W wieku 66 lat opiekowałam się dziećmi przez 7 dni – wtedy mój „niemówiący” 8-letni wnuczek wyszeptał kwestię, która sprawiła, że ​​zwykła torebka herbaty wydała się niebezpieczna – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

W wieku 66 lat opiekowałam się dziećmi przez 7 dni – wtedy mój „niemówiący” 8-letni wnuczek wyszeptał kwestię, która sprawiła, że ​​zwykła torebka herbaty wydała się niebezpieczna

Jego wyraz twarzy był napięty z powodu zdenerwowania i podniecenia.

„Musimy poćwiczyć” – dodałem. „Jeśli to ma zadziałać, muszę udawać, że wciąż jestem zdezorientowany i czuję się coraz gorzej. A ty musisz znowu udawać, że nie możesz rozmawiać, kiedy ktoś jest w pobliżu”.

Powoli skinął głową.

„Robię to od ośmiu lat” – powiedział. „Mogę to robić jeszcze trochę”.

Tego wieczoru, po kolacji, usiedliśmy razem przy kuchennym stole, a ja pisałam, podczas gdy Damian mówił.

Opowiedział mi o podsłuchanych rozmowach późną nocą – o tym, jak Nyla narzekała, że ​​opieka nad kimś, „kto nie wyzdrowieje, jest zbyt kosztowna” i jak mówiła, że ​​„będzie lepiej dla wszystkich”, jeśli po prostu pójdę spać i się nie obudzę.

Opowiedział mi, jak Dean na początku próbował się sprzeciwiać – że denerwował się, gdy ona tak mówiła – ale jak zawsze ustępował, gdy ona się złościła.

„Ona nie bije” – powiedział Damian. „Po prostu… sprawia, że ​​żałujesz, że się pokłóciłeś”.

„Co to znaczy?” zapytałem.

Przełknął ślinę.

„Kiedy miałem pięć lat” – powiedział – „byliśmy u lekarza i zapomniałem udawać. Powiedziałem na głos „mamo”. Później powiedziała mi, że jeśli kiedykolwiek znów się odezwę, kiedy nie powinienem, wyśle ​​mnie do specjalnego miejsca, do którego trafiają dzieci takie jak ja. Powiedziała, że ​​nigdy więcej nie zobaczę ciebie ani taty. Że lekarze tam będą mi dawać zastrzyki, po których będę spał bez przerwy, i że nawet gdybym próbował komukolwiek opowiedzieć, co ona zrobiła, nikt by mi nie uwierzył. Powiedziała, że ​​niektóre rodziny kompletnie zapominają o swoich dzieciach, kiedy tam idą”.

Moje serce pękło i płonęło w tym samym czasie.

„Miałaś pięć lat” – szepnęłam.

„Wiem” – powiedział. „Więc nauczyłem się milczeć. Ale obserwowałem wszystko. Nauczyłem się czytać z telewizji i z etykiet, kiedy nikt nie patrzył. Zwracałem uwagę na to, jak dorośli mówią, kiedy myślą, że dzieci nie słuchają”.

Opowiedział mi, jak Nyla korzystała z komputera, zostawiając otwarte strony medyczne, bo myślała, że ​​nie potrafi ich odczytać. Opowiedział mi o historiach wyszukiwania, które widział – tematach takich jak „osoby starsze, przyczyny naturalne”, „trudne do udowodnienia znęcanie się nad osobami starszymi” oraz „dzieci z etykietami rozwojowymi i wiarygodnością świadków”.

„Ona czyta o dzieciakach takich jak ja” – powiedział cicho. „O tym, jak trudno ludziom uwierzyć, kiedy mówią, że coś się stało”.

Kiedy skończyliśmy wszystko zapisywać, strony w notesie były już pełne, a ja miałem wrażenie, że patrzę na mapę koszmaru, w którym żyliśmy.

Tej nocy, gdy układałam Damiana do snu pod kołdrą w kształcie dinozaura, spojrzał na mnie tymi jasnymi, niesamowicie mądrymi oczami.

„Co się ze mną stanie, jak ją powstrzymamy?” – zapytał. „Jeśli pójdzie do więzienia i tata wpadnie w kłopoty… gdzie mam pójść?”

To pytanie dręczyło mnie od chwili, gdy po raz pierwszy ostrzegł mnie przed herbatą.

