Okazało się, że tabletki to silny środek uspokajający z grupy benzodiazepin przepisywany osobom dorosłym, a ściśle przeciwwskazany dla dzieci poniżej szesnastego roku życia.
Regularne przyjmowanie może powodować uzależnienie, upośledzenie funkcji poznawczych i opóźnienia rozwojowe.
Detektyw Murphy zadzwonił do Vady i poinformował ją.
„Wszczęto postępowanie karne” – powiedział. „Porsha Vance przyznała się do winy. Pokazała, skąd wzięła leki – kupiła je online bez recepty. Celem było uspokojenie dziecka, żeby mogło spędzić czas z kochankiem”.
„A mój mąż?” zapytała Vada.
„Twój mąż został przesłuchany w charakterze świadka” – odpowiedział Murphy. „Potwierdził, że nie wiedział o charakterze leku. Vance go oszukał, mówiąc mu, że to witaminy dla dzieci. Nie zostanie oskarżony o przestępstwo, ale może zostać pociągnięty do odpowiedzialności administracyjnej za nienależyte wywiązywanie się z obowiązków rodzicielskich”.
„A Porshę, co ją czeka?”
„Biorąc pod uwagę fakt, że szkoda dla zdrowia dziecka nie była poważna, ale ryzyko było poważne, a także fakt, że przyznała się do winy i wyraziła skruchę” – wyjaśnił Murphy – „prokurator prawdopodobnie zażąda około trzech lat więzienia. Wyrok zostanie ogłoszony za dwa lub trzy miesiące”.
Vada skinęła głową.
Sprawiedliwość zwycięży.
Ta kobieta zapłaci za to, co zrobiła Azorze.
Teraz pozostało tylko zająć się Sterlingiem.
Vada ponownie zasiadła w biurze adwokatki Maxine Thorne, przeglądając dokumenty.
Przed nią leżał stos papierów: pozew rozwodowy, spis majątku małżeńskiego, wyciągi bankowe z zaznaczonymi kwotami przelewów na rzecz Porshy, rachunki z restauracji i sklepów.
Sąd zgromadził wystarczająco dużo dowodów niewierności i zdrady finansowej, aby przyznać rację Vadzie.
„Mieszkanie jest na obydwa nazwiska?” – wyjaśniła Maxine, przeglądając akty własności.
„Tak” – odpowiedziała Vada. „Trzy sypialnie, kupione na kredyt hipoteczny sześć lat temu, teraz całkowicie spłacone. Wartość rynkowa to około czterystu pięćdziesięciu tysięcy.”
„Jeden samochód na nazwisko Sterling?”
„Tak. Kupiony cztery lata temu. Warty teraz około trzydziestu tysięcy.”
„Oszczędności i depozyty?”
„Sto pięćdziesiąt tysięcy w gotówce” – powiedziała Vada. „Do tego mam konto osobiste z trzydziestoma tysiącami. To pieniądze ze sprzedaży mojego starego samochodu przed ślubem”.
Maxine skinęła głową i zrobiła notatki.
„Dobrze. W przypadku rozwodu wszystkie wspólnie nabyte aktywa są dzielone po połowie. Będziemy musieli sprzedać mieszkanie i podzielić się pieniędzmi albo jeden z małżonków wykupi część należącą do drugiego. To samo z samochodem – albo on go zatrzyma i zapłaci ci połowę jego wartości, albo sprzedacie go i podzielicie się zyskiem. Oszczędności są dzielone po połowie. Twój wkład własny pozostaje u ciebie. To twoja odrębna własność.”
„A odszkodowanie?” zapytała Vada. „Wydał nasze wspólne pieniądze na kochankę – transfery, prezenty, restauracje. Obliczyłam wszystko z ostatnich sześciu miesięcy: około trzydziestu pięciu tysięcy dolarów”.
„Złożymy wniosek o rozwód z tytułu podziału majątku małżeńskiego w ramach pozwu rozwodowego” – powiedziała Maxine. „Przy takim poziomie dokumentacji sąd powinien go uwzględnić. Będzie zobowiązany zwrócić ci połowę wydanych środków – siedemnaście tysięcy pięćset. A dziecko, Azora, bez wątpienia zostanie z tobą. Biorąc pod uwagę okoliczności, niewierność ojca, fakt, że dziecko było narażone na niebezpieczeństwo w jego obecności – nawet jeśli nie wiedział o środku uspokajającym – sąd z pewnością orzeknie, że dziecko mieszka z tobą. Sterling będzie płacił alimenty i będzie miał prawo widywać się z dzieckiem zgodnie z ustalonym harmonogramem”.
