W wieku 66 lat opiekowałam się dziećmi przez 7 dni – wtedy mój „niemówiący” 8-letni wnuczek wyszeptał kwestię, która sprawiła, że ​​zwykła torebka herbaty wydała się niebezpieczna – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

W wieku 66 lat opiekowałam się dziećmi przez 7 dni – wtedy mój „niemówiący” 8-letni wnuczek wyszeptał kwestię, która sprawiła, że ​​zwykła torebka herbaty wydała się niebezpieczna

„Jak się czuje Damian?” – zapytała. „Czy on w ogóle się źle zachowuje? Czasami dzieci wyczuwają, kiedy dorośli mają problemy. To może im tylko utrudniać życie”.

Spojrzałam na mojego wnuka leżącego na dywanie w salonie. Dla Nyli był obowiązkiem, projektem, rekwizytem. Dla mnie był najodważniejszą osobą, jaką kiedykolwiek znałam.

„Jest bardzo cichy” – powiedziałem. „Szczerze mówiąc, jest bardziej wycofany niż zwykle. Spędza dużo czasu po prostu… obserwując mnie”.

„To chyba najlepsze rozwiązanie” – powiedziała Nyla lekceważąco. „Im mniej bodźców masz do czynienia, tym lepiej. Tylko upewnij się, że nie wchodzi ci w drogę i nie powoduje dodatkowego stresu”.

Zacisnęłam szczękę.

„Lucindo” – ciągnęła – „chcę, żebyś mi coś obiecała. Jeśli poczujesz się gorzej – jeśli będziesz miała zawroty głowy, duszności albo dezorientację – nie próbuj nigdzie jechać. Nie prowadź. Po prostu połóż się i odpocznij, dobrze? Czasami najlepszym rozwiązaniem dla kogoś w twoim wieku jest po prostu pozwolić ciału się zregenerować. Natura wie, co robi”.

Dreszcz, który mnie przeszedł, nie miał nic wspólnego z październikowym powietrzem.

„Oczywiście” – powiedziałem. „Bardzo miło, że się o mnie martwisz”.

„Po to właśnie istnieje rodzina” – odpowiedziała.

Rodzina.

Wymieniliśmy jeszcze kilka pustych zdań – opowieści o rejsie, wzmiankę o jakimś spektaklu, który widzieli na pokładzie, żart o bufetach „zjedz, ile chcesz”. Potem się rozłączyła.

Stałem tam przez chwilę, wciąż trzymając telefon w dłoni, a moje serce waliło.

„Świetnie ci poszło” – powiedział cicho Damian, pojawiając się w drzwiach kuchni.

„Myślisz, że ona to kupiła?” – zapytałem.

Skinął głową.

„Jej głos staje się wyższy na końcu wyrazów, gdy jest naprawdę szczęśliwa” – powiedział. „Była naprawdę szczęśliwa. Z powodu twojego zagubienia”.

Złość zapłonęła w mojej piersi, ostra i gorąca.

„Co teraz?” zapytał.

„Teraz” – powiedziałem – „będziemy wszystko notować. A jutro poczekamy na telefon od lekarza. Wtedy przygotujemy się na ich powrót do domu”.

Resztę wieczoru spędziliśmy przy kuchennym stole.

Damian dyktował, a ja pisałam: daty, rozmowy, drobne szczegóły, które dla kogoś innego mogłyby wydawać się bez znaczenia, ale gdy przyjrzeć się bliżej, tworzyły wzory.

„Ona prowadzi dziennik” – powiedział w pewnym momencie.

Spojrzałem w górę.

„Jaki to rodzaj dziennika?”

„Mała niebieska książeczka na jej stoliku nocnym” – powiedział. „Pisze w niej co wieczór przed snem. Chyba głównie o pieniądzach. Rachunki i plany. Ale czasami o tobie, tacie i mnie. Widziałem, jak pisała w niej w noc przed ich rejsem”.

Dziennik, którego jeszcze nie mieliśmy. Ale gdyby policja kiedyś potrzebowała wiedzieć, gdzie szukać, ten szczegół byłby ważny.

Następnego ranka, około dziesiątej, zadzwonił mój telefon.

„Lucindo” – powiedziała dr Reeves, kiedy odebrałam. Jej głos nie miał w sobie nic z jej zwykłej lekkości. „Mam wyniki twoich badań. Chciałabym, żebyś przyszła do gabinetu, ale zanim to zrobisz, powiem ci wprost: badania laboratoryjne wykazują wysokie stężenie leków, których nie ma w twojej dokumentacji”.

Usiadłem przy kuchennym stole.

„Jakie leki?” zapytałem.

„Mieszanka silnych leków nasennych i uspokajających” – powiedziała ostrożnie. „Wystarczająco dużo, by z czasem wpłynąć na twoje myślenie i pamięć. Poziomy, które obserwujemy, mówią mi, że do niedawna przyjmowałeś te substancje regularnie. Spadek stężenia w organizmie w ciągu ostatnich kilku dni sugeruje, że to, co podawałeś, nagle przestało działać”.

Mój wzrok powędrował w stronę równego rzędu torebek herbaty, które wciąż leżały na blacie.

„Więc sobie tego nie wyobrażam” – powiedziałem.

