Podczas kolacji mój bogaty syn nagle zapytał: „Tato, dlaczego nie mieszkasz w domu, który ci kupiłem?”. Zamarłem: „Jaki dom? Nigdy żadnego domu nie dostałem”. Odwrócił się, żeby spojrzeć na moją córkę. Natychmiast zerwała się z krzesła i wyszła. – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Podczas kolacji mój bogaty syn nagle zapytał: „Tato, dlaczego nie mieszkasz w domu, który ci kupiłem?”. Zamarłem: „Jaki dom? Nigdy żadnego domu nie dostałem”. Odwrócił się, żeby spojrzeć na moją córkę. Natychmiast zerwała się z krzesła i wyszła.

Cornelius słuchał, a jego oczy przyzwyczajały się do ciemności.

„Nic nie słyszę, Velmo. Strasznie się boisz.”

„Korytarz. Ktoś jest na korytarzu. Widziałem—”

Ona wskazała.

Na ścianie stała postać cienia, ludzka, zniekształcona. Moja sylwetka, rozciągnięta i zdeformowana, oskarżycielska.

Cornelius chwycił telefon, wytoczył się z łóżka w bokserkach i koszulce. Snop światła z latarki przemknął przez pusty korytarz. Nic.

Sprawdził okna. Zamknięte. Drzwi zamknięte od środka.

„To stary dom. Wydaje dźwięki.”

„To nie był hałas. To był jego głos. I ten cień.”

„Nikogo tu nie ma.”

Wrócił do łóżka.

“Iść spać.”

Nie mogła. Nie mogła. Velma leżała tam, aż do świtu, kiedy szare światło wpadało przez okna bez zasłon.

Następnego ranka weszła do salonu i zamarła.

Srebrna ramka stała na kominku, wyeksponowana, w miejscu, gdzie poranne światło idealnie na nią padało. Podeszła bliżej i rozpoznała zdjęcie – ona w wieku sześciu lat, ja obok niej, oboje uśmiechnięci do obiektywu.

Nie przywieźli żadnych zdjęć, tylko materac i jedzenie na wynos.

„Corneliuszu, chodź tu. Już.”

“Co?”

„To zdjęcie. Skąd się wzięło?”

Wszedł z kubkiem kawy w ręku.

„Jakie zdjęcie?”

Jej ręka drżała, gdy ją uniosła.

„To. Ja i tata. Nie wzięliśmy żadnych zdjęć.”

„Być może poprzedni właściciele je zostawili.”

„Nie było poprzednich właścicieli. Kupiliśmy go pustego.”

Odwróciła ramkę. Na odwrocie widniały słowa napisane charakterem pisma, który do złudzenia przypominał mój.

Pamiętasz jak cię kochałem?

Cornelius wziął ramkę i ją obejrzał.

„To on. On to robi. Był w tym domu albo ktoś tu dla niego był. Wie, że się wprowadziliśmy.”

„To niemożliwe. Zamknęliśmy wszystko. Nikt nie ma kluczy oprócz…”

„Poza czym? Agentem nieruchomości? Inspektorem? Nie wiem.”

Velma wybrała numer Devo. Poczta głosowa. Ponownie. Poczta głosowa. Sześć razy w ciągu dziesięciu minut, za każdym razem bez odpowiedzi, a rozpacz narastała z każdym nieudanym połączeniem.

Złapała kluczyki.

„Idę do mieszkania taty. Musi wiedzieć, że mi przykro. Musimy porozmawiać.”

Dwadzieścia pięć minut później stanęła przed moim budynkiem na SE 34th Avenue, weszła po schodach na pierwsze piętro i zapukała.

„Tato. Tato, tu Velma. Wiem, że jesteś zły. Wiem, że…”

Zapukała mocniej, echo pustki pozostało puste.

„Tato, proszę. Musimy porozmawiać. Mogę ci wszystko wyjaśnić.”

Klamka się nie przekręciła. Przycisnęła ucho do drzwi. Cisza. Zajrzała przez otwór na listy. Światła zgaszone. Poczta piętrzyła się na podłodze w środku.

„Przepraszam. Bardzo przepraszam. Nie wiedziałam, jak inaczej…”

Jej głos się załamał.