Vada westchnęła.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem.
Straszne, bolesne, ale zgodne z planem.
„Kiedy składamy wniosek?” zapytała.
„Przygotowałam wszystkie dokumenty” – powiedziała Maxine. „Możemy złożyć wniosek jutro. Pierwsza rozprawa odbędzie się za około miesiąc. Biorąc pod uwagę, że pani mąż raczej nie będzie sprzeciwiał się niewierności i podziałowi majątku, proces powinien potrwać maksymalnie dwa, trzy miesiące”.
„Dobrze” – powiedziała Vada. „Złóżmy wniosek”.
Następnego dnia pozew rozwodowy został złożony w sądzie rejonowym.
Sterlingowi doręczono wezwanie tydzień później.
Wrócił do domu ponury, trzymając kopertę.
Wszedł bezszelestnie do kuchni, gdzie Vada przygotowywała obiad.
„Więc tak zdecydowałeś” – powiedział cicho, odkładając dokumenty na stół.
„Tak” – odpowiedziała Vada. „Zdecydowałam”.
„Myślałem, że blefujesz” – powiedział Sterling z goryczą. „Może jeszcze uda nam się wszystko naprawić. Zerwałem wszelkie kontakty z Porshą. Będę wzorowym mężem”.
Vada zwróciła się do niego, a w jej oczach dostrzegł tyle chłodu i pogardy, że zamilkł.
„Oszukałeś mnie” – powiedziała. „Wprowadziłeś swoją kochankę do naszego domu. Nasza córka zobaczyła obcą kobietę, która zachowywała się, jakby była właścicielką naszego mieszkania. Azora była otruwana środkami uspokajającymi, podczas gdy ty się dobrze bawiłeś. Wydałeś nasze pieniądze – pieniądze, które oszczędzaliśmy na wakacje, na studia córki – na swoją kochankę. I myślisz, że wszystko da się naprawić”.
„Nie wiedziałem o tym środku uspokajającym” – powtórzył. „Ile razy mam to powtarzać?”
„Nie chciałeś wiedzieć” – odparł Vada. „Bo było ci wygodnie. Wygodnie, że dzieciak spał i ci nie przeszkadzał. Nawet nie zapytałeś, co to za pigułki, skąd się wzięły. Nie obchodziło cię to”.
Sterling spuścił głowę.
„Naprawdę myślałem, że to witaminy” – mruknął. „Porsha powiedziała, że są dla układu odpornościowego”.
„Więc zaufałeś bezwarunkowo obcej kobiecie, nawet nie sprawdzając, jakie to były pigułki” – powiedziała Vada. „To wiele mówi”.
Stali w milczeniu.
Następnie Sterling wziął kopertę i poszedł do sypialni.
Vada odwróciła się z powrotem do kuchenki, ale stres dawał jej się we znaki. Nie mogła się zmusić do dalszego gotowania.
Pod koniec maja pierwsza rozprawa sądowa odbyła się w budynku sądu okręgowego, starym kamiennym budynku z powiewającą przed nim flagą USA i Kanady.
Vada przyszła ze swoim prawnikiem.
Sterling przyszedł ze swoją — młodą osobą w okularach, która nie wyglądała na zbyt pewną siebie.
Sędzia, surowa kobieta po pięćdziesiątce, uważnie przestudiowała materiały sprawy.
„Panie Sterling, czy przyznaje się pan do zdrady małżeńskiej?” – zapytała.
Sterling wstał.
„Przyznaję, Wasza Wysokość” – powiedział cicho.
„Czy zgadza się Pan/Pani z podziałem majątku na równe części?”
„Zgadzam się.”
„Czy sprzeciwia się Panu roszczeniu o odszkodowanie za środki wydane na rzecz osób trzecich?”
Sterling spojrzał na swojego prawnika.
Młody mężczyzna wzruszył ramionami.
„Nie mam nic przeciwko” – powiedział Sterling.
„Dobrze” – powiedział sędzia. „W kwestii ustalenia miejsca zamieszkania nieletniego: jakie jest twoje stanowisko?”
„Zgadzam się, że moja córka powinna mieszkać z matką” – odpowiedział Sterling. „Wnoszę o prawo do odwiedzin w każdy weekend”.
Vada wstała.
„Wysoki Sądzie, sprzeciwiam się cotygodniowym wizytom” – powiedziała. „Wnoszę o harmonogram dwóch wizyt w miesiącu, w niedziele, w ciągu dnia. Biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, uważam, że dziecko potrzebuje czasu na dojście do siebie pod względem psychicznym”.
Sędzia skinął głową.