„Jeszcze nie wiem dokładnie” – przyznałem, bo zasługiwał na prawdę. „Ale obiecuję ci jedno: cokolwiek się stanie, będę walczył ze wszystkich sił, żebyś był bezpieczny. Nigdy więcej nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić. I nigdy więcej nie pozwolę, żebyś zmusił się do milczenia”.

Skinął głową i przełknął ślinę.

„Jeszcze dwa dni” – powiedział cicho.

Jeszcze dwa dni i Dean i Nyla wrócą do domu, spodziewając się, że zastaną mnie zsuwającego się ku krawędzi.

Jeszcze dwa dni na przygotowania.

Część trzecia – Wezwanie
Następnego ranka poszedłem do gabinetu doktora Reevesa.

W poczekalni unosił się zapach środków dezynfekujących i kawy. Telewizor w kącie puszczał poranny program, w którym radośni prezenterzy śmiali się z błahych spraw, jakby nie było tam ludzi, których życie miało się wkrótce odmienić.

Kiedy pielęgniarka zawołała moje nazwisko, poszedłem za nią korytarzem do gabinetu zabiegowego. Kilka minut później weszła dr Reeves w białym fartuchu nałożonym na granatową sukienkę, ze stetoskopem zawieszonym na szyi.

„Lucindo” – powiedziała. „Powiedz mi, co się dzieje”.

Zamknąłem za nią drzwi.

„Chyba ktoś dosypywał mi lekarstw do drinków” – powiedziałem. „Od dawna. I chyba w tym tygodniu ilość nagle się zmieniła”.

Jej twarz stała się zupełnie nieruchoma.

„Kto?” zapytała.

„Powiem ci wszystko” – powiedziałem – „ale najpierw potrzebuję dowodu”.

Skinęła głową raz.

„Zaczniemy od badań krwi i moczu” – powiedziała. „Zbadamy wszystkie możliwe substancje pod kątem środków uspokajających, nasennych i wszystkiego innego, czego tam nie powinno być”.

Sama pobrała mi krew, zaciskając szczękę, a potem wysłała mnie korytarzem do laboratorium.

„Przyspieszymy to” – powiedziała, gdy wychodziłam. „Wyniki powinny być jutro. Jeśli zobaczę coś niepokojącego, zadzwonię do ciebie wcześniej. A Lucinda? Jeśli nagle poczujesz się gorzej, będziesz miała zawroty głowy lub duszności, natychmiast zadzwoń pod 911. Nie jedź nigdzie sama”.

„Rozumiem” – powiedziałem.

Kiedy wróciłem do domu, Damian czekał przy oknie niczym mały strażnik.

„Jak poszło?” zapytał, gdy wszedłem.

„Dowiemy się jutro” – powiedziałem. „Ale lekarz traktuje to bardzo poważnie”.

Skinął głową, po czym spojrzał na mały rejestrator cyfrowy stojący na stoliku kawowym.

„Dziś jest druga noc” – powiedział. „Zawsze dzwoni drugiej nocy, kiedy ich nie ma”.

„W takim razie będziemy gotowi” – ​​powiedziałem.

Popołudnie spędziliśmy na ćwiczeniach.

Damian pokazał mi, jak mam się zachowywać, gdy naprawdę jestem pod wpływem herbaty Nyli.

„Trochę bełkoczesz” – powiedział zamyślony. „Czasami powtarzasz się, jakbyś zapomniał, że już coś powiedziałeś. A czasem długo wpatrujesz się w pustkę”.

„Aż tak źle?” – zapytałem, krzywiąc się.

Uśmiechnął się do mnie smutno.

„Musiałem nauczyć się różnicy” – powiedział. „Żebym wiedział, kiedy muszę być blisko, żeby ci pomóc”.

Myśl, że mój ośmioletni wnuk po cichu chronił mnie przed skutkami zatrucia, o którym nawet nie wiedziałam, że mi się przytrafia, niemal mnie zniszczyła.

Schowaliśmy dyktafon na półce w kuchni, schowany za rzędem książek kucharskich. Mała czerwona lampka mrugnęła, sygnalizując, że jest włączony. Jego maleńki mikrofon był wystarczająco mocny, by zarejestrować każde słowo wypowiedziane przy stole.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić, a niebo za klonami w moim ogrodzie zrobiło się różowe, moje nerwy były jak z drutu.

