartek zaczynałem podziwiać kreatywność Jessiki, choć nie jej dokładność. Szczególnie rozbawiła mnie skarga dotycząca gotowania, ponieważ przez cały tydzień nie robiłem niczego bardziej aromatycznego niż herbata rumiankowa. Pani Chen jednak sumiennie badała każde zgłoszenie ze znużonym profesjonalizmem kogoś, kto widział ten konkretny taniec już wcześniej.
„Eskalacja jej się nasila” – zauważyła pani Chen po trzeciej wizycie, przyjmując filiżankę kawy, którą jej zaproponowałem. Staliśmy przy mojej kuchennej wyspie, patrząc na Central Park, gdzie jesień malowała drzewa odcieniami złota i karmazynu. „Z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj czuje się osaczona”.
„Przyparty do muru przez co? Nie zrobiłem nic poza istnieniem we własnym mieszkaniu”.
Pani Chen uśmiechnęła się. „Czasami bycie we właściwym miejscu i czasie to najpotężniejsza rzecz, jaką człowiek może zrobić”.
Miała oczywiście rację. Nie zareagowałam na nękającą kampanię Jessiki. Nie złożyłam kontrskargi. Nawet nie wspomniałam o sytuacji Michaelowi. Po prostu żyłam cicho, spokojnie, widocznie i najwyraźniej to doprowadzało Jessicę do szału.
Tego popołudnia, układałam kwiaty z targu na stole w jadalni, a potem usłyszałam głosy na tarasie poniżej. Przez okno widziałam Jessicę krążącą w tę i z powrotem, rozmawiającą przez telefon, z gestami pełnymi frustracji. Otworzyłam francuskie drzwi na mój taras i wyszłam na zewnątrz, rzekomo po to, by podlać mały ogródek ziołowy, który zasadziłam w terakotowych doniczkach. Październikowe powietrze było rześkie i czyste, niosąc ze sobą powiew jesieni i nowych możliwości.
„Nie mogę tego dłużej znieść, Mel” – mówiła Jessica, a jej głos wyraźnie niósł się w nieruchomym powietrzu. „Robi to celowo, wprowadza się, wie, że skargi na hałas są fałszywe, po prostu czai się tam jak jakiś pająk”.
Przerwałem podlewanie, a uśmiech wykrzywił mi usta. Pająk. Całkiem mi się to podobało.
„Nie, Michael nic nie zrobi” – kontynuowała Jessica. „Jest pod jej całkowitym urokiem. Wczoraj zapytał mnie, dlaczego uważam, że jego matka jest spłukana, jakby ten stary nietoperz nie udawał biedaka, żeby nami manipulować przez cały ten czas”.
Odstawiłem konewkę i oparłem się o balustradę tarasu, nie udając już, że nie słucham.
„Oczywiście, że nie wiem, ile tak naprawdę ma” – warknęła Jessica. „Ale jeśli stać ją na ten penthouse, to i tak więcej, niż ujawniła, co oznacza, że nas okłamywała, wzbudzając w nas współczucie, podczas gdy ona planowała cały ten plan zemsty”.
Znów słowo „zemsta”. Jessica zdawała się nie być w stanie wyobrazić sobie, że ktoś mógłby podjąć decyzję kierując się własnymi potrzebami, a nie jej wygodą.
„Słuchaj, mam plan” – powiedziała, zniżając głos konspiracyjnie. „Jest taki prywatny detektyw, którego poleciła mi moja znajoma, adwokatka od rozwodów. Specjalizuje się w dochodzeniach finansowych w zakresie planowania spadkowego. Jeśli uda mi się udowodnić, że ukrywa majątek albo manipuluje testamentem, żeby nas wykluczyć”.
Zacisnęłam dłoń na poręczy, aż zbielały mi kostki. Prywatny detektyw. Właściwie miała zamiar zatrudnić kogoś, kto przeszuka moje finanse, szukając dowodów na co konkretnie? Na zbrodnię bycia bardziej zabezpieczoną finansowo, niż zakładała?
„Spotkaj się z nim jutro. Płatność gotówką całkowicie poufna. W przyszłym tygodniu będę dokładnie wiedział, z czym mamy do czynienia”.


Yo Make również polubił
Jak odetkać zatkany zlew i pozbyć się nieprzyjemnych zapachów
Przepis na hawajskie ciasto marchewkowo-ananasowe
Alert lekarza: Jeśli odczuwasz swędzenie w tych 3 miejscach, Twoja oczekiwana długość życia będzie krótka
Kulki kokosowe