„Wezmę pod uwagę twoje stanowisko” – powiedziała. „Rozprawa odroczona na dwa tygodnie”.
Na kolejnej rozprawie, 10 czerwca, sąd wydał wyrok.
Małżeństwo zostało rozwiązane.
Mieszkanie miało zostać sprzedane, a dochód podzielony równo.
Samochód został przekazany Sterlingowi, a Vada otrzymała odszkodowanie w wysokości połowy jego wartości.
Oszczędności podzielono na pół.
Wydano wyrok przeciwko Sterlingowi na rzecz Vady, nakazujący zapłatę siedemnastu tysięcy pięciuset dolarów tytułem odszkodowania za utracone aktywa.
Głównym miejscem zamieszkania Azory było miejsce zamieszkania jej matki.
Wizyty u ojca zaplanowano na dwa razy w miesiącu, w niedziele w godzinach 10:00-16:00.
Wyrok stał się prawomocny miesiąc później.
W tym czasie Vada znalazła nabywcę mieszkania — młodą rodzinę z dwójką dzieci, która chciała przeprowadzić się bliżej okręgu szkolnego Denver.
Uzgodnili cenę na czterysta czterdzieści tysięcy.
Każdy z nich zabrał ze sobą dwieście dwadzieścia tysięcy.
W połowie lipca Vada i Azora na jakiś czas zamieszkały u babci Uli.
Dom Uli stał na skraju miasta, skromny, dwupiętrowy dom z poddaszem, małym ogródkiem i grządką z warzywami. Na ganku powiewała amerykańska flaga, a dzwonki wietrzne cicho dzwoniły na wietrze Kolorado.
Azora dostała pokój na drugim piętrze z oknami wychodzącymi na jabłonie.
Dziewczyna była zadowolona z przeprowadzki.
Było tam cicho. Pachniało ziołami i świeżym chlebem, który piekła babcia.
„Kochanie, możecie tu mieszkać, jak długo chcecie” – powiedziała Ula, nalewając herbatę do grubych ceramicznych kubków. „Miejsca jest mnóstwo i cieszę się, że jesteście”.
„Dzięki, mamo” – odpowiedziała Vada. „Ale to tymczasowe. Znajdę sobie własne miejsce. Potrzebujemy naszej przestrzeni”.
Vada zaczęła szukać mieszkania.
Rozważała mieszkania dwupokojowe w różnych dzielnicach obszaru metropolitalnego. Chciała znaleźć coś blisko szkoły Azory, żeby dojazd był łatwy.
Pod koniec sierpnia znalazła odpowiednią opcję.
Dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 90 stóp kwadratowych (ok. 76 m²) na piątym piętrze w średniopiętrowym budynku. Niedawno odnowione, w dobrej okolicy, w pobliżu sklepy spożywcze i park.
Cena: dwieście tysięcy. Zbiła targ do stu dziewięćdziesięciu.
Sfinalizowała transakcję na początku września.
Przeprowadzka do własnego mieszkania była radością.
Azora pomagała rozpakowywać pudła, układać książki na półkach, wieszać zasłony.
Kupili nowe meble: rozkładaną sofę do salonu, osobne łóżko dla Azory. Umeblowali kuchnię prosto, ale przytulnie. Na parapetach pojawiły się doniczkowe kwiaty.
„Mamo, możemy dostać szczeniaka?” zapytała Azora pewnego wieczoru, gdy razem oglądali film na kanapie.
Vada pomyślała.
Pies to odpowiedzialność, wydatki, czas na spacery. Ale z drugiej strony, Azora potrzebowała przyjaciela. Po tym wszystkim, co się wydarzyło, dziewczynka wycofała się. Przestała rozmawiać z kolegami z klasy, wracała ze szkoły i zostawała w domu. Pies mógłby pomóc jej się otworzyć.
„Którego byś wolał?” zapytała Vada. „Spaniela czy retrievera?”
„Wielki i miły” – powiedziała poważnie Azora.
„Dobrze” – uśmiechnęła się Vada. „Zajrzymy do schroniska. Jest tam mnóstwo psów czekających na właścicieli”.
W ten weekend wybrali się do miejskiego schroniska dla zwierząt.
Było głośno. W kojcach szczekały dziesiątki psów różnych ras i rozmiarów.


Yo Make również polubił
Niesamowicie pyszne, babcine kieszonki z twarogu przygotowane w 10 minut
Buraki w mlecznym wydaniu: Zaskakujący przepis, który podbije Twoją kuchnię!
Spalone końcówki hot dogów
Anturium czerwone: uprawiaj tę roślinę tak, aby stale kwitła i miała błyszczące liście!