Podczas kolacji, na którą zaprosił mnie syn, zamarłam, widząc schludnie nakryte nakrycie stołu dla mojego męża, który zmarł dwa lata temu. Kiedy zapytałam dlaczego, mój syn nagle zbladł i powiedział: „Mamo, jest coś, o czym ci nigdy nie mówiliśmy”. – Page 6 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Podczas kolacji, na którą zaprosił mnie syn, zamarłam, widząc schludnie nakryte nakrycie stołu dla mojego męża, który zmarł dwa lata temu. Kiedy zapytałam dlaczego, mój syn nagle zbladł i powiedział: „Mamo, jest coś, o czym ci nigdy nie mówiliśmy”.

Dom Morrisona był już blisko. Widziałem słabą poświatę jego latarki między drzewami.

Wypadłem z lasu na podwórko Bena Morrisona akurat w chwili, gdy w domu zapaliły się światła. Tylne drzwi otworzyły się gwałtownie i pojawił się Ben ze strzelbą w ręku, w piżamie i znoszonym szlafroku.

„Brittney” – powiedział ostro. „Co do cholery?”

„Ben, proszę” – wysapałem, kuśtykając w jego stronę. „Potrzebuję pomocy. Gonią mnie jacyś mężczyźni. Włamali się do mojego domu”.

Nie wahał się. Ben Morrison służył w Wietnamie, widział rzeczy, o których nigdy nie mówił, i rozpoznawał zagrożenie, gdy je widział.

„Do środka. Teraz.”

Wślizgnęłam się przez drzwi, a on zamknął je za nami i zgasił światło. Staliśmy w ciemności jego kuchni, obaj ciężko dysząc, podczas gdy on wyglądał przez okno.

„Ile?” zapytał cicho.

„Trzech, może czterech. Przyjechali ciemnym SUV-em. Ben, to nie są po prostu włamywacze, szukają czegoś konkretnego. Czegoś związanego z Robertem”.

Spojrzałem na niego ostro.

„Co wiesz?” wyszeptałem.

W słabym świetle lampy bezpieczeństwa padającej z zewnątrz, dostrzegłem, że jego wyraz twarzy stwardniał.

„Rozmawialiśmy z Robertem pod koniec” – powiedział. „Martwił się. Powiedział, że jeśli coś mu się stanie, możesz potrzebować ochrony. Powiedział mi, że pewnego dnia mogą pojawić się kłopoty”.

„Powiedział ci” – powiedziałam, a zdrada raniła mnie coraz bardziej. „Wiedziałaś, że miał przeszłość”.

„Wiedziałem, że ma przeszłość, której nie chce ujawnić” – powiedział ostrożnie Ben. „Nie zadawałem pytań. Mężczyzna ma prawo do swoich sekretów. Ale kazał mi obiecać, że jeśli pojawią się kłopoty, dopilnuję, żebyś był bezpieczny”.

Snop światła latarki przesunął się po podwórku.

„Idą” – szepnąłem.

Ben podszedł do okna z bronią gotową do strzału.

„Mój samochód jest w garażu. Kluczyki w stacyjce” – powiedział. „Wychodzisz przednim wyjściem, bierzesz go i jedziesz do miasta. Na komisariat”.

„Ben, nie mogę cię tu zostawić.”

„Jestem starym człowiekiem z bronią na własnej posesji, a oni włamują się na cudzy teren” – powiedział ponuro. „Myślisz, że nie dam sobie rady z paroma miejskimi chłopakami? Poza tym ktoś musi tu przysłać szeryfa Pattersona. Idź. A Brittney?”

Spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłem coś, czego nigdy wcześniej nie zauważyłem. Był żołnierzem, którym kiedyś był, człowiekiem, który przetrwał piekło i wrócił do domu odmieniony.

„Robert cię kochał” – powiedział. „Cokolwiek jeszcze skłamał, to była prawda. Sam mi to powiedział, tuż przed śmiercią. Powiedział, że jesteś jedyną prawdziwą osobą w całym jego cholernym życiu”.

Oczy piekły mnie od łez, których nie zdążyłam wylać.

„Dziękuję” – wyszeptałem.

„Drzwi wejściowe otwarte. Garaż jest dołączony. Trzy minuty do przodu” – powiedział. „Potem zadzwonię na policję i sam trochę pohałasuję”.

Ścisnąłem go za ramię i pobiegłem przez ciemny dom do drzwi wejściowych, do garażu, gdzie czekał jego stary pick-up Ford. Silnik ryknął, a ja wyjechałem z podjazdu z wyłączonymi światłami, kierując się jedynie blaskiem księżyca.

W lusterku wstecznym zobaczyłem snopy światła latarki padające na dom Bena. Potem usłyszałem wystrzał z dubeltówki. Miałem nadzieję, że to strzał ostrzegawczy.

Włączyłem światła i przyspieszyłem, kierując się bocznymi drogami prowadzącymi do miasta.

Zadzwonił mój telefon. Numer, którego nie rozpoznałem.

Wbrew wszelkim instynktom, odpowiedziałem.

„Pani Caldwell” – odezwał się kobiecy głos, kulturalny i zimny. „A może powinnam powiedzieć… pani Whitmore?”

Moje serce się zatrzymało.

„Musimy porozmawiać” – kontynuował głos. „O pani zmarłym mężu. O pieniądzach, które ukradł. I o bardzo poważnych kłopotach, w jakie się pani wpakuje, jeśli nie będzie pani współpracować”.

„Kto to jest?” zapytałem.

„Ktoś, kto szukał Jamesa Whitmore’a przez czterdzieści trzy lata” – powiedziała. „Ktoś, kto zasługuje na odpowiedzi. Ktoś, komu zostało już bardzo mało cierpliwości”.

Linia się urwała.

Spojrzałem na telefon, który trzymałem w drżącej dłoni, potem na ciemną drogę przed sobą i z niepokojącą pewnością zdałem sobie sprawę, że to dopiero początek.

Wiedzieli kim jestem.

Wiedzieli o Robercie.

I wiedzieli, że mam coś, czego chcieli.

Nie poszedłem na komisariat policji.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

ciasto z kremem kawowym

Instrukcje: Przygotowanie ciasta: Przygotowanie formy: – Rozgrzej piekarnik do 180°C i posmaruj masłem formę o średnicy 22 cm. Przygotowanie ciasta: ...

Przepis na całusy (placki) Pantellerii

Instrukcje: Krok 1: Przygotuj ciasto W misce ubij razem jajko, mleko i skórkę z cytryny. Dodaj szczyptę soli i ekstraktu ...

10 oznak, że jesz za dużo cukru – Twój organizm wysyła ostrzeżenia!

Cukier zakłóca florę bakteryjną w jelitach, prowadząc do wzdęć, gazów i niestrawności. 💡 Jak to naprawić? Wprowadź do diety więcej ...

Odkryła zdradę męża… Ale zemsta nie poszła zgodnie z planem

🚗 Drastyczna odpowiedź kochanki 🔹 W pewnym momencie kochanka mężczyzny odpaliła silnik i próbowała odjechać. 🔹 Zdradzona kobieta jednak nie ...

Leave a Comment