Nalegałem na kilka modyfikacji: szczegółowy harmonogram darowizn, limity ilościowe na sesję oraz wyraźne prawo do przerwania procesu w przypadku pogorszenia stanu zdrowia. Blackwood wydawał się zaskoczony moją skrupulatnością, ale zgodził się na zmiany.
„Jesteś bardziej bystra, niż się spodziewałem, pani Bennett.”
„Do niedawna prowadziłem wielomilionową firmę” – odpowiedziałem spokojnie. „To może nietypowy biznes, ale wciąż biznes”.
Trzy godziny później wchodziłam po schodach do prywatnego odrzutowca Gulfstream, niosąc tylko torebkę i małą torbę podróżną, pospiesznie spakowaną z pokoju gościnnego Clare. Andrea przytuliła mnie na pożegnanie, wręczyła mi swój numer telefonu i wymusiła obietnicę, że dam jej znać, że jestem bezpieczna.
Gdy samolot kołował do startu, wpatrywałem się przez okno w panoramę Chicago, która malała. Gdzieś w tej siatce budynków znajdował się luksusowy apartament, który straciłem, biuro, w którym zbudowałem swoją firmę, i życie, które, jak mi się wydawało, mnie definiowało.
„Pani Bennett, czy mogę zaproponować pani coś do picia?”
U mojego boku pojawiła się stewardesa. „Przygotowaliśmy pełny serwis posiłków na lot do Zurychu”.
„Na razie tylko woda, dziękuję.”
Mój żołądek był zbyt ściśnięty, żeby myśleć o jedzeniu. Po drugiej stronie przejścia Tim Blackwood pracował na laptopie, od czasu do czasu dzwoniąc płynnie po niemiecku i francusku. Z fragmentów rozmowy podsłuchałem, że stan Alexandra Richtera ustabilizował się na tyle, że można było poddać się operacji, ale ścigali się z czasem.
Gdy samolot wyrównał lot na wysokości przelotowej, wyciągnęłam kompaktowe lusterko i przyjrzałam się swojemu odbiciu. Wyglądałam jak ta sama Harper Bennett – srebrne pasma w moich ciemnych włosach, które w końcu przestałam farbować w zeszłym roku, drobne zmarszczki wokół oczu, które Gavin sugerował, żebym „coś z nimi zrobiła”, uparta szczęka, którą mój ojciec zawsze powtarzał, że odziedziczyłam po nim.
Nic we mnie nie wskazywało na to, że noszę w sobie coś tak rzadkiego i cennego.
„Pani Bennett” – zawołał Blackwood, przerywając moje myśli. „Dr Klaus Weber, osobisty lekarz pana Richtera, chciałby z panią porozmawiać przez wideokonferencję, aby szczegółowo wyjaśnić procedurę medyczną”.
Gdy ruszyłam, by do niego dołączyć, ogarnął mnie dziwny spokój. Dobę temu byłam nic niewarta, porzucona przez męża, nieudaną bizneswoman, ciężarem dla siostry. Teraz pędziłam przez Atlantyk, bo moja krew mogła uratować jednego z najbogatszych ludzi w Europie.
Ironia sytuacji nie umknęła mojej uwadze. Po utracie wszystkiego, co uważałem za zewnętrzne i co definiowało moją wartość, okazało się, że moja prawdziwa wartość to coś, co nosiłem w żyłach przez cały czas.
Prywatna klinika położona nad brzegiem Jeziora Genewskiego przypominała raczej luksusowy kurort niż ośrodek medyczny. Okna sięgające od podłogi do sufitu ukazywały zachwycającą panoramę alpejskich gór odbijających się w krystalicznie czystej wodzie. Mój apartament, a był to apartament, a nie pokój szpitalny, miał oddzielny kącik wypoczynkowy, marmurową łazienkę większą niż cały pokój gościnny Clare oraz prywatny balkon z widokiem, który w moim poprzednim życiu kosztowałby tysiące dolarów za noc.
Ledwo zdążyłem się rozsiąść, gdy ciche pukanie oznajmiło przybycie mojego zespołu medycznego.
Dr Klaus Weber był wybitnym mężczyzną po sześćdziesiątce, o siwych włosach i okularach w drucianych oprawkach, które nadawały mu akademicki wygląd. Towarzyszyły mu dwie pielęgniarki, emanujące cichą sprawnością, która charakteryzowała szwajcarską opiekę zdrowotną.
„Pani Bennett, witamy w Clinique Desalp” – powiedział dr Weber, mówiąc precyzyjnie po angielsku, z ledwie słyszalnym niemieckim akcentem. „Mam nadzieję, że podróż przebiegła komfortowo”.
„Zdecydowanie” – odpowiedziałem, wciąż oswajając się z tą surrealistyczną przemianą z desperackiego dawcy osocza w pacjenta VIP. „Chociaż bardzo chciałbym zrozumieć, na co dokładnie się zgodziłem”.
Doktor Weber skinął głową z aprobatą.
„Oczywiście. Przejrzystość jest niezbędna.”
Wskazał na miejsce, gdzie pielęgniarki przygotowywały już sprzęt do tego, co wyglądało na wstępne badanie. Przez kolejną godzinę dr Weber szczegółowo objaśniał procedurę.
Alexander Richter cierpiał na rzadką wrodzoną wadę serca, która niedawno uległa pogorszeniu i wymagała pilnej operacji. Zabieg był skomplikowany i wymagał wielokrotnych transfuzji krwi. Prawdziwym wyzwaniem była jednak nadwrażliwość jego układu odpornościowego.
„Każda krew z grupą krwi inną niż Rh-null wywołałaby katastrofalną reakcję”.
„Twoja krew to dosłownie różnica między życiem a śmiercią pana Richtera” – podsumował dr Weber. „Będziemy potrzebować kilku dawców przed operacją i potencjalnie więcej w trakcie jego rekonwalescencji”.


Yo Make również polubił
Jak czyścić okiennice, aby wyglądały jak nowe
Sekrety hydrauliki: porady i triki dla właścicieli domów Miska śniadaniowa z kiełbaskami Tater Tot i sosem
Ten pieprzyk rośnie, ale nie boli. Do wizyty u lekarza jeszcze daleko. Co mam zrobić?
garnki i patelnie błyszczą jak nowe