„Richard ma rację” – powiedziała. „Jesteśmy na innym poziomie. Przyjeżdżamy do takich miejsc, bo nas na to stać. Mamy pieniądze, wykształcenie i klasę społeczną, żeby tu być”.
Pozwoliła, aby następna część opadła niczym uprzejmy nóż.
„To nic osobistego, Susan, ale są różnice, których nie można ignorować”.
Rozejrzałem się po restauracji, jakbym widział ją po raz pierwszy, choć byłem w tym pomieszczeniu więcej razy, niż którekolwiek z nich mogłoby przypuszczać.
Nad głowami lśniły kryształowe żyrandole. Na ścianach wisiały oryginalne obrazy, a nie reprodukcje. Muzyka fortepianowa idealnie pasowała do pomieszczenia, dobrana jak wino, jak menu, jak goście.
„Ta restauracja naprawdę jest piękna” – powiedziałem cicho.
„Oczywiście, że jest piękny” – odpowiedział Richard, unosząc dumnie brodę. „To najdroższy dom w całym mieście. Lista oczekujących ciągnie się miesiącami”.
Jessica skinęła głową, chętna do dalszego udziału w przedstawieniu.
„Znamy menedżera, szefa kuchni, a nawet właściciela” – powiedziała. „Richard zna właściciela osobiście. Dlatego zawsze dostajemy najlepszy stolik”.
Niewielki uśmiech wykrzywił mi usta, zanim zdążyłam go powstrzymać.
Gdyby tylko wiedziała.
„Mamo” – powiedział Richard, mrużąc oczy, jakby moja twarz robiła coś złego – „dlaczego się uśmiechasz?”
„Po prostu myślałem” – odpowiedziałem.
„O czym?”
„W jednej kwestii masz rację” – powiedziałem spokojnie. „Są różnice, których nie można ignorować”.
Ich oczy zwęziły się, byli zdezorientowani.
„O tych różnicach nie wiesz” – dodałem, wciąż spokojny – „ale dziś wieczorem staną się one zupełnie oczywiste”.
Richard i Jessica wymienili spojrzenia.
Uśmiech Jessiki zniknął.
„O czym mówisz?” – zapytała i po raz pierwszy usłyszałem nutę niepokoju w jej głosie.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, do stołu podszedł inny mężczyzna.
Oscar, kierownik restauracji, dystyngowany mężczyzna po pięćdziesiątce, w nienagannym garniturze i z postawą, jaką można uzyskać tylko dzięki wieloletniemu obserwowaniu przez bogatych ludzi.
„Dobry wieczór” – powiedział gładko. „Czy wszystko w porządku przy stoliku?”
Richard natychmiast się wyprostował, zadowolony, jakby uwaga Oscara była dowodem jego własnej ważności.
„Wszystko jest idealne, Oscarze” – powiedział Richard. „Jak zawsze, obsługa jest wyjątkowa”.
Oscar uśmiechnął się profesjonalnie, po czym nasze oczy się spotkały.
Przez ułamek sekundy coś tam zamigotało.
Uznanie.
Wiedział kim jestem.
Oczywiście, że tak.
„Cieszę się, że to słyszę” – powiedział Oscar. Potem spojrzał prosto na mnie, a jego głos zmienił się, subtelnie, ale prawdziwie. „Proszę pani, czy podoba się pani dzisiejsza wizyta?”
Pytanie brzmiało niewinnie. Ale kryło się za nim coś ukrytego, coś, co mówiło, że czeka.
Czekał na mój sygnał.
„Oscar” – powiedziałem, a mój głos brzmiał teraz stanowczo – „myślę, że czas, żebyś porozmawiał z właścicielem. Jest tu sytuacja, która wymaga jego natychmiastowej uwagi”.
Oscar nawet nie mrugnął. Skinął powoli głową, jakby spodziewał się tych słów całą noc.
„Oczywiście, proszę pani” – powiedział. „Właściciel za chwilę tu będzie”.
Twarz Richarda się napięła.
„Właściciel?” powtórzył jak echo. „Mamo, o czym ty mówisz?”
Oczy Jessiki rozszerzyły się, a potem zwęziły, próbowała rozwiązać zagadkę, do której nie miała wszystkich elementów.
„Susan” – powiedziała – „skąd znasz Oscara?”
Nie odpowiedziałem. Nie było mi to potrzebne.
Po prostu czekałem i podczas tego czekania poczułem coś, czego nie czułem od lat.
Kontrola.
Richard odwrócił się do Oscara, próbując odzyskać równowagę za pomocą arogancji.
„Hej, Oscar” – powiedział za głośno, zbyt swobodnie. „Nie wiem, co tu się dzieje, ale moja mama czasami się gubi. Wiesz, w jej wieku. Czasami mówi rzeczy, które nie mają sensu”.
Uśmiech Oscara pozostał na swoim miejscu, ale jego oczy stały się chłodne.


Yo Make również polubił
Czy wiesz, co się stanie, jeśli zostawisz cytryny przyczepione do rośliny? Eksperci odpowiadają
Przepis na pikantne placki ziemniaczane
OSTRZEŻENIE: PRZERWIJ przyjmowanie tych tabletek, jeśli masz wysokie ciśnienie krwi
Dentysta wyjaśnia 7 głównych przyczyn żółknięcia zębów i jak temu zapobiegać