„Nie” – odpowiedział dr Reeves. „Lucindo, nie chcę cię straszyć, ale gdyby te ilości stale rosły, mogłoby to zagrażać życiu”.

To słowo zawisło między nami.

„Co mam teraz zrobić?” zapytałem.

„Mam obowiązek poinformować cię, że możesz i powinieneś skontaktować się z policją” – powiedziała. „I jeśli chcesz, poparłabym to. Udokumentuję wszystko, w tym poprawę twojego stanu od czasu, gdy podejrzewane narażenie ustało. Ale wiem też, że sytuacje rodzinne bywają skomplikowane”.

„Tak” – powiedziałem cicho. „Dziękuję, doktorze. Będę w kontakcie”.

Kiedy się rozłączyłam, Damian obserwował mnie z progu szeroko otwartymi, ale spokojnymi oczami.

„Ona je znalazła, prawda?” – zapytał.

„Tak”, powiedziałem. „To prawda. Wszystko.”

Skinął głową i spojrzał w stronę półki z książkami, gdzie mała, czerwona lampka sygnalizująca nagrywanie na razie zgasła.

„W takim razie jesteśmy gotowi” – ​​powiedział. „Na ich powrót”.

Część czwarta – Powrót
Dzień, w którym Dean i Nyla wracali do domu, przypominał ciszę przed letnią burzą.

Dom wyglądał zwyczajnie – słońce padało na dywan, naczynia schły na suszarce, koc Damiana z dinozaurem leżał zmięty na kanapie – ale ja czułam się nieswojo.

Tego ranka przeprowadziliśmy ostatnie ćwiczenia.

„Pamiętaj” – powiedział Damian z powagą małego generała – „jesteś zmęczony, zdezorientowany, ale nie całkiem umarłeś. Jeśli będziesz się zachowywał zbyt dziwnie, mama może pomyśleć, że coś jest nie tak”.

„Zrozumiałem” – powiedziałem. „A ty?”

Lekko wzruszył ramionami.

„Znowu staję się cichym dzieciakiem” – powiedział. „Wpatruję się w podłogę. Trochę się kiwam. Nie odpowiadam, kiedy do mnie mówią”.

Nienawidziłem tego. Nienawidziłem myśli, że znowu założy tę maskę.

„Tylko na chwilę” – przypomniałem mu. „Wystarczająco długo, żeby to skończyć”.

Skinął głową.

Schowaliśmy dyktafon cyfrowy na półce w salonie, za stertą starych książek w miękkiej oprawie. Włączyłem go i schowałem kabel, żeby nie był widoczny.

O wpół do trzeciej po południu usłyszałem znajomy dźwięk samochodu Deana skręcającego na podjazd.

Serce mi waliło. Opadłam na ulubiony fotel i owinęłam ramiona starym kocem afgańskim. Pozwoliłam włosom pozostać lekko potarganymi, nie zawracałam sobie głowy szminką i złagodziłam postawę, aż wyglądałam na mniejszą.

Damian siedział na dywanie obok moich stóp, zabawki walały się wokół niego, ciało miał nieruchome, ale oczy czujne.

Drzwi wejściowe otworzyły się z brzękiem kluczy.

„Mamo?” zawołał Dean. „Wróciliśmy!”

„Tutaj” – odpowiedziałem, pozwalając, by mój głos zabrzmiał cienko i powoli.

Weszli do salonu.

Nyla spojrzała na mnie i zamarła. Przez ułamek sekundy, zanim przypomniała sobie o poprawieniu wyrazu twarzy, zobaczyłem to – satysfakcję. Nie troskę. Nie litość.

Zadowolenie.

Potem rzuciła się naprzód.

„O mój Boże, Lucinda” – powiedziała. „Wyglądasz na wyczerpaną. Dobrze się czujesz?”

Przyłożyła chłodną dłoń do mojego czoła, jakby sprawdzała, czy mam gorączkę.

Dean stał z tyłu przy drzwiach, z torbą podróżną przewieszoną przez ramię. Opalenizna z rejsu uwydatniała cienie pod oczami.

„Mamo” – powiedział napiętym głosem – „wyglądasz… inaczej”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Uwaga! 8 leków powodujących poważną demencję

Benzodiazepiny: ryzyko milczenia dla pamięci Les benzodiazepines, telles que l’alprazolam i le diazépam, sont prescrites pour trainer l’insomnie et l’anxiété ...

O mój Boże, to jest takie dobre! Nie mogłam uwierzyć, że jest zrobione tylko z jednego składnika!

– Aby uzyskać lżejszy karmel, należy gotować puszkę krócej, np. 6 godzin. – Pamiętaj, aby nigdy nie otwierać puszki, gdy ...

Przechowuj cytryny w słoikach! Pozostań świeże poza lodówką przez rok

Ostrożnie otwórz cytryny i posyp wnętrze nacięć grubą solą morską. Pamiętaj o dokładnym pokryciu wnętrza potraw solą. 3. Umieść w ...

Jedz te 9 owoców każdego dnia, aby poprawić wzrok i naturalnie zapobiegać zaćmie

Dobry nawyk:  pij świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy lub zjedz całą pomarańczę każdego ranka. REKLAMA 3. Papaja: Tropikalny wojownik przeciwko gapieniu się ...

Leave a Comment