Damian i ja zjedliśmy kolację – grillowany ser i zupę pomidorową – a potem usiedliśmy w salonie. Kilka minut przed ósmą zwinął się na dywanie ze swoim pluszowym słoniem i stertą figurek, wpatrując się w telewizor, ale słuchając w korytarzu.

Dokładnie o ósmej zadzwonił telefon.

Rzuciłem Damianowi szybkie spojrzenie. Skinął lekko głową i znieruchomiał.

Podniosłem słuchawkę.

„Halo?” zapytałem, pozwalając, by w moim głosie pobrzmiewała nuta drżenia.

„Lucindo” – głos Nyli płynął przez telefon – gładki, zatroskany, na tyle głośny, by nieść się po mojej skromnej kuchni w Ohio. „Jak się macie z Damianem? Myśleliśmy o was”.

„Och… cześć, kochanie” – odpowiedziałam, pozwalając, by moje słowa nieco się przeciągnęły. „Myślę, że… że wszystko w porządku. Czuję się bardzo zmęczona. Bardziej niż zwykle”.

„O nie” – powiedziała, a pod jej wyrazem troski wyczułem coś jeszcze – niemal melodyjną nutę satysfakcji. „Wypiłeś herbatę, którą ci zostawiłem? To powinno pomóc”.

„Tak” – skłamałem. „Tak, piłem. Smakuje trochę mocniej niż zwykle, ale zawsze wiesz, co jest najlepsze”.

Zapadła krótka cisza.

„Silniejszy?” powtórzyła.

„Mmm” – mruknęłam. „Ale pomaga mi zasnąć”.

Prawie słyszałem, jak kalkuluje.

„Jaki masz apetyt?” zapytała.

„Niezbyt dobrze” – powiedziałam, co tym razem było prawdą. „Czasami mam mdłości. I często tracę poczucie czasu. Dziś rano…” Zawahałam się, po czym dodałam: „Znalazłam pilota do telewizora w lodówce. Nie pamiętam, żebym go tam kładła”.

„W twoim wieku to się zdarza” – powiedziała Nyla tym miękkim, protekcjonalnym tonem, który sprawił, że zacisnęłam zęby. „Szczerze mówiąc, Lucinda, nie ma się czym martwić. Ale myślę, że po powrocie powinniśmy porozmawiać o tym, jak cię zatrudnić do pomocy w domu. Może na pół etatu, na początek”.

Pomocy. Wiedziałem dokładnie, o co jej chodzi – o kogoś, kto zdałby jej i Deanowi relację, kogoś, kto pomógłby mi dostać się do domu opieki, kiedy nadejdzie właściwy czas.

„Jak uważasz za najlepsze” – powiedziałam słabo. „Nie chcę być ciężarem”.

„Nie jesteś ciężarem” – powiedziała szybko, po czym dodała: „Ale chcemy mieć pewność, że jesteś bezpieczny. Czasami profesjonalna opieka to najłagodniejsze rozwiązanie – dla wszystkich”.

Zacisnąłem mocniej dłoń na słuchawce.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Afta w jamie ustnej może być objawem jednej z tych 6 chorób

Również niedobory żelaza, kwasu foliowego i witaminy B12 mogą powodować powstawanie aft. Stała obecność owrzodzeń jamy ustnej może być związana z czynnikami dziedzicznymi i ...

Włóż plastikową butelkę do zbiornika toalety

Podgrzej gwóźdź na czubku wykałaczki i zrób kilka małych dziurek w korpusie butelki. Następnie otwórz pokrywę zbiornika toalety i umieść ...

Ciasto w 5 minut! Słynne norweskie ciasto, które rozpływa się w ustach! Po prostu pyszne!

Migdały 60 gr Piec w temperaturze 170°C przez kilka minut. Śmietanka mleczna 33% 200 ml Cukier puder 90 gr Serek ...

Mocz stopy w occie raz w tygodniu, a zobaczysz, że te 9 problemów zdrowotnych zniknie

Promuj relaks i popraw sen Dodaj  kilka kropli olejku eterycznego z lawendy,  aby uzyskać optymalny relaks. Rytuał ten  redukuje stres  i zapewnia  głęboki, regenerujący sen  ...

Leave a Comment