„Dobrze. Dobrze. Zostawiam wiadomość. Proszę, zadzwoń.”

Nabazgrała coś na kartce wyjętej z torebki, przykleiła ją taśmą do drzwi i odeszła, szepcząc do siebie: „Dokąd poszłaś? Mieszkasz tu od 15 lat”.

Dwadzieścia minut później siedziałem w salonie Goldie z otwartym laptopem, oglądając obraz z kamery, którą zainstalowałem przed wyjściem. Czterdzieści dolców w Best Buy. Velma pewnie zapłaciła więcej za sesje terapeutyczne z wyrzutami sumienia. Najlepiej wydane czterdzieści dolców w życiu.

Patrzyłem, jak moja córka płacze na ekranie, patrzyłem, jak nagrywa notatkę, patrzyłem, jak odjeżdża pokonana, nalała sobie bourbona, nie poczułam smaku, patrzyłam tylko, jak mój telefon rozświetla się od jej wiadomości.

Goldie pojawiła się obok mnie.

„Wygląda okropnie. Kiedy ostatnio spała?”

„To nie mój problem” – powiedziałem.

„Jasper, ona jest twoją córką.”

„Ona jest złodziejką, która okradła własną rodzinę”.

„A ty jesteś ojcem, który torturuje swoje dziecko opowieściami o duchach. Gdzie jest granica?”

Wypiłem drinka.

„Będę wiedział, kiedy to zobaczę.”

„Zrobisz to?” zapytała cicho. „Bo stąd wygląda na to, że ci się to podoba”.

Obejrzałem, jak samochód Velmy znika poza ekranem.

„Nie sprawia mi to przyjemności” – powiedziałem. „Ale też nie zamierzam przestać”.

Kilka nocy później czujnik ruchu na ekranie mojego laptopa znów się włączył. Velma błąkała się sama po domu z telefonem w dłoni.

Przełączyłem się na przechwytywacz sieci komórkowej, który zainstalował detektyw Devo, monitorujący dane przez sieć domową. Pojawiła się jej wiadomość tekstowa.

Muszę z kimś porozmawiać o tacie. Coś jest nie tak. Nie ma go od tygodnia i nikt go nie widział. Czy powinienem zgłosić zaginięcie?

Wysłane do Diany.

Krew mi zmroziła krew. Zgłoszenie zaginięcia oznaczało policyjne śledztwo. Znaleźliby mnie u Goldie’ego. Zapytaliby, dlaczego odszedłem. Cały plan zemsty mógłby się rozsypać. A co gorsza, wyglądałbym na winnego, ukrywającego się.

Chwyciłem telefon, zacząłem dzwonić do Velmy, żeby ją powstrzymać, ale zamarłem. Zablokowałem jej numer. Ona zablokowała mój po próbie szpiegowania. Nie mogliśmy się porozumieć, nawet gdybym chciał.

Goldie pojawiła się w drzwiach w szlafroku.

“Co się stało?”

Obróciłem laptopa w jej stronę.

„Ona zadzwoni na policję, a ja nie będę w stanie jej powstrzymać”.

Goldie robiła kawę o czwartej rano, podczas gdy ja krążyłam po jej kuchni.

„Jeśli zgłosi zaginięcie, policja przyjdzie i cię tu znajdzie. Zadadzą pytania”.

„Więc wracam do domu, pokazuję się, udowadniam, że wszystko ze mną w porządku i wszystko psuję. Ona wariuje. Jeszcze tydzień i wszystko wyzna”.

„Jeszcze tydzień i będziesz tłumaczyć policji, dlaczego zniknąłeś. A twoja córka będzie miała załamanie nerwowe w domu pełnym ukrytych kamer”.

„Pojawię się. Szybko. A potem zniknę.”

Goldie odstawiła kubek.

„Jasper, to robi się niebezpieczne. Nie prawnie – psychologicznie. Dla niej. Dla ciebie.”

„Ukradła 850 000 dolarów. Zasługuje na niebezpieczeństwo”.

„Naprawdę? A może zasługuje na szczerość, konsekwencje, może terapię? To zaczyna przypominać torturę”.

„To sprawiedliwość”.

„Ciągle to powtarzasz. Nie jestem pewien, czy nadal w to wierzysz.”

Przed świtem wślizgnąłem się do mojego budynku mieszkalnego tylnym wejściem. Pani Chen z 2B wyszła z pralni z koszem i zobaczyła mnie na korytarzu.

„Och, Jasper, martwiliśmy się. Myśleliśmy, że może umarłeś”. Pani Chen złapała mnie za ramię. „Gdzie byłeś?”

Powiedziałem jej, że jadę w odwiedziny do rodziny. Skinęła głową, wyjaśniając, dlaczego zapuściłem brodę specjalnie po to, żeby wyglądać jak z nawiedzonego domu.

Wdrapałem się do mieszkania, otworzyłem drzwi, zapaliłem światła, ustawiłem timery, stałem w oknie przez całą minutę, wyniosłem śmieci, sprawdziłem pocztę pod czujnym okiem sąsiadów. Dowód życia zrobiony, a potem wróciłem do Goldie’s, czując się jak zbieg we własnym życiu.

Przez kolejne kilka dni nawiedzanie mnie nasilało. Klikałem w interfejsy laptopa, wybierając pliki audio.

Velma, uczyłem cię czegoś lepszego.

Pamiętasz, jak uczyłem cię jeździć na rowerze na Hawthorne?

Wtedy mi zaufałeś.

Nagrania z kamer pokazywały Velmę krążącą po domu w tej samej piżamie przez trzy dni z rzędu, z nieumytymi włosami i cieniami pod oczami przypominającymi siniaki. Cornelius trzaskał kuchennymi szafkami, z telefonem przy uchu, kłócąc się z firmami obsługującymi karty kredytowe o minimalne raty.

Pewnego popołudnia Goldie wkradła się do domu podczas zakupów spożywczych, używając kopii klucza, którą dorobiliśmy u ślusarza kilka tygodni temu. Położyła na poduszce Velmy scenariusz sztuki teatralnej o winie i odkupieniu, którą zaprojektowałem w 2009 roku – zniszczone strony, moje odręczne notatki na marginesach.

Velma znalazła go tego wieczoru. Kamera pokazała, jak czyta zaznaczone fragmenty, jak nabiera olśnienia, osuwa się na podłogę z tekstem przyciśniętym do piersi.

Czytała na głos pustemu domowi.

„Poczucie winy podąża za tobą. Nie dlatego, że ktoś je tam wrzucił, ale dlatego, że sam je w sobie umieściłeś. Każde zamknięte drzwi, każdy ciemny korytarz, każdy skrzyp w nocy – to nie dom jest nawiedzony. To ty.”

Potem wyszeptała: „Tato, wiem, że to robisz. Wiem, że to twoje słowa. Pamiętam tę sztukę. Miałam siedemnaście lat. Pozwoliłeś mi czytać z tobą kwestie przy kuchennym stole”.

Przerysowała moją notatkę na marginesie.

Velma pomogła w tej scenie. Genialny instynkt.

„Przepraszam” – powiedziała. „Bardzo mi przykro. Ale nie mogę tego cofnąć. Pieniądze przepadły. Terapia kosztowała wszystko, a Cornelius jest zbyt dumny, żeby przyznać, że nam się nie udało”.

Zabiegi.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Sekrety Smaku Babcinej Gulaszowej – Jak Przygotować Prawdziwie Domową Gulaschsuppe

Dodanie bulionu i warzyw: Wlej bulion wołowy i dodaj liść laurowy. Gotuj na małym ogniu przez około 30 minut. W ...

Najlepsze domowe sposoby na pozbycie się nieprzyjemnych zapachów z piekarnika!

Ocet jest również poszukiwanym naturalnym środkiem pochłaniającym nieprzyjemne zapachy z piekarnika. Aby wyczyścić piekarnik, wlej dwie szklanki białego octu do ...

Jabłecznik bardzo puszysty

Zaczynamy od nadzienia jabłkowego: Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach ( najlepiej bezpośrednio do garnuszka ). Wymieszać ...

Jak ożywić umierającą orchideę i sprawić, by znów zakwitła

Przesadź storczyka  : Jeśli zauważysz spleśniałe lub uszkodzone korzenie, może być konieczna wymiana doniczki. Wybierz przezroczystą doniczkę z otworami drenażowymi i ...

Leave